Reklama

Reklama

Piotr Makowski: Nie ma grania bez presji, a szczególnie w Polsce

Polskie siatkarki w Limie przygotowują się do pierwszego spotkania cyklu World Grand Prix z Belgijkami (piątek, 23.40). Stolica Peru przywitała "Biało-czerwone" chłodną pogodą, ale większym problemem dla zawodniczek jest zmęczenie ponad 20-godzinną podróżą.

Polki pobyt w Limie rozpoczęły od wizyty na siłowni, a po południu miały kolejny trening w hali. Tuż po przylocie do Peru najwięcej pracy mieli masażyści, którzy musieli "ponastawiać" kręgosłupy zmęczonym po podróży siatkarkom. Jak zaznaczył trener Piotr Makowski, to nie zmiana strefy czasowej, ale długie loty są zwykle największym kłopotem przy aklimatyzacji.

"Nie mamy na to większego wpływu. Akurat nasze pierwsze rywalki, Belgijki, leciały razem z nami samolotem, więc są dokładnie w tej samej sytuacji. Myślę, że u zawodniczek bardziej odczuwalny jest czas spędzony w podróży, a ta akurat była bardzo długa - trwała prawie dobę. Myślę, że uda się nam szybko zaaklimatyzować" - powiedział selekcjoner.

Reklama

Akurat do warunków klimatycznych siatkarki nie będą musiały specjalnie się przyzwyczajać, bowiem w Peru jest dość chłodno, zaledwie kilkanaście stopni i od czasu do czasu pada deszcz. Ale to jest typowa pogoda dla tego kraju o tej porze roku.

Polski zespół wystąpi w drugiej dywizji WGP i zmierzy się głównie z zespołami z drugiej dziesiątki rankingu Międzynarodowej Federacji Siatkówki.

"Siła naszej reprezentacji jest właśnie taka, jak miejsce które zajmujemy w rankingu. Zagramy i tak z wymagającymi rywalami, Belgią, Kubą czy Holandią i z tych spotkań będzie można wynieść sporo nowych doświadczeń" - przyznał Makowski.

Polską ekipę czeka teraz blisko trzytygodniowy pobyt za granicą - dwa pierwsze turnieje WGP rozegrane zostaną w Peru, a trzeci w holenderskim Doetinchem. Turniej finałowy drugiej dywizji odbędzie się w Koszalinie, a "Biało-czerwone" jako gospodarz, mają zapewniony w nim udział. Makowski podkreślił jednak, że jego zespół i tak w fazie eliminacyjnej będzie grał pod presją.

"Często powtarzam, że nie ma grania bez presji, a szczególnie w Polsce. Zawsze są wymagania i jest ocenianie po każdym występie. Dlatego naszym celem jest wygranie jak najwięcej meczów i wywalczenie w Koszalinie awansu do Final Six" - zaznaczył.

Do Peru szkoleniowiec zabrał 16 zawodniczek, do protokołu meczowego może zostać wpisanych 14 nazwisk. Wszystko wskazuje na to, że pierwsze mecze z trybun obejrzą Izabela Kowalińska oraz Elżbieta Skowrońska.

"One dołączyły do zespołu najpóźniej i liczę na nie przede wszystkim w późniejszej części cyklu World Grand Prix" - powiedział szkoleniowiec.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje