Reklama

Reklama

Siatkarska Liga Narodów. Martyna Grajber: Nasz występ możemy zapisać na plus

Polskie siatkarki w Lidze Narodów odniosły osiem zwycięstw i w końcowej tabeli rozgrywek zajęły ósme miejsce. „Dziewczyny spisały się nie na duży plus, ale na duży hasztag” – ocenił trener reprezentacji Jacek Nawrocki. "Nikt się chyba nie spodziewał, że zaprezentujemy się tak fajnie" - dodała przyjmująca Martyna Grajber.

Polki rozgrywki w Lidze Narodów zakończyły porażką w Wałbrzychu z Dominikana 1:3, ale trener Nawrocki z postawy swoich podopiecznych w całych rozgrywkach był bardzo zadowolony. Przyznał, że najlepiej jego zespół zaprezentował się w wygranym 3:0 pojedynku z Rosją.

"Dużo było dobrych meczów w naszym wykonaniu, ale myślę, że spotkanie z Rosją było najlepsze. Dlatego, że poza jednym momentem, gdzieś w drugim secie, mało popełnialiśmy własnych błędów, a bardzo dobrze graliśmy zagrywką i konsekwentnie w bloku. Ciężko będzie powtórzyć takie spotkanie, bo wiele czynników się zeszło, że tak się zaprezentowaliśmy. W sumie dziewczyny w całych rozgrywkach spisały się nie na duży plus, ale na duży hasztag" - dodał z uśmiechem selekcjoner.

Reklama

Podobnie oceniła przyjmująca reprezentacji Polski Martyna Grajber. "Zdecydowanie nasz występ w Lidze Narodów możemy zapisać na plus. Nikt się chyba nie spodziewał, że zaprezentujemy się tak fajnie. Wiedziałyśmy, że czekają nas mecze z siatkarską elitą i że będzie ciężko. Mimo wszystko potrafiłyśmy nie tylko nawiązać walkę, ale nawet zwyciężać z tymi wyżej notowanymi zespołami. Dla wielu dziewczyn to był to pierwszy w życiu tego typ turnieju. Pięć tygodni ciężkiej pracy" - dopowiedziała.

Malwina Smarzek, atakująca polskiej drużyny, zwróciła jeszcze uwagę, że niektóre polskie zawodniczki nigdy wcześniej nie grały przy tak licznej widowni. "Czas Ligi Narodów był dla nas znakomitym i pożytecznym czasem. Dla nas, wielu młodych dziewczyn, to była pierwsza okazja do zmierzenia się z tak silnymi rywalkami. Nigdy nie miałam okazji grać w reprezentacji przed tak liczną publicznością i to były naprawdę cudowne chwile. Pokazałyśmy dobrą grę w wielu meczach" - oceniła Smarzek.

"Biało-Czerwone" poza Rosją pokonały m.in. Chiny (3:2), Włochy (3:2) oraz Japonię (3:2). Osiem zwycięstw i zdobyte 22 punkty dały na koniec rozgrywek ósme miejsce. Za Polską znalazły się m.in. Japonia, Chiny oraz Niemcy.

Selekcjoner powiedział, że chociaż jego drużynie zdarzają się ciągle jeszcze słabsze momenty, a nawet całe gorsze mecze, to jednak widzi postęp w grze.

"Ta drużyna od dwóch, trzech lat idzie do przodu. Przecież w Lidze Narodów grały zawodniczki, które jeszcze trzy lata temu nie miały miejsca w składzie w swoich klubach i niewiele grały w lidze. My postawiliśmy na nie i dzisiaj tworzą one trzon reprezentacji. Dochodzą jeszcze następne dziewczyny, które są kolejnym zastrzykiem świeżości. Do tego jest jeszcze parę innych zawodniczek z ligi, które na tę chwilę nie grają w reprezentacji, ale ja z nich nie rezygnuję. Dzisiaj nie przywozimy medali, ale trzeba trochę cierpliwości" - stwierdził Nawrocki.

Najlepiej punktującą zawodniczką w Lidze Narodów była Smarzek, a najlepszą blokującą Agnieszka Kąkolewska. Pierwsza ma 22 lata a druga 23. Na to też zwrócił uwagę Nawrocki.

"Trener Piotr Makowski też próbował odmłodzić reprezentację. I trzeba to robić, ale na to trzeba czasu i cierpliwości. W innych drużynach grają zawodniczki, które mają na przykład po 250 spotkań w reprezentacji. I to później widać na boisku. Doświadczenie jest bardzo ważne i cenne, ale można je zdobyć tylko grając. Dziewczyny cały czas robią postępy i jestem z nich bardzo dumny" - podsumował Nawrocki.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje