Reklama

Reklama

Siatkówka. Jacek Nawrocki: To nasza wewnętrzna sprawa

Czy atmosfera w reprezentacji Polski siatkarek została oczyszczona? - Tak. Rozmowy z zawodniczkami były naprawdę otwarte, szczere i dotyczące problemów zarówno drużyny jak i indywidualnych - powiedział reporterowi RMF FM Pawłowi Pawłowskiemu trener "Biało-Czerwonych" Jacek Nawrocki.

Nawrocki odbył serię spotkań z kadrowiczkami występującymi we włoskiej Serie A oraz w Lidze Siatkówki Kobiet. Z misją ratunkową trener wyruszył po wybuchu afery w drużynie narodowej. Kadrowiczki zarzuciły Nawrockiemu złą współpracę, błędy w prowadzeniu zespołu, brak konstruktywnych wskazówek, a także niewłaściwy język w stosunku do podopiecznych. Mimo to Polski Związek Piłki Siatkowej przedłużył kontrakt z Nawrockim do 2022 roku.

Na efekty rozmów czekaliśmy do momentu ogłoszenia przez selekcjonera szerokiej kadry na turniej kwalifikacyjny do igrzysk olimpijskich. W składzie znalazły się niemal wszystkie zawodniczki, które stanowiły o sile reprezentacji w minionym sezonie. Brakuje Martyny Grajber, Pauliny Maj-Erwardt i Katarzyny Zaroślińskiej-Król, które wywalczyły z drużyną narodową czwarte miejsce w mistrzostwach Europy.

"Ustaliliśmy wspólnie z zawodniczkami, że nie będziemy tego wynosić poza nas. To będzie nasza sprawa wewnętrzna i wszystko wróci do szatni. Ja na pewno podejdę do tego tak, że jestem gotowy do wyciągnięcia wniosków. I nie chodzi tu o fałszywą pokorę, ale chodzi o to, żeby ta trudna sytuacja była okazją do tego, żeby stać się mocniejszą drużyną. Myślę też, że te rozmowy dały taki zupełnie inny obraz rzeczywistości niż ten cały szum medialny, który się pojawił. Rzeczywiście było to pokazywane w krzywym zwierciadle" - stwierdził Nawrocki.

Pierwsza część zgrupowania rozpocznie się 19 grudnia w Spale, gdzie będzie trenować 14-16 zawodniczek, ale bez tych występujących w lidze włoskiej. Druga część, już z udziałem siatkarek z Serie A, rozpocznie się 28 grudnia i potrwa do 5 stycznia, z krótką przerwą noworoczną. Tuż przed wylotem do Holandii poznamy "14", która zagra w Apeldoorn.

"Mamy bardzo mało czasu. Szczególnie jeśli chodzi o taktykę i technikę. Dlatego też trzon reprezentacji się nie zmieni. Będziemy bazować na tym, co już wcześniej udało nam się zrobić na mistrzostwach Europy, czy w Lidze Narodów. To tak naprawdę dziesięć dni treningowych. Czasami z niektórymi zawodniczkami, chociażby tymi z ligi włoskiej, będziemy się widzieć jeszcze krócej. Ale to dotyczy chyba wszystkich reprezentacji, więc tutaj szanse są równe. Postaramy się to zrobić jak najbardziej efektywnie" - zaznaczył selekcjoner.

W Apeldoorn Polki będą miały ostatnia szansę, żeby wywalczyć awans na igrzyska w Tokio. Zadanie będzie bardzo trudne do wykonania. "Biało-Czerwone" w grupie zagrają z Holenderkami, Bułgarią i Azerbejdzanem. W drugiej grupie rywalizować będą Turcja, Belgia, Niemcy i Chorwacja. Bilety do Tokio zdobędzie tylko triumfator turnieju.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje