To był jeden z niezapomnianych wieczorów polskiej siatkówki. W ćwierćfinale Ligi Narodów z Chinkami, przy niemal dziesięciu tysiącach kibiców w łódzkiej Atlas Arenie, polskie siatkarki były już o krok od odpadnięcia z turnieju. Chinki prowadziły w czwartym secie i zbliżało się rozstrzygnięcie, które stawiało pod znakiem zapytania nie tylko formę polskiej drużyny, ale i powodzenie całego turnieju.
W końcu jednak przyszło przełamanie. Pomogły rezerwowe, zwłaszcza Paulina Damaske i Alicja Grabka. Po wygranej 3:2 polskie siatkarki tryskały radością siebie i optymizmem przed kolejnym spotkaniem.
"Czasami trzeba pokazać, że się nie boisz, i być pewnym siebie. Trener patrzy na wszystkie elementy, nie tylko siatkarskie, ale też mentalne. Budzę się z uśmiechem, staram się być pozytywną osobą i myślę, że to też mogło zaprocentować. Włoszki? Nie pokazałyśmy wszystkich swoich umiejętności. Jak jesteśmy pewne i zagramy swoje, będziemy grały zgodnie z planem, jesteśmy w stanie z nimi wygrać" - przekonuje Damaske.
Jego siatkarki sprawiły sensację. Tak mówi o Polsce i drużynie Lavariniego
Polska - Włochy w półfinale. Rywalki z respektem o "Biało-Czerwonych"
Zadanie jest jednak najtrudniejsze z możliwych. W ostatnich kilkunastu miesiącach na świecie nie było lepszej drużyny niż Włoszki. Wygrały 27 spotkań z rzędu, w tym czasie sięgając po złoto Ligi Narodów i igrzysk olimpijskich. Z Polską spotkały się już przed rokiem w półfinale LN i skończyło się siatkarskim nokautem 3:0 - w jednym z setów wygrały 25:12.
"Polska to fizyczny zespół z bardzo dobrym blokiem i skrzydłowymi, które znamy całkiem dobrze, bo niektóre grają w Serie A. To będzie interesujące spotkanie. Nasza seria? Naprawdę za bardzo o tym nie myślimy. Nie oglądamy się za siebie, a skupiamy na kolejnych spotkaniach. To piękne w siatkówce, że wszystko może zmienić się w jednym meczu" - podkreśla w rozmowie z Interia Sport Ekaterina Antropova, atakująca włoskiej kadry.
22-letnia siatkarka jest jedną z najlepszych atakujących na świecie, a mimo to w kadrze jest tylko rezerwową. W podstawowym składzie gra bowiem Paola Egonu, jedna z największych gwiazd światowej siatkówki. Od kiedy trenerem reprezentacji Włoch jest Julio Velasco, Egonu znów jest podstawową siatkarką kadry, została MVP ubiegłorocznych igrzysk.
Liga Narodów siatkarek. Stefano Lavarini zapowiada. "Leży w naszej naturze"
Włoszki gwiazdy mają zresztą na każdej pozycji - na rozegraniu Alessię Orro, na środku Annę Danesi i Sarę Fahr, na libero kończącą w tym sezonie reprezentacyjną karierę Monicę De Gennaro.
Siłą polskich siatkarek w tym sezonie również jest jednak szeroka ławka. A w Atlas Arenie już raz pokonały Włoszki w ważnym meczu - przed dwoma laty w kwalifikacjach do igrzysk w Paryżu. Wtedy jednak w składzie rywalek nie było Egonu.
Z pewnego punktu widzenia wracamy do naszej roli underdoga, co prawdopodobnie leży w naszej naturze. Jestem pewien, że będziemy czuć się bardziej komfortowo niż w meczu z Chinami, nawet jeśli rywalem będą Włochy, które wygrały 27 meczów z rzędu i mają 35 zawodniczek na najwyższym poziomie. Mecz będzie super ciężki, ale jestem przekonany, że będziemy czuć się komfortowo. Własna hala, pozycja underdoga - jesteśmy w tym świetni
Jego siatkarki będą mogły liczyć dzisiaj na jeszcze większe wsparcie kibiców niż w ćwierćfinale. Biletów na półfinały oraz niedzielne mecze o medale nie ma już w sprzedaży. Spotkanie będzie też ważne w kontekście zbliżających się mistrzostw świata: Polska w ćwierćfinale najważniejszej imprezy sezonu znów może trafić na Włoszki.
Mecz Polska - Włochy o godz. 16, drugi półfinał Brazylia - Japonia rozpocznie się cztery godziny później. Transmisje ze spotkań w Polsacie Sport, relacja "na żywo" w Interia Sport.
Z Łodzi Damian Gołąb
Fatalne wspomnienia z meczu z Polską. Wszystko wróciło po treningu













