Nasza siatkarka w meczu z Japonią, którego stawką był brązowy medal Ligi Narodów, zdobyła 11 punktów. Skończyła 10 z 31 ataków (32 procent skuteczności). Na swoim koncie zapisała też asa serwisowego. 25-latka miała 50-procentową skuteczność w przyjęciu.
Po tym, jak Biało-Czerwone zdobyły brązowy medal w Łodzi, nie zabrakło pytań o przemianę w grze naszych siatkarek. Nie wszystkie Polki chciały opowiadać o tym, co się wydarzyło, ale nieco więcej ujawniła nasza przyjmująca.
Polska siatkarka odkrywa prawdę o medalu. Tak kadra podniosła się po porażce
Co działo się z polskimi siatkarkami? Martyna Łukasik uchyla rąbka tajemnicy
Tomasz Kalemba, Interia Sport: Aż 16 lat przyszło czekać polskim kibicom na to, by nasze siatkarki sięgnęły po medal dużej imprezy u siebie. W Łodzi zdobyłyście brązowe medale Ligi Narodów.
Martyna Łukasik: - To jest taki dodatkowy smaczek, że możemy się cieszyć razem z naszą publicznością, która tak licznie nas dopingowała w Atlas Arenie. Na pewno ten brąz smakowałby bardzo dobrze w każdym miejscu, ale w Polsce smakuje dużo lepiej.
Czułyście większą presję przed meczem z Japonią, bo same po porażce z Włoszkami mówiłyście, że chcecie tego medalu?
- I to było słowo klucz: chcemy. Nie miałyśmy już nic do stracenia. Chciałyśmy pokazać zupełnie inne oblicze naszego zespołu niż w meczu z Włoszkami. I to nam się udało. Od początku weszłyśmy w ten mecz o brązowy medal dużo pewniej. Ani przez moment nie zwątpiłyśmy, że końcowy wynik spotkania mógłby być inny, niż trzy sety po naszej stronie.
Co was tak odmieniło w ciągu nocy?
- Każda z nas zrobiła coś przede wszystkim w swojej głowie. Ale też przede wszystkim jako zespół. Zebrałyśmy się i próbowałyśmy to przeanalizować. Starałyśmy się razem przełknąć tę porażkę z Włoszkami, by lepiej wejść w nowy dzień. Wiedziałyśmy, że najważniejsze jest to, co jest przed nami, bo na to, co jest już za nami, nie mamy wpływu. Można zatem było tylko się poprawić.
W jaki sposób trener wam pomógł?
- To zostanie między nami. Ale pomógł.
Droga do tego medalu była wyboista?
- Tak. Nie wszystko układało się tak, jakbyśmy chciały. To była dla nas trudna Liga Narodów. Pojawiło się kilka nowych dziewczyn, więc trzeba było na nowo złapać pewność siebie jako drużyna. Kiedy gramy zespołowo, to wtedy jesteśmy groźne dla każdego. Trzeba zbudować na nowo tę chemię w zespole. Ona jest, a teraz odbudowujemy ją powoli.
W Łodzi - rozmawiał Tomasz Kalemba, Interia Sport
Zobacz również:














