Reklama

Reklama

Reprezentacja siatkarek. Agnieszka Kąkolewska już w Polsce i tęskni za… wyjściem z domu

Siatkarka reprezentacji Polski Agnieszka Kąkolewska niedawno wróciła z Włoch do Polski i w Skwierzynie przechodzi obowiązkową kwarantannę. Zawodniczka Savino Del Bene Scandicci przyznała, że z utęsknieniem czeka na choć krótkie wyjście z domu.

Pochodząca z Poznania Kąkolewska nie zdążyła wrócić do rodzinnego miasta. Kwarantannę przechodzi w domu swojego partnera w Skwierzynie, ok. 100 km od stolicy Wielkopolski.

Reklama

"Powrót do Polski przebiegał spokojnie, jedynie na granicy niemiecko-polskiej musieliśmy spędzić więcej czasu, żeby spisać stosowne oświadczenia. Otrzymałam od swojego klubu i Polskiego Związku Piłki Siatkowej pismo, że nie mam możliwości kontynuowania pracy, a siatkówka jest moją pracą i dlatego wracam do domu. Dzięki temu mogłam swobodniej się przemieszczać" - powiedziała 25-letnia zawodniczka.

Nie ukrywa, że przymusowa izolacja jest trochę uciążliwa. Początkowo ich obecność w domu sprawdzała policja, a teraz "meldują się" poprzez aplikację telefoniczną.

"Siedzimy sami, zamknięci w domu, nie mogę się doczekać, kiedy wyjdę na chwilę na świeże powietrze. Mieszkamy w domu z ogrodem, ale wolimy nie wychodzić na zewnątrz, mimo że nie mamy żadnych objawów. Tym bardziej, że sąsiedzi są jednak bardzo blisko. Policja tylko w dwóch pierwszych dniach nas odwiedziła, teraz są obowiązkowe aplikacje w komórkach. Trzeba zrobić sobie zdjęcie i wysłać. Po lokalizacji naszych telefonów służby wiedzą, gdzie jesteśmy" - tłumaczyła.

Aplikacje telefoniczne okazały się też niezbędne przy kontaktach ze sztabem szkoleniowym.

"Przez cztery dni w tygodniu łączyłyśmy się w ten sposób z naszym trenerem od przygotowania fizycznego i ćwiczyłyśmy. Dopiero teraz, po decyzji o zakończeniu sezonu ligowego, te treningi zostały zawieszone" - wyjaśniła.

Co ciekawe, o ile włoska liga kilka dni temu zadecydowała o zakończeniu rozgrywek, tak Europejska Federacja Siatkówki (CEV) wciąż takiego stanowiska nie podjęła. Liga Mistrzyń, w której występuje drużyna z Toskanii, utknęła na fazie ćwierćfinałowej.

"Teoretycznie, jeśli Liga Mistrzyń zostanie wznowiona i będzie taka możliwość, by polecieć do Włoch, to wrócę. Na razie tylko możemy gdybać i czekać" - przyznała Kąkolewska.

Kapitan reprezentacji Polski nie chce zdradzić swoich planów na kolejny sezon, ale nie ukrywa, że ma propozycje zarówno z Polski, jak i włoskich klubów.

"Sytuacja z koronawirusem dotknęła praktycznie wszystkie kraje, choć wiadomo, że Włochy pandemię wyjątkowo mocno odczuły. Nie oznacza to jednak, że to mnie zniechęciło do tego kraju. Powrotu do Włoch wcale nie wykluczam. Decyzję odnośnie mojej przyszłości podejmę w najbliższych dniach" - podkreśliła.

Kąkolewska uważa, że miniony sezon, choć był dość krótki, to z jej perspektywy można uznać go za udany.

"Moja drużyna skończyła rozgrywki na czwartym miejscu. Jak na ligę włoską, jedną z najlepszych na świecie, a może nawet najlepszą, to jest to duże osiągnięcie. Szkoda, że nie udało się rozegrać play off-ów, tu mogło się jeszcze wiele wydarzyć, ten wynik mógłby być nawet lepszy. W Lidze Mistrzyń awansowałyśmy do kolejnej rundy, wcześniej w grupie pokonałyśmy m.in. VakifBank Stambuł i to w Turcji, co uważam, za wyjątkowy sukces. O półfinał miałyśmy rywalizować z Eczacibasi Stambuł i nie byłyśmy na straconej pozycji. A siebie, swojej gry nie lubię oceniać" - stwierdziła.

Reprezentantka Polski cieszy się, że wkrótce będzie mogła spotkać się z najbliższą rodziną i spędzić z nią więcej czasu.

"Niedługo wrócę do Poznania, rodzice mają dom z ogródkiem i chociaż tam będę mogła spędzić czas na świeżym powietrzu. Nie zamierzam jednak całkowicie odpoczywać. Myślę, że każdy profesjonalny sportowiec potrzebuje tego ruchu i nie jest w stanie wytrzymać zamknięty w domu" - podsumowała.

autor: Marcin Pawlicki



Dowiedz się więcej na temat: Agnieszka Kąkolewska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje