Reklama

Reklama

Polskie siatkarki chciałby znanego trenera z sukcesami

Siatkarki reprezentacji Polski liczą, że związek nie będzie żałował środków i sięgnie po znanego oraz doświadczonego trenera. Takiego, który może pochwalić się sukcesami i sprawi, że zawodniczki znów chętnie będą przyjeżdżać na zgrupowania kadry.

Miesiąc temu żeńska reprezentacja została "osierocona" po tym, jak Polski Związek Piłki Siatkowej nie przedłużył kontraktu z Alojzym Świderkiem. Chęć prowadzenia dwukrotnych mistrzyń Europy (2003, 2005) wyraziło kilku znanych i cenionych szkoleniowców, m.in.: Hugh McCutcheon, Alessandro Chiappini, Giovanni Caprara czy Władymir Kuziutkin.

Jedna z najlepszych polskich siatkarek Katarzyna Skowrońska-Dolata uważa, że skoro męski zespół mogli prowadzić tacy fachowcy, jak Raul Lozano, Daniel Castellani czy Andrea Anastasi, to dlaczego siatkarki nie może przejąć trener "z nazwiskiem" i bagażem doświadczeń.

Reklama

- To są sprawy, na które nie mamy wpływu, ale nie chciałabym, żeby żeńska reprezentacja stanowiła tylko jakiś dodatek do męskiego zespołu. Naszej drużynie potrzeba trenera, który coś już w życiu wygrał i będzie miał autorytet, a zawodniczki pójdą za nim w ciemno. Taki, z którym jesteśmy w stanie pojechać na kolejne igrzyska - powiedziała Skowrońska-Dolata grająca obecnie w chińskim Evegrande Kanton.

Dwukrotna mistrzyni Europy Izabeli Bełcik uważa, że potrzeba selekcjonera spoza jakichkolwiek układów, który świeżym okiem spojrzałby na zawodniczki. Również jest zdania, że żeńska reprezentacja zasługuje na uznanego szkoleniowca.

- Ważne, by nowy trener nie oglądał się za siebie. Ostatnio można było odnieść wrażenie, że szkoleniowcy skupiają się tylko nad tym, żeby nie zostać zwolnionym. Musi to też być trener, który uwierzy w zawodniczki, a one w niego. Od czasów Andrzeja Niemczyka, wzajemnej wiary i zaufania w kadrze chyba brakowało - podkreśliła rozgrywająca Atomu Trefla Sopot.

W podobnym tonie wypowiada się Katarzyna Skorupa, występująca w jednym z najmocniejszych zespołów Europy - Rabicie Baku.

- Też jestem za trenerem z górnej półki, ale ważne, by ten szkoleniowiec miał "świeże" sukcesy, a nie chwalił się osiągnięciami sprzed 15 lat. To musi być osoba, która sprawi, że dziewczyny znów będą chętnie jeździły na kadrę - zaznaczyła.

Jej zdaniem dyskusja na temat nowego selekcjonera przysłoniła istotny problem, jakim jest szkolenie.

- Może zabrzmi to krytycznie, ale nie widzę w kraju młodych, perspektywicznych dziewczyn. Nie pojawiła się druga Glinka czy Skowrońska, a na mojej pozycji z młodszego pokolenia jest tylko Joasia Wołosz. W dyskusji o reprezentacji i trenerze nie mówimy zbyt wiele o przyszłości żeńskiej siatkówki - zaznaczyła Skorupa.

Z kolei libero Banku BPS Fakro Muszynianki Paulina Maj nie ukrywa, że skoro tak znani zagraniczni szkoleniowcy chcą prowadzić polską reprezentację, to znaczy, że ta drużyna ma potencjał.

- Mamy dobry klimat do siatkówki. Utalentowane zawodniczki, kibice plus cała otoczka - to przyciąga szkoleniowców. Może po dwóch polskich trenerach przydałaby się odmiana i kadrę powinien przejąć cudzoziemiec. Ważne jest, aby umiał pracować z kobietami, bo to też nie jest łatwa sztuka - podsumowała.

Wydział Szkolenia PZPS nowego selekcjonera chce wybrać do końca lutego. Jednym z głównych polskich kandydatów jest Piotr Makowski, były szkoleniowiec trener Pałacu Bydgoszcz, a obecnie prowadzący męski zespół z miasta nad Brdą - Delectę.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje