Reklama

Reklama

Paulina Maj: W Turcji z każdym możemy wygrać

Polskie siatkarki wtorkowym meczem z Holandią rozpoczną w Ankarze batalię o kwalifikację olimpijską. Zdaniem libero Pauliny Maj, jej drużyna, choć nie jest faworytem, może wygrać z każdym. W Turcji prawo startu na igrzyskach uzyska tylko zwycięzca.

Polki trafiły do mocnej grupy - o awans do półfinału turnieju zagrają we wtorek z Holandią (15.30), w środę Rosją (15.30) i w piątek z Serbią (13.00). W drugiej grupie rywalizować będą Turczynki, Niemki, Bułgarki i Chorwatki. "Biało-czerwone" od niedzieli są już w Ankarze, wieczorem zaliczyły krótki trening.

Reklama

"Myślę, że jak to w przypadku pierwszego meczu - będzie trochę nerwów. Zwykle jest on trudny pod względem mentalnym, ale często najważniejszy. My musimy praktycznie wszystkie mecze wygrać. A jeżeli nawet w grupie można pozwolić sobie na jedną porażkę, to nie może nam się to przytrafić z Holenderkami" - powiedziała Paulina Maj.

Jej zdaniem praca wykonana na zgrupowaniu w Szczyrku napawa optymizmem przed zawodami w stolicy Turcji. Maj uważa, że polski zespół stać na zwycięstwo z każdym przeciwnikiem.

"Każda drużyna miała taki sam czas przygotowań i wszyscy mają równe szanse. Faworytem nie jesteśmy, ale też nie mamy się nad czym zastanawiać. Moim zdaniem Rosjanki wydają się głównym kandydatem do zwycięstwa, ale z nimi też można wygrać. Kilka razy udało nam się je "zniszczyć" mentalnie - na każdy zespół jest jakiś sposób" - przyznała siatkarka.

"Biało-czerwone" na koniec zgrupowania rozegrały w Dąbrowie Górniczej dwa sparingi z Niemkami - pierwsze spotkanie wygrały 3:2, by w rewanżu ulec 2:3. Trener reprezentacji Alojzy Świderek wystawiał do wyjściowego składu dwie nominalne atakujące (Katarzynę Skowrońską-Dolatę i Izabelę Żebrowską), a w tej sytuacji większa odpowiedzialność za odbiór zagrywki spoczywała m.in. na libero.

"Przez połowę mojej przygody z siatkówką grałam na dwie przyjmujące, dla mnie to nic nowego. Poza tym, pozostałe zawodniczki też odpowiadają za przyjęcie na niektórych sektorach boiska, środkowe muszą uważać na "skróty". Dziewczyny w meczach z Niemkami poradziły sobie - to co miały do "ogarnięcia", to przyjmowały. Jestem więc spokojna" - podkreśliła.

Siatkarka grająca ostatnio w zespole mistrza kraju Atomie Trefl Sopot nie wierzyła do końca, że Świderek postawi właśnie na nią, a nie na bardziej doświadczoną Mariolę Zenik. Maj przez ostatnie lata pozostawała trochę w cieniu libero Muszynianki.

"Byłam bardzo pozytywnie zaskoczona. Miło jest, jak ktoś widzi i docenia twoją pracę. To podnosi na duchu. Przed drugim meczem z Niemkami rozmawiałam z trenerem. Nic nie zdradził, ale moje wnioski były takie, że to Mariola pojedzie do Ankary. Przyjechałam na to zgrupowanie głównie po to, żeby pomóc drużynie. Nawet przez myśl mi to nie przeszło, że mogę pojechać na turniej. Przyznam, że jeszcze jakiś czas temu snułam plany wakacyjne na początek maja" - zdradziła zawodniczka.

Kontynentalny turniej kwalifikacyjny w Ankarze rozegrany zostanie w dniach 1-6 maja. Tylko zwycięzca pojedzie do Londynu. Dla Polek to jedyna i ostatnia szansa na udział w igrzyskach. Dwa zespoły z Europy najwyżej sklasyfikowane w rankingu FIVB, które nie będą miały jeszcze kwalifikacji, wystąpią w Japonii w turnieju interkontynentalnym.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje