Polska siatkarka pamiętała o kibicach. Tak doceniła ich wsparcie
Awansu polskich siatkarek na igrzyska olimpijskie pewnie by nie było, gdyby nie wytrzymały nerwowo zaciętych końcówek w spotkaniu z Włoszkami. Po wygranej, która dała im przepustkę do Paryża, sporo mówiły o mentalnej sile drużyny. - W tym turnieju bardzo dobrze grałyśmy, gdy miałyśmy nóż na gardle. W tym wypadku nie było inaczej. To był mecz o wszystko - mówi Martyna Łukasik. Polska przyjmująca opisała też wsparcie, jakie cała drużyna otrzymała od kibiców.

Kiedy Polski Związek Piłki Siatkowej starał się o organizację turnieju kwalifikacyjnego do igrzysk olimpijskich, z pewnością miał nadzieję, że "własne ściany" pomogą siatkarkom w awansie. Na każdy z siedmiu meczów "Biało-Czerwonych" w łódzkiej Atlas Arenie przychodziło co najmniej kilka tysięcy kibiców.
Na decydujące, z Amerykankami i Włoszkami, hala niemal się wypełniła. Po triumfie z zespołem z południa Europy, który dał Polkom upragniony awans na igrzyska olimpijskie, siatkarki pamiętały o kibicach.
- Zdecydowanie nas ponieśli. Słyszeć cały czas ich doping i głosy to coś przepięknego. Na pewno pomaga w naszej grze, w każdym momencie słyszymy, że nie jesteśmy same. Mnóstwo kibiców na trybunach, mnóstwo przed telewizorami. Jeżeli słyszy się takie głosy cały czas, gra się dużo lepiej - zaznacza Martyna Łukasik.
Polki postawiły wszystko na jedną kartę. Martyna Łukasik mówi o ryzyku w trakcie gry
Wsparcie w niedzielę było potrzebne również w trudnych momentach. Doping niemal nie ustawał nawet wtedy, kiedy w pierwszym secie "Biało-Czerwone" wysoko przegrywały. Ostatecznie, choć rozpoczęły od porażki, potrafiły wygrać trzy kolejne partie i sprawić, że to Włoszki będą musiały liczyć na awans na igrzyska z rankingu FIVB.
- Pierwszy set nie był dobry w naszym wykonaniu, potrzebowałyśmy więcej czasu, by wejść w ten mecz. Cieszy fakt, że potem obudziłyśmy się i wróciłyśmy do naszej gry. Wiedziałyśmy, że to będzie ciężkie spotkanie i takie było. Włoszki grały świetnie w obronie, odrzucały nas od siatki swoją zagrywką. Ale mimo wszystko my starałyśmy się potem z tym walczyć - opisuje Łukasik.
Wcześniej w podobny sposób siatkarki Stefano Lavariniego ograły Amerykanki. Wykazały się też odpornością psychiczną w rozstrzygniętym w tie-breaku meczu z Niemkami.
- W tym turnieju bardzo dobrze grałyśmy, gdy miałyśmy nóż na gardle. W tym wypadku nie było inaczej. Wiedziałyśmy, że musimy postawić wszystko na jedną kartę To był mecz o wszystko i tak do niego podeszłyśmy. Wiedziałyśmy też, że bez ryzyka może być ciężko wygrać - opowiada polska przyjmująca.
Polska - Włochy. Martyna Łukasik o największych emocjach w karierze
Łukasik, która w listopadzie skończy 24 lata, w kadrze zadebiutowała jeszcze jako nastolatka. W tym sezonie wywalczyła z kadrą brązowy medal Ligi Narodów, gdzie została nawet wybrana do drużyny marzeń turnieju.
To jednak awans na igrzyska smakuje jej najlepiej.
To zdecydowanie najbardziej emocjonujący turniej w moim życiu. To były zupełnie inne emocje niż do tej pory. Awans na igrzyska, a potem udział w igrzyskach to marzenie każdego sportowca
W Łodzi przepustki do Paryża wywalczyły również siatkarki z USA, które w ostatnim dniu turnieju pokonały Niemki. Oprócz tych dwóch zespołów pewne gry we Francji są gospodynie, Turczynki, Serbki, Amerykanki, Brazylijki i reprezentantki Dominikany.
Z Łodzi Damian Gołąb











