Reklama

Reklama

ME siatkarek. Polska - Słowenia 3:0 w pierwszym meczu grupy B

Reprezentacja Polski siatkarek w pierwszym meczu grupy B na mistrzostwach Europy pokonała 3:0 (25:12, 25:22, 25:23) Słowenię w łódzkiej Atlas Arenie. Nasze zawodniczki, po kapitalnym początku, zafundowały kibicom nerwy w drugiej partii i nieoczekiwany dreszczowiec w trzecim secie. W sobotę odbędzie się drugie spotkanie "Biało-Czerwonych", tym razem z Portugalkami.

Dziesięć lat temu, również w Atlas Arenie, nasze siatkarki sięgnęły po brązowy medal czempionatu Starego Kontynentu. Był to ostatni "krążek" Polek w imprezach rangi międzynarodowej. Czy po dekadzie "Biało-Czerwonym" uda się wrócić na podium?

Reklama

Selekcjoner naszego zespołu Jacek Nawrocki nieco obawiał się specyfiki pierwszego spotkania. Równocześnie wierzył, że drużyna poradzi sobie z presją i od pewnego zwycięstwa, jak przystało na zdecydowanego faworyta, zainauguruje grupowe zmagania.

Długi marsz, wierzymy że po końcowy sukces, w wykonaniu podopiecznych trenera Nawrockiego rozpoczął się wielce obiecująco, choć nie obyło się bez dużych nerwów. Rywalem "Biało-Czerwonych" były Słowenki, które dopiero po raz drugi grają w ME, a prowadzi je znany z pracy w polskich klubach Włoch Alessandro Chiappini.

I set

Polki rozpoczęły mecz od dwóch skutecznych ataków na środku siatki. Najpierw skutecznie zaatakowała Zuzanna Efimienko-Młotkowska, a następnie Agnieszka Kąkolewska. Gdy rywalki odpowiedziały punktem, pierwszy pokaz siły w tym spotkaniu zaprezentowała Malwina Smarzek-Godek, kończąc trudną piłkę efektownym zbiciem. Przy stanie 4:2 świetnie w bloku spisała się Kąkolewska, znakomicie "czapując" rywalkę. Podwójny blok Smarzek-Godek i Kąkolewskiej po chwili znów przyniósł skutek, tym razem za sprawą tej pierwszej. A już pojedynczy blok naszej atakującej na Lanie Scuce zrobił wielkie wrażenie (8:3). W tym momencie trener Chiappini poprosił o pierwszą przerwę na żądanie.

Po powrocie na parkiet nasze zawodniczki straciły trzy kolejne punkty i prowadzenie w mgnieniu oka stopniało. Dalsze odrabianie strat rywalek zastopowała Tina Grudina, zagrywając z pola serwisowego w siatkę. Jednak tak szybko, jak przewaga stopniała, równie prędko została przez Polki odbudowana (11:6) po błędach przeciwniczek, w tym w ataku. "Biało-Czerwone" łapały wiatr w żagle i powiększały prowadzenie, które po dwóch skutecznych atakach Natalii Mędrzyk i błędzie Evy Mori w ataku wzrosło do 16:8. Przy tym wyniku szkoleniowiec Słowenek po raz drugi poprosił o czas.

Dominacja naszych siatkarek trwała w najlepsze, Polki "trzymały" koncentrację i po ataku Smarzek-Godek zbudowały dziesięciopunktowe prowadzenie (20:10). "Biało-Czerwone" radziły sobie nawet w trudnych sytuacjach. Joanna Wołosz potrafiła wystawić piłkę jedną ręką, a Kąkolewska na swoim zasięgu nie dała szans przeciwniczkom.

Na bezradność rywalek aż żal było patrzeć, ale Polki nie myślały się zatrzymywać. Po bloku Smarzek-Godek miały pierwszą piłkę setową (24:11), z której Słowenki dały radę się wybronić. Kropkę nad "i" postawił nasz blok, a konkretnie Grajber i efektowna wygrana w otwierającym secie stała się faktem.

II set

Druga partia rozpoczęła się od udanego ataku rywalek, a konkretnie Darji Erzen, na co od razu odpowiedziała Smarzek-Godek. Przeciwniczki po chwili ponownie wyszły na prowadzenie, po skutecznym serwisie Izy Mlakar i posłaniem piłki między naszą Marią Stenzel i Grajber (2:3). Gdy w aut zaatakowała Kąkolewska, przewaga rywalek wzrosła do dwóch "oczek" (3:5).

Słowenki obudziły się i poczynały sobie z coraz większym animuszem, zmuszając nasz zespół do coraz większego wysiłku. Obie drużyny długą akcję zafundowały kibicom przy stanie 7:8, a Grajber obiła pojedynczy blok rywalek. Walka o odzyskanie prowadzenia udała się dopiero, gdy dziewiąty punkt z ataku zdobyła Mędrzyk. Nasza przyjmująca była wiodącą zawodniczką w kolejnych akcjach. Najpierw dała się zatrzymać na podwójnym bloku, a po chwili zrehabilitowała się i przebiła przez ręce przeciwniczek. Słowenki jednak cały czas trzymały kontakt i nie przypominały drużyny, która w pierwszej partii praktycznie nie istniała.

Przy stanie 15:13 nie udał się trenerowi Nawrockiemu manewr z wprowadzeniem na zagrywkę Marleny Kowalewskiej za Kąkolewską. Nasza rozgrywająca źle zaserwowała i od razu odbyła się zmiana powrotna. Gdy wydawało się, że nastał moment, by nasz zespół budował przewagę, Mędrzyk nie potrafiła skończyć trudnej piłki. Na szczęście, po chwili, doskonale na bloku spisała się Efimienko-Młotkowska, "czapując" najaktywniejszą po drugiej stronie siatki Mlakar. Wreszcie, w kluczowym momencie seta, nasza przewaga wzrosła do trzech punktów (19:16).

Rywalkom nie udał się manewr z atakiem z drugiej linii, Mlakar została zablokowana przez Kąkolewską i po raz pierwszym w tym secie przewaga Polek wzrosła do czterech "oczek" (21:17). W tym momencie zareagował trener Chiappini, biorąc pierwszy w tej partii czas. Po powrocie na parkiet byliśmy świadkami najbardziej efektownej akcji meczu. Oba zespoły doskonale spisywały się w obronie i piłka co chwila była po obu stronach siatki. W końcu, po kilkudziesięciu sekundach, Smarzek-Godek dała zespołowi bardzo ważny punkt.

Słowenek to nie podłamało i w dwóch kolejnych akcjach to one zdobywały punkty, niwelując stratę (22:20). Trener Nawrocki poprosił o czas i spokojnym tonem, jak to ma w zwyczaju, udzielił kilku rad zawodniczkom. Niestety Smarzek-Godek po raz drugi z rzędu została zatrzymana na bloku (22:21). Wtedy szczęśliwie dla naszego zespołu błąd popełniła Scuka, ale z drugiego ataku dobrze spisała się Mlakar. Na szczęście po naszej stronie bardzo udanym zbiciem piłki popisała się wprowadzona na plac gry Magdalena Stysiak, od razu na wagę pierwszej piłki setowej. Nerwowy set w naszym wykonaniu, który w niczym nie przypominał inauguracyjnej partii, zakończyła Stysiak. Statystyki pokazały, że Słowenki zaczęły znacznie skuteczniej punktować blokiem.

III set

Tę partię od bardzo widowiskowego ataku rozpoczęła Smarzek-Godek, ale w kolejnej akcji ze środka siatki odpowiedziała Sasa Planinsec. Nasze zawodniczki bardzo szybko zbudowały trzypunktowe prowadzenie (4:1), na co w mgnieniu oka zareagował szkoleniowiec Słowenek, prosząc o przerwę na żądanie.

To nie wybiło polskiego zespołu z uderzenia, z zagrywką Mędrzyk nie poradziła sobie rywalka, a z przechodzącej piłki przeciwniczki skarciła Smarzek-Godek (7:2). Nasze zawodniczki znów grały jak z nut, Kąkolewska posłała techniczny serwis na Anę Marija Vovk i "Biało-Czerwone" cieszyły się z kolejnego "oczka" (10:3). Po dwóch kolejnych punktach z ataku Efimienko-Młotkowskiej przeciwniczki zeszły na drugą przerwę, którą zarządził ich szkoleniowiec. Gdy rywalki odpowiedziały dwoma punktami, "bombowym" atakiem zrewanżowała się Smarzek-Godek, dosłownie wyłamując ręce Grudiny, co wywołało wielką owację fanów w łódzkiej Atlas Arenie.

Przy stanie 17:8 trener Nawrocki po raz pierwszy wpuścił na plac gry Aleksandrę Wójcik, która zmieniła Mędrzyk. W pierwszym ataku nasza zawodniczka została zablokowana przez podwójny blok, a chwilę później Wójcik po raz drugi nie przebiła się w ataku, choć akurat tym razem nie miała łatwego zadania. Kolejny błąd popełniła Grajber na przyjęciu i przeciwniczki zdobyły następny punkt (18:12). - Dziewczyny, trzymamy się - usłyszały Polki od trenera Nawrockiego, który poprosił o czas i chwilę oddechu.

Gorszy okres w naszej grze, który przyniósł stratę czterech kolejnych punktów, zastopowała w ataku Smarzek-Godek (20:14) i od tego momentu trwała walka punkt za punkt. Rozprężenie w naszych szeregach znów przerwała niezawodna Smarzek-Godek, posyłając asa serwisowego i ponownie dała oddech Polkom. A po chwili, dzięki czujnemu zachowaniu Wołosz po błędzie rywalek w przyjęciu, "Biało-Czerwone" miały pierwszą piłkę meczową. I wtedy zaczęły dziać się cuda! 

Zdeterminowane rywalki obroniły aż cztery z rzędu meczbole (24:22). W takich okolicznościach niespodziewanie pojawiły się duże nerwy w naszych szeregach, na co musiał zareagować trener Nawrocki. Niestety w kolejnej akcji przeciwniczki znów zdobyły punkt i "Biało-Czerwonym" pozostał już tylko jeden meczbol. Gdy Polki miały nóż na gardle, uratowała ich Mlakar, posyłając piłkę z ataku poza boisko i nasze reprezentantki mogły rzucić się sobie w objęcia.

We wcześniejszych meczach w "polskiej grupie" Belgijki łatwo pokonały Ukrainki 3:0, a Włoszki równie efektownie 3:0 rozprawiły się z rywalkami z Portugalii.

Po raz pierwszy w historii w imprezie biorą udział 24 drużyny, a tytułu mistrzyń bronią Serbki. Również po raz pierwszy turniej jest rozgrywany w aż czterech krajach: Polsce, Turcji (Ankara), na Słowacji (Bratysława) i Węgrzech (Budapeszt).

W fazie grupowej "Biało-Czerwone" zmierzą się jeszcze z debiutującą na ME Portugalią, Ukrainą, Belgią i Włochami. Cztery najlepsze ekipy awansują do 1/8 finału. W tej fazie turnieju ekipy z grupy A zmierzą się z drużynami z grupy C według schematu A1-C4, A2-C3, A3-C2, A4-C1. W identyczny sposób połączą się reprezentacje z grupy B i D. Zwycięzcy awansują do ćwierćfinału. Każde z miast będzie gospodarzem dwóch pojedynków 1/8 finału. Z kolei ćwierćfinały rozegrane zostaną w Łodzi i Ankarze. A już mecze, które zadecydują o medalach, odbędą się w Ankarze 8 i 9 września.

AG

Polska - Słowenia 3:0 (25:12, 25:22, 25:23)

Polska: Joanna Wołosz, Zuzanna Efimienko-Młotkowska, Agnieszka Kąkolewska, Martyna Grajber, Natala Mędrzyk, Malwina Smarzek-Godek - Maria Stenzel (libero) - Marlena Kowalewska, Klaudia Alagierska, Magdalena Stysiak, Aleksandra Wójcik, Paulina Maj-Erwardt (libero).

Słowenia: Eva Mori, Sasa Planinsec, Ana Marija Vovk, Iza Mlakar, Tina Grudina, Lana Scuka - Veronika Mikl (libero) - Sara Najdic, Monika Potokar, Daria Erzen, Zana Sporer Zdovic, Leja Lezenic (libero).

Dowiedz się więcej na temat: ME siatkarek | Jacek Nawrocki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje