Reklama

Reklama

ME siatkarek. Turcja - Serbia 2:3 w finale

Serbskie siatkarki po raz drugi z rzędu mistrzyniami Europy. W wielkim finale rozegranym w Ankarze obrończynie tytułu pokonały Turcję 3:2. Polska zajęła czwarte miejsce. O brąz "Biało-Czerwone" przegrały z Włoszkami 0:3.

Serbki były głównymi faworytkami do złota i tej roli wywiązały się koncertowo. Aktualne mistrzynie świata nie przegrały ani jednego spotkania.

Z finałowymi rywalkami podopieczne Zorana Terzicia zmierzyły się na zakończenie rywalizacji w grupie A, wygrywając 3:1.

Turczynki, które w półfinale poradziły sobie z Polkami, liczyły na udany rewanż, a pomóc im w tym miał gorący doping kibiców.

Serbki mają jednak w swoim składzie niesamowity duet Tijana Boszković - Brankica Mihajlović. Już na początku pojedynku obie zawodniczki pokazały moc w ataku i na zagrywce. Dzięki ich postawie siatkarki z Bałkanów prowadziły 9:6. Z akcji na akcję coraz lepiej radziły sobie jednak gospodynie. Po ataku Meryem Boz na tablicy wyników był remis 9:9.

Znakomity fragment Turczynki miały, kiedy w polu zagrywki stanęła Naz Aydemir. Z jej serwisem Serbki miały duże kłopoty. Z wysokich piłek nie radziła sobie nawet taka gwiazda jak Boszković. Zawodniczki Giovaniego Guidettiego "odskoczyły" na 19:14. Świetna seria pewnie trwałaby dalej, gdyby z drugiej linii nie przestrzeliła Hande Baladin. Wypracowana przewaga wystarczyła, żeby Turczynki wygrały inauguracyjną partię 25:21.

Reklama

Od początku drugiego seta ciężar zdobywania punktów wzięły na siebie Boszković i Mihajlović. Serbki prowadziły 4:1, 10:5, 17:12 i 21:14. Wydawało się, że rywalki już się nie podniosą. Tymczasem Turczynki ruszyły w pościg. Niesione dopingiem fanów zbliżyły się na 18:22 (zablokowana Boszković), a za chwilę na 21:23 (kontrę skończyła Gozde Yilmaz). Trener Terzić wziął czas, żeby wybić z rytmu przeciwniczki i to mu się udało. Końcówka należała do Serbek, które wygrały 25:21.

Trzeci set miał podobny przebieg, co drugi. Również na początku mistrzynie świata wypracowały dużą przewagę za sprawą Boszković i Mihajlović. Tym razem jednak Turczynki wcześniej zabrały się za odrabianie strat. "Przyciśnięte" Serbki zaczęły popełniać błędy. Po nieudanym ataku Boszković z ich przewagi nic nie zostało (15:15). W decydujących fragmentach górę wzięło doświadczenie obrończyń tytułu. Kiedy asa zaserwowała Stefana Veljković, Serbki prowadziły 22:18. Szansy nie zmarnowały, a ostatni punkt w tym secie był dziełem Miny Popović (25:21).

Jeden set dzielił Serbki od złota. Turczynki jednak nie zamierzały ułatwiać im zadania. Toczyły zażartą walkę do stanu 9:9. Wtedy mistrzynie świata wrzuciły piąty bieg i wyszły na prowadzenie 12:9. Nie trwało to długo. Sygnał do ataku dała Ebrar Karakurt, która popisała się znakomitym atakiem i efektownym blokiem. W pojedynkę zatrzymała Mihajlović. Za moment pomyliła się Boszković i to Turcja prowadziła 13:12.

Siatkarki Terzicia spokojnie przeczekały natarcie rywalek i same przeszły do kontrofensywy. Boszković atakowała z pełną mocą. Na dodatek świetnie funkcjonował blok Serbek. Przewaga znów była po stronie obrończyń tytułu (17:14). Na tym jednak emocje się nie skończyły. Turczynki znów odrobiły straty (19:18). Terzić wpuścił na boisko Biankę Busę, żeby poprawić przyjęcie, ale ta zawodniczka wyprowadziła swój zespół na prowadzenie znakomitą zagrywką (21:19). Sytuacja ponownie odwróciła się na korzyść Turczynek, kiedy kontrę skończyła Boz (22:21). Terzić wziął czas, ale po powrocie na boisko zablokowana została Boszković (23:21). Setbola gospodyniom dała Yilmaz. W następnej akcji znów zatrzymana została Boszković i na trybunach zapanowało szaleństwo. Turczynki bowiem wygrały 25:22 i wyrównały na 2:2 w setach.

Turczynki złapały wiatr w żagle i znakomicie rozpoczęły tie-breaka. Szybko objęły prowadzenie 5:2. Chwilę później popełniły jednak dwa błędy w ataku. Gospodynie na bezpieczny dystans odskoczyły za sprawą świetnej zagrywki Karakurt (7:4). Tym samym odpowiedziała Boszković, ale w lepszych humorach strony boiska zmieniały Turczynki (8:6). Bohaterką kolejnych akcji została Busa, która swoją zagrywką doprowadziła od stanu 6:9 do 11:9. As Boz dał Turcji remis 11:11. Ostatnie fragmenty należały do Serbek. Mihajlović sprytną kiwką po bloku dała meczbola (14:12). Za sprawą Yilmaz gospodynie jeszcze się obroniły. Kropkę nad "i" Serbki postawiły z pomocą rywalek. Turczynki wpadły w siatkę i ten sposób Serbia wygrała piątego seta 15:13 i cały mecz 3:2. 

Najlepszą zawodniczką turnieju została Serbka Tijana Boszković.

Serbki po raz trzeci w historii zdobyły tytuł mistrzyń Starego Kontynentu. Wcześniej wygrały turnieje w Belgradzie (2011) i dwa lat temu w Baku.

Turcja - Serbia 2:3 (25:21, 21:25, 21:25, 25:22, 13:15)

Turcja: Meliha Ismailoglu, Kubra Akman, Meryem Boz, Hande Baladin, Eda Erdem, Naz Aydemir, Simge Sebnem (libero) oraz Seyma Ercan, Cansu Ozbay, Gozde Yilmaz, Fatma Yildrim, Ebrar Karakurt

Serbia:
Bianka Busa, Stefana Velijković, Maja Ognjenović, Brankica Mihajlović, Mina Popović, Tijana Boszković, Silvija Popović (libero) oraz Bojana Milenković, Ana Bjelica

Końcowa klasyfikacja:

1. Serbia

2. Turcja

3. Włochy

4. Polska

5. Holandia

6. Niemcy

7. Rosja

8. Bułgaria

9. Belgia

10. Azerbejdżan

11. Chorwacja

12. Słowacja

13. Rumunia

14. Grecja

15. Hiszpania

16. Słowenia

17. Ukraina

18. Finlandia

19. Szwajcaria

20. Węgry

21. Francja

22. Białoruś

23. Estonia

24. Portugalia

Dowiedz się więcej na temat: ME siatkarek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje