Reklama

Reklama

Niemczyk: Z paroma burakami nie będę pracował

Większość siatkarek murem stoi za Andrzejem Niemczykiem i chce, żeby znów prowadził reprezentację Polski. Z apelem o powrót Niemczyka na stanowisko trenera kadry zwróciły się do władz PZPS. List do PZPS podpisało 16 zawodniczek.

- Gdy usłyszałem, że go napisały, byłem trochę zszokowany. Ale to miłe, że doceniły pracę, jaką wykonaliśmy i nadal mają do mnie zaufanie - powiedział Niemczyk w "Super Expressie".

Reklama

- Wiem, że kilka klubów także chce, abym nadal prowadził reprezentację. Ale przyznam szczerze, że z paroma "burakami" ze związku nie mam zamiaru współpracować - dodał Niemczyk, których nie chciał powiedzieć kogo ma na myśli.

- Bez nazwisk. Powiem tylko, że żal mi dziewczyn, które mocno pracowały i wierzyły, że razem "dojedziemy" do igrzysk w Pekinie. Ja sobie w życiu poradzę, mam kilka propozycji, ale te dziewczyny zostaną jak sieroty - podkreślił trener, który doprowadził Polki do dwóch tytułów mistrzyń Europy.

Najważniejsza impreza sezonu mistrzostwa świata zakończyła się dla biało-czerwonych fatalnie.

- Winę ponosi pan Wspaniały. On mnie wyłączył z reprezentacji i to on zniszczył Irka Kłosa, młodego trenera. Na słabą grę reprezentacji złożyły się atmosfera przed mistrzostwami i kilka kontuzji. To można naprawić, ale paru ludzi trzeba odsunąć od kadry. W ubiegłym tygodniu zebrał się wydział szkolenia PZPS. Omawiano grę reprezentacji siatkarek, ale mnie na to spotkanie nie zaproszono. Pan Wspaniały, szef tego wydziału, jest taki wspaniały, że o mnie zapomniał. Nie zaprosił też głównego statystyka kadry, Adama Malika. A przecież ta reprezentacja grała w oparciu o nasze plany. Ale pan Wspaniały bał się spotkania ze mną - tłumaczył Niemczyk.

Dowiedz się więcej na temat: kadry | niemczyk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje