Rewolucja w drużynie Lavariniego. Niespodziewany zwrot może dać sukces
Długimi momentami w meczu z Chinkami w ćwierćfinale Ligi Narodów siatkarek Polki były bezradne. Zanosiło się na porażkę, bo Biało-Czerwone nie potrafiły znaleźć sposobu na Azjatki. Dopiero trenerski kunszt Stefano Lavariniego i umiejętności zawodniczek z drugiego planu naszej kadry, sprawiły, że gra Polek została kompletnie odmieniona. Kluczowym momentem tego spotkania było wprowadzenie do gry w czwartym secie przyjmującej Pauliny Damaske i rozgrywającej Alicji Grabki. Obie miały przed tym meczem na koncie w sumie 18 rozegranych meczów w oficjalnych spotkaniach reprezentacji Polski.

W skrócie
- Rezerwowe siatkarki Paulina Damaske i Alicja Grabka odmieniły losy meczu Polski z Chinami w ćwierćfinale Ligi Narodów.
- Decyzje trenera Stefano Lavariniego oraz nieoczekiwane zmiany w składzie przyniosły wygraną po trudnym początku spotkania.
- Postawa zmienniczek budzi optymizm przed kolejnym meczem przeciwko mistrzyniom olimpijskim Włoszkom.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Paulina Damaske weszła na boisko i w ostatnim fragmencie meczu z Chinkami zdobyła aż 11 punktów. Dwa zdobyła blokiem i jeden zagrywką. Do tego nieźle przyjmowała.
Z kolei Alicja Grabka już kiedy stała w "kwadracie" budowała sobie osobę, do której kierowała piłki w ważnych momentach. To była Magdalena Stysiak. Zresztą nasza atakująca rzuciła się po tym spotkaniu na starszą koleżankę i dziękowała jej za to, co zrobiła.
To były bohaterki naszej kadry. Zmysł Stefano Lavariniego
Te dwie mało znane nasze kadrowiczki wykonały swoją robotę znakomicie, wywołując popłoch w szeregach Chinek. Trener Lavarini swoimi decyzjami pokazał, że ma dodatkowy zmysł. Tak naprawdę w meczu z Azjatkami podejmował tylko dobre decyzje. W pewnym momencie postawił też na Malwinę Smarzek, a ta zaraz po wejściu zdobyła dwa ważne punkty.
Nie było pewności, że wszystko zadziała. Ale pracowaliśmy nad tym. W ostatnich miesiącach skupialiśmy na tym naszą energię, pracowaliśmy, próbując wykreować dodatkowe umiejętności w naszym zespole, znaleźć więcej rozwiązań. Cała zasługa po stronie dziewczyn, że zrobiły to w odpowiedni sposób. Weszły na boisko i zrobiły to, czego potrzebowała drużyna. To rodzaj ducha drużyny. Staramy się znaleźć najlepsze rozwiązanie, by Polska wygrywała. Ktokolwiek dotknie piłki, robi to w taki sposób, by pomóc zespołowi
Nie było w polskiej kadrze zawodniczki, która nie wskazałaby Damaske i Grabki jako bohaterek tego meczu.
- Bardzo się cieszę, że mamy takie czasy żeńskiej siatkówki, że mamy zawodniczki na zmiany i każda wchodząca jest wartościowa. Trener ma w kim wybierać i to jest naprawdę super. To duża rzecz, że dziewczyny, które nie mają takiego doświadczenia w tej kadrze, udźwignęły ten mecz - cieszyła się Smarzek.
- To był bardzo trudny mecz, bo strasznie falowałyśmy. Dużo do zespołu wniosły wejścia Pauliny Damaske i Ali Grabki. Dzięki nim była większa dokładność i poprawa przyjęcia. Są bohaterkami tego meczu. Wykonały świetną robotę. Ala była dokładniejsza w grze z Madzią, a ja w meczu z Chinami nie pomagałam naszej atakującej. Pomogła Madzi się zbudować. W meczu z Chinkami udowodniłyśmy, że każda z nas ma wartość w tym zespole. Cieszę się, że wyciągnęłyśmy ten mecz, bo od początku nie szło tak, jakbyśmy chciały - wtórowała jej Katarzyna Wenerska.
Rewolucyjne zmiany trenera polskich siatkarek
Martyna Łukasik wskazywała na kunszt trenerski Lavariniego:
Siła zmienniczek? Wydaje mi się, że zmiany, których dokonuje trener, są najbardziej trafione. Cieszy fakt, że zawsze, gdy ktoś wchodzi z ławki, daje dobrą energię, dobrą zmianę i poprawia grę całej drużyny.
- Dziewczyny pokazały, że mamy szeroką ławkę. To, co zrobiły Paulina Damaske i Ala Grabka, to jest coś niesamowitego. Te dziewczyny naprawdę mają nerwy pod kontrolą, bo nie grały dużo w całej Lidze Narodów, a pokazały swój mental, swoje umiejętności. Dzięki nim udało się ten mecz doprowadzić do końca - dodała Martyna Czyrniańska.
Warto dodać, że mecz kończyły aż trzy rezerwowe zawodniczki, bo przecież Lavarini wprowadził jeszcze Magdalenę Jurczyk. Skład zatem przeszedł w trakcie meczu z Chinkami małą rewolucję, co z pewnością może dać wiele do myślenia Włoszkom, z którymi Polki zagrają w sobotę (26 lipca, godz. 16.00) w półfinale Ligi Narodów.
Ważna informacja przed meczem z Włoszkami
Inne nasze kadrowiczki nie miały wątpliwości, kto odwrócił losy meczu z Chinkami.
- Dla mnie wejścia Pauliny Damaske i Alicji Grabki były fantastyczne. Te dziewczyny weszły, dały energię, poprowadziły tę grę - to one dały nam impuls, żeby wygrać. Odmieniły losy tego spotkania - mówiła Aleksandra Gryka.
- Każda, która tutaj jest, zasługuje na to, by tu być. Właśnie takimi zmianami pokazują, że pracują po coś. To są osoby, których nie widać na co dzień, ale one bardzo dużo dają nam na treningach. Fajnie, że teraz mogły to pokazać na boisku i w tak ważnym meczu. Odwróciły tak naprawdę jego losy. Kapelusze z głów - dorzuciła Aleksandra Szczygłowska.
To, że polska ladra ma wartościowe zmienniczki, to cenna informacja przed meczem z mistrzyniami olimpijskimi. Właśnie taka ewolucja drużyny w trakcie turnieju może dać naprawdę sukces. Oczywiście siatkarki Italii to potężna siła, bo wygrały 27 spotkań z rzędu, ale nasze zawodniczki zapowiadają, że będą chciały sprawić niespodziankę.
Z Łodzi - Tomasz Kalemba i Damian Gołąb, Interia Sport
***
Relacje z finałów Ligi Narodów siatkarek można obejrzeć na antenach kanałów Polsat Sport, a także w aplikacji Polsat Box Go.
Zobacz również:













