Reklama

Reklama

Polska - Belgia: Zacięty bój i kolejny triumf siatkarek Jacka Nawrockiego

Polskie siatkarki turniej Siatkarskiej Ligi Narodów w Bydgoszczy wygrały w cuglach, w czwartek pokonały 3:1 (22:25, 25:22, 26:24, 25:14) Belgię i z kompletem trzech zwycięstw awansowały na dziewiąte miejsce w tabeli fazy interkontynentalnej. Za tydzień w Wałbrzychu Biało-Czerwone zakończą siatkarski maraton, zmierzą się z Japonią, Rosją oraz Dominikaną.

Po dwóch zwycięstwach w bydgoskiej Łuczniczce - 3:0 z Argentyną i 3:1 z Niemcami - Biało-Czerwone chciały w czwartek pójść za ciosem i wygrać pojedynek z Belgijkami. Byłoby to czwarte z rzędu zwycięstwo naszej kadry w SLN i triumf, który dałby Polkom bezpieczne miejsce w środku tabeli fazy interkontynentalnej przed ostatnim turniejem (w Wałbrzychu). Z Belgią w ostatnich latach nasz zespół grał często, sporo pojedynków przegrał i na pewno miał co udowadniać Kai Grobelnej (do niedawna Grot Budowlani Łódź) i jej koleżankom.

Reklama

Już pierwsza akcja meczu była niezwykle zacięta i długa, a kolejne potwierdziły, że mecz wcale nie będzie spacerkiem. Belgijki świetnie serwowały i trafiały raz po raz w ataku, a nasze siatkarki musiały zrazu gonić wynik (1:3). Szybko do gry włączyła się jednak Malwina Smarzek, do tego świetną zagrywką postraszyła Belgię Agnieszka Kąkolewska i zrobiło się 5:5. A po chwili 8:7 dla miejscowych, bo Belgijki złapały zadyszkę w ataku i dały naszej ekipie miejsce do ofensywnej i skutecznej gry. Szybko na tablicy wyników pojawił się jednak remis, a wszystko za sprawą dynamicznych ataków Britt Herbots, która na lewej flance raz po raz punktowała z wielką werwą (11:11). Biało-Czerwone postawiły tradycyjnie na ataki Malwiny Smarzek, jednak w pewnym momencie straciły kontakt z rywalkami. Gabriela Polańska kropnęła na środku w aut i Polska przegrywała 14:16. Na szczęście Jacek Nawrocki szybko wpuścił na parkiet Zuzannę Efimienko, a ta zrewanżowała się od razu asem serwisowym (16:16). I znów rozgorzała wspaniała walka, a na ataki Smarzek raz po raz odpowiadała Kaja Grobelna (18:18). A gdy doskonale znana z Ligi Siatkówki Kobiet atakująca trafiła zagrywką, to Belgia prowadziła 20:19. Ale nasz zespół odpowiedział zagrywką Kąkolewskiej (22:20) i wydawało się, że ma seta w garści. I wtedy przyjezdne wrzuciły wyższy bieg, rozbiły nas zagrywką i po pięciu akcjach wygranych pod rząd zgarnęły seta numer jeden (25:22). 

Przegrana partia rozdrażniła nasz zespół, po serii świetnych akcji i bloku na lewej flance Polki prowadziły już 4:0. I teraz Belgia musiała ścigać, Grobelna wzięła sprawy w swoje ręce i bardzo szybko, za szybko, zrobiło się 7:7. Biało-Czerwone po raz kolejny wyszły z dołka, po atakach Martyny Grajber i Malwiny Smarzek znów odskoczyły i znów z mozołem budowały przewagę (10:8), by po chwili błyskawicznie ją roztrwonić (11:11), ku rozpaczy selekcjonera Jacka Nawrockiego. Na szczęście reprezentacja Polski świetnie serwowała i coraz lepiej blokowała ataki Grobelnej i Herbots, co znów przełożyło się na punktową serię i trzy "oczka" zapasu (16:13). Po przerwie technicznej reprezentacja Polski stanęła, Belgia ruszyła do odrabiania strat i nawet miała piłkę na remis 16:16, ale tym razem Malwina Smarzek kapitalnym atakiem dała drużynie oddech. Sinusoida trwała w najlepsze, dwie-trzy dobre akcje Polek dały - wydawałoby się - bezpieczny zapas punktów (20:16), który znów zaczął topnieć w szybkim tempie. "Ach te baby!" - powiedziałby świętej pamięci Andrzej Niemczyk. Reprezentacja Polski musiała spiąć się w końcówce seta, żeby nie powtórzyć wpadki z seta numer jeden i na szczęście Martyna Łukasik w kluczowym momencie trafiła z prawej flanki (22:20). Belgia naciskała, wzmocniła serwis i szukała wyrównania, a Polska nie oddawała pola. Smarzek na raty wykończyła atak na lewej stronie siatki (23:21), a po chwili poprawiła na prawej i dotarliśmy do piłki setowej (24:21). Tę na punkt zamieniła... Malwina Smarzek, która kiwką w skos zakończyła partię drugą (25:22).     

Polki szybko wyszły na prowadzenie również w trzeciej odsłonie, po zagrywkach Kąkolewskiej i dobrej grze na siatce siatkarki Jacka Nawrockiego prowadziły już 5:2. Zaraz odpowiedziały im Herbots i Grobelna, które dynamicznymi atakami starały się dać drużynie prowadzenie. Ale i nasza reprezentacja grała swoje, dobrze rozgrywała Marlena Pleśnierowicz, a jej skrzydłowe nie zwalniały ręki ani na chwilę (8:5). Przyjezdnym udało się zatrzymać Mędrzyk blokiem, po chwili mógł być nawet remis, ale zażartą wymianę z obu stron zakończył wreszcie błąd Belgijek (9:7). Gra stała się niezwykle zacięta, wyrównana i emocjonująca. Żółte Tygrysice wreszcie wygrały kontrę i tablica wyników pokazała remis 9:9. Co gorsza, Biało-Czerwone raz po raz zasilały konto Belgijek błędami własnymi i w szybkim tempie straciły kontakt z ambitną ekipą Gerta Vande Broeka (10:14). Tym razem to przyjezdne zasiliły nasze konto, raz po raz uderzały w aut i po chwili Kąkolewska mogła dać nam remis, ale nadziała się na blok. Po kolejnym błędzie (13:16) Jacek Nawrocki wpadł w furię i na przerwie ostro zrugał podopieczne, używając zdecydowanie żołnierskich słów. Trzeba było ścigać, a skuteczne oponentki miały wciąż dwa-trzy "oczka" zapasu (17:14, 19:16). Świetną zmianę dała Julia Twardowska, jej potężne ataki dały drużynie kopa, a swoje trzy grosze dodała Martyna Łukasik i to nasz zespół... prowadził 20:19. Cóż to była za przemiana, Polki złapały wiatr w żagle i szły po zwycięstwo (23:22). Zaczęły się wielkie emocje i wielkie nerwy, Polki miały kolejne piłki setowe (25:24), aż Twardowska z Efimienko w bloku zatrzymały Herbots i wygrały nam seta 26:24.    

Do końca udanego wieczoru zostało naszej kadrze wygrać jeszcze jednego seta, najlepiej tego czwartego, by uniknąć nerwów w tie-breaku. Po świetnych zagrywkach Pleśnierowicz było już 3:0 i tej przewagi trzech punktów Biało-Czerwone skutecznie broniły piłka po piłce (6:3, 8:5). Reprezentacja Belgii musiała gonić, była pod presją, a nasza ekipa nie dawała jej rozwinąć skrzydła i dopaść się z wynikiem. Regularna i wreszcie równa gra sprawiła, że zmęczone siatkarki z Belgii nie tylko nie potrafiły kończyć regularnie ataków, ale coraz częściej popełniały błędy, co zasilało nasz zespół w punkty (12:8). Dobrze atakowały Twardowska i Smarzek, a Kąkolewska na środku siatki pilnowała, by nic złego nie stało się jej drużynie ze strony reprezentacji Belgii (13:10). Zmartwioną minę miał trener Vande Broek, bo widział, że poziomem gry jego siatkarki zaczynają odstawać od Polek i musiał szybko znaleźć na to receptę. Było o tyle trudno, że po drugiej stronie siatki Malwina Smarzek rozgrywała kolejne wyśmienite spotkanie, trafiała raz po raz w ataku i nie zamierzała się zatrzymać (16:11). Patrząc z naszej perspektywy, polskiej kadrze udało się złamać ducha walki u przeciwniczek i dotkliwie zranić je w kolejnych kontrach (18:11). Jeszcze skończyła atak Celine Van Gestel, ale po chwili Smarzek znów huknęła jak z armaty (19:12). W samej końcówce Belgijki nie miały wiele do powiedzenia, nasz zespół trafiał raz po raz, aż Kąkolewska atakiem na środku zamknęła rywalizację (25:14).

Za tydzień Biało-Czerwone - które wygrały już cztery kolejne spotkania - zakończą fazę interkontynentalną Siatkarskiej Ligi Narodów turniejem w Wałbrzychu. Zmierzą się w nim z Rosją, Japonią oraz Dominikaną.

Polska - Belgia 3:1 (22:25, 25:22, 26:24, 25:14)

Sędziowali: Daniele Rapisarda (Włochy), Yuri Ramirez (Dominikana)

Widzów: ok. 1500

Przebieg meczu:

  • I set: 8:7, 11:12, 14:16, 19:20, 22:25
  • II set: 8:7, 12:11, 16:13, 20:16, 25:22
  • III set: 8:5, 10:12, 13:16, 20:19, 26:24
  • IV set: 8:5, 12:8, 16:11, 20:13, 25:14

Polska: Marlena Pleśnierowicz, Malwina Smarzek, Natalia Mędrzyk, Martyna Grajber, Gabriela Polańska, Agnieszka Kąkolewska, Agata Witkowska (libero) oraz Julia Twardowska, Zuzanna Efimienko, Martyna Łukasik, Julia Nowicka

Belgia: Ilka van de Vyver, Kaja Grobelna, Celine Van Gestel, Britt Herbots, Marlies Janssens, Silke Van Avermaet, Jodie Guilliams (libero) oraz Laure Flament, Manon Stragier, Natalie Lemmens.

Dowiedz się więcej na temat: Jacek Nawrocki | siatkarska Liga Narodów

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama