Reklama

Reklama

Siatkarki przeszły badania, zabrakło Kosek, Podolec i Tokarskiej

Bez Karoliny Kosek, Anny Podolec i Mai Tokarskiej polska kadra siatkarek przeszła w środę w Warszawie badania lekarskie. Ponownie spotkają się w Szczyrku po świętach wielkanocnych. "Tam nastawiamy się na ciężką pracę" - powiedział trener Alojzy Świderek.

"W Warszawie pojawiły się wszystkie dziewczyny, które miały przyjechać. Nie było Anny Podolec, bo sezon w Rosji kończy się dopiero 8 kwietnia, Karoliny Kosek, która ostatni mecz w Azerbejdżanie rozgrywa 15 kwietnia, i Mai Tokarskiej, która ma teraz egzaminy. Uważam, że to ważniejsze, a badania może zrobić w trochę późniejszym terminie" - tłumaczył nieobecność trzech zawodniczek szkoleniowiec.

Reklama

Siatkarki zebrały się w stolicy dzień wcześniej.

"Spotkaliśmy się, by porozmawiać, omówić cele i obopólne oczekiwania. Przede wszystkim musi być atmosfera pracy i zawodowego szacunku. W tamtym roku udało nam się to osiągnąć, mam nadzieję, że tym razem będzie tak samo. Pierwszy mityng był dosyć długi, trwał ok. dwóch godzin. Rozmawialiśmy o regulaminie, niepisemnych zobowiązaniach, że będziemy postępowali w myśl pewnych zasad. W zeszłym roku było to bardziej rygorystyczne, bo dziewczyny się pod tym podpisywały. Tym razem uznałem, że nie ma takiej potrzeby" - dodał Świderek.

Na pytanie, dlaczego takie spotkanie nie mogło odbyć się bezpośrednio przed obozem w Szczyrku, trener odpowiedział: "Badania dla kadry odbywają się zgodnie z zaleceniem ministerstwa sportu, w Centralnym Ośrodku Medycyny Sportowej w Warszawie. Przed zgrupowaniem musimy wygospodarować dzień. By nie robić tego kosztem treningu, stwierdziłem, że lepiej zrobić to przed świętami, a po nich od razu spotkać się w górach".

Zawodniczki czeka pięciodniowy tryb pracy. "Codziennie po dwa treningi, z dużą intensywnością, a potem wolny weekend. Ważne jest, by siatkarki miały również możliwość oderwania się od ćwiczeń, pojechania do domu, spotkania z bliskimi, a nie tylko oglądały siebie nawzajem" - uważa szkoleniowiec.

Do kadry wróciły dziewczyny, które z różnych względów zrezygnowały w ubiegłym sezonie z gry w kadrze.

"Czy ciężko było je przekonać do powrotu? To nie była kwestia namówienia. Według mnie te dziewczyny chcą grać w reprezentacji. To jest dla nich jakiś honor i wyróżnienie. Przynajmniej ja to tak odbieram. Widzę, że one też w ten sposób tak to traktują. Na pewno kadra jest teraz mocniejsza niż ta, którą dysponowałem przed mistrzostwami Europy. W zeszłym roku dostałem reprezentację już sformowaną. Tam nie było przynajmniej ośmiu czy dziewięciu zawodniczek z tego składu, który teraz mam" - zaznaczył Świderek.

Po świętach siatkarki rozpoczną przygotowania do turnieju kwalifikacyjnego do igrzysk olimpijskich. Odbędzie się on na początku maja w Ankarze. Polki w grupie zmierzą się z mistrzyniami świata Rosjankami, Europy - Serbkami oraz Holenderkami. W drugiej zmierzą się wicemistrzynie Europy Niemki, brązowe medalistki Turczynki, Chorwatki i Bułgarki. Do Londynu pojedzie tylko najlepsza z ekip.

"Gdybym nie wierzył w awans, mnie i dziewczyn by tutaj nie było. Oczywiście, jeżeli byśmy brali pod uwagę tylko rankingi, to nie mielibyśmy po co wychodzić na parkiet, ale to jest sport i zamierzamy walczyć" - zaznaczył Świderek.

Podobnego zdania są siatkarki.

"Uważam, że cel awansu na igrzyska jest realny. Warunkiem jest dobra atmosfera w grupie i wykonanie w Szczyrku naprawdę dużej pracy. Wszyscy mają mało czasu na przygotowania, więc nie jesteśmy na straconej pozycji. Każdy będzie miał jakieś problemy, większe lub mniejsze. Nie jesteśmy faworytem, ale nikt nie zabronił próbować. Zobaczymy jak wyjdzie" - przyznała w rozmowie z rozgrywająca Katarzyna Skorupa.

Dowiedz się więcej na temat: siatkarki | Anna Podolec | Karolina Kosek | Alojzy Świderek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL