Reklama

Reklama

ME siatkarek. Polska - Niemcy 3:2. Wołosz: Mówiłyśmy, że to będzie wojna

- Mówiłyśmy, że to będzie wojna. I koniec końców tak było - podkreśliła rozgrywająca reprezentacji Polski Joanna Wołosz po triumfie Polek nad Niemkami 3:2 w ćwierćfinale mistrzostw Europy siatkarek. - Dla żeńskiej siatkówki to jest coś niesamowitego - zaznaczył trener "Biało-Czerwonych" Jacek Nawrocki.

Najlepsza czwórka mistrzostw o medale rywalizować będzie w Ankarze. W sobotnim półfinale Polska zmierzy się z gospodarzem - Turcją. Włoszki zagrają z Serbkami.

Reklama

- Jestem dumny z całego zespołu i całego meczu. Wygraliśmy z Niemkami walkę o czwórkę. Dla żeńskiej siatkówki to jest coś niesamowitego - mówił po środowym thrillerze Nawrocki.

- Dziś była prawdziwa huśtawka nastrojów i dyspozycji. Wynikało to z tego, że drużyny łapały dobry "flow" na zagrywce. Ważne momenty w tym spotkaniu były różne, najłatwiej wskazać dwie serie na zagrywce w tie-breaku Magdaleny Stysiak i Natalii Mędrzyk, ale trzeba przyznać też, że Malwina Smarzek-Godek kończyła wszystko w kontratakach - podkreślił szkoleniowiec.

- Myślę, że cichą bohaterką była Marysia Stenzel, która utrzymywała przyjęcie przez całe spotkanie - dodał Nawrocki.

- Stawka tego meczu była ogromna i było ono pełne emocji. Każda z nas dała z siebie sto procent. To zwycięstwo cieszy ogromnie - mówiła Agnieszka Kąkolewska, kapitan reprezentacji Polski.

- Niemki nas nie zaskoczyły, bo byłyśmy przygotowane taktycznie. Nie wiem, ile godzin oglądałyśmy ich grę na wideo. Znamy się bardzo dobrze, bo nieraz grałyśmy w tym sezonie. Najważniejsza jest wygrana i to, że lecimy do Turcji i walczymy w tym turnieju dalej - cieszyła się nasza zawodniczka.

Joanna Wołosz, rozgrywająca reprezentacji Polski podkreśliła, że "część naszych marzeń już się spełniła, bo wygrać taki mecz to coś wielkiego".

- Wiedziałyśmy, że nie będzie łatwo i mówiłyśmy, że to będzie wojna. I koniec końców tak było. Zaczęłyśmy to spotkanie zbyt spokojnie. Niemki na początku załapały w serwisie, dobrze przyjmowały, ale po tym przegranym pierwszym secie na maksa zachowałyśmy koncentrację i spokój, a do tego włączyłyśmy agresję. Świetnie zagrałyśmy też zagrywką i blokiem - mówiła.

- Super, że udało nam się wygrać i to po takich nerwach. Choć w końcówce tie-breaka utrzymałyśmy spokój, bo wiedziałyśmy, że jeśli nie skończymy tej piłki, to następną. Nie wiem w ogóle co mówić, ale jestem megaszczęśliwa - podsumowała Wołosz.

Dowiedz się więcej na temat: reprezentacja siatkarek | ME siatkarek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje