Reklama

Reklama

ME siatkarek: Polska - Czechy 2:3

Polki przegrały w Schwerinie z Czeszkami 2:3 w swoim pierwszym meczu mistrzostw Europy siatkarek.

Podopieczne Piotra Makowskiego zaliczyły falstart na mistrzostwach, gdyż Czeszki teoretycznie wydawały się najsłabszym rywalem. Polki tylko momentami grały nieźle, ale popełniły zbyt dużą ilość prostych błędów, aby pokonać niżej notowanego przeciwnika. Przed "Biało-czerwonymi" mecze z Bułgarią w sobotę i z Serbią w niedzielę. Przynajmniej jedno z tych spotkań muszą wygrać, by awansować do kolejnej rundy.

Mecz Polek z Czeszkami, podobnie jak wcześniejszy pojedynek Bułgarii z Serbią nie wywołał w Schwerinie większego zainteresowania. W mogącej pomieścić ponad pięć tysięcy hali, zasiadło ok. 500 osób. Na trybunach nie zabrakło polskich fanów, którzy gorąco dopingowali biało-czerwone; halę opuszczali jednak w minorowych nastrojach.

Bohaterką pierwszej partii była Ewelina Sieczka, która przy prowadzeniu 24:23 dla Czeszek skończyła atak z trudnej pozycji, a potem zaserwowała asa. W kolejnej akcji 25-letnia skrzydłowa popisała się fantastyczną obroną, a skuteczną kiwką rozgrywająca Milena Radecka.

Drugi set również długo trzymał w napięciu. W ataku Katarzynę Skowrońską-Dolatę wspierała Kinga Kasprzak, ale przy stanie 21: 21 coś się zacięło w grze polskiego zespołu. Kolejne cztery akcje wygrały Czeszki i wyrównały stan spotkania.

Potem do głosu doszły rywalki Polek i wydawało się, że zwyciężą za trzy punkty. W czwartym secie prowadziły już 20:15 i najwyraźniej myślami były już przy kolejnym spotkaniu. Tymczasem Polki zaczęły systematycznie odrabiać straty. Otuchy dodała im wygrana bardzo długiej, trwającej blisko minutę wymiany, w której łatwą piłkę liderka czeskiej reprezentacji Aneta Havliczkova uderzyła w taśmę.

Potem szczęście uśmiechnęło się do Joanny Kaczor, która zaatakowała w aut, ale piłkę po drodze odbiła jedna z rywalek. Przy stanie 24:24 udany blok zanotowała Radecka, a po chwili Sieczka skutecznym atakiem z lewego skrzydła doprowadziła do tie-breaka.

W decydującej odsłonie Polki dobrze grały blokiem, ale gorzej było ze skutecznością w ataku. Przy stanie 6:6 Czeszki zdobyły cztery punkty z rzędu i to zadecydowało o losach meczu. Biało-czerwone obroniły jeszcze dwie piłki meczowe, lecz potężnego ataku Havlickovej nie były już w stanie powstrzymać.

Reklama

Piotr Makowski (trener reprezentacji Polski): - Nie tak wyobrażałem sobie początek tego turnieju. Po wygranym pierwszym secie, myślałem, że będzie nam łatwiej grać, tymczasem zrobiliśmy tak dużo błędów, aż 16 w zagrywce i 13 w ataku. Pokazaliśmy w czwartym secie moment takiej walki, że wręcz wydarliśmy zwycięstwo rywalkom. Niestety na niewiele to się zdało. Nawet dobrze spisywaliśmy się w przyjęciu, i Kinga Kasprzak i Ewelina Sieczka poprawiły ten element, niestety straciliśmy z kolei nasze środki, które były naszym mocnym punktem w Grand Prix. Jeden punkt jest wprawdzie takim światełkiem w tunelu, ale wiadomo, że dużo trudniej będzie jutro pokonać Bułgarię czy w niedzielę Serbię.

Katarzyna Skowrońska-Dolata (kapitan reprezentacji Polski): - Zagrałyśmy słaby mecz, dla mnie ta porażka nie jest łatwa do zaakceptowania. Czuję się trochę winna, bo nie grałam najlepiej. Popełniłam zbyt wiele prostych błędów i nie pomogłam moim koleżankom tak jakbym chciała. Dobrze, że chociaż punkt udało nam się zdobyć, walka w naszej grupie zapowiada się ciekawie.

Milena Radecka (rozgrywająca reprezentacji Polski): - Nie pamiętam, kiedy ostatni raz nasza reprezentacja przegrała z Czechami. Widocznie musi być ten pierwszy raz, szkoda, że akurat to się zdarzyło na tych mistrzostwach. Oczywiście nie ma tu żadnej mowy o lekceważeniu rywala, nie jesteśmy tym zespołem sprzed roku czy dwóch. Wiemy gdzie jest nasze miejsce. Jesteśmy młodą reprezentacją, startujemy dziś ze znacznie niższej pozycji. Dużo błędów było w naszej grze, niedokładności, chaosu. Może niektóre młodsze dziewczyny zjadła trema. Czas +złotek+ już się skończył, kiedyś ta wymiana pokoleniowa musi nastąpić.

Carlo Parisi (trener reprezentacji Czech): - Jesteśmy bardzo szczęśliwi z tego zwycięstwa, ale na pewno musimy jeszcze pomyśleć nad tym, co się wydarzyło w czwartym secie, gdzie byliśmy tak blisko zwycięstwa. Żeby wygrać z Polską musieliśmy włożyć wszystkie nasze umiejętności i całą energię. Nie był to jednak najlepszy mecz z naszej strony, sporo błędów, ale i druga strona też je popełniała.

Ivana Plchotova (środkowa reprezentacji Czech): - Mogłyśmy zagrać jeszcze lepiej zagrywką, na pewno nasza bloku też pozostawiał wiele do życzenia. Co do czwartego seta, to nie tak, że byłyśmy pewne zwycięstwa. To jest siatkówka i zawsze trzeba grać do końca. Na pewno to zwycięstwo może nas przybliżyć do kolejnej rundy, ale przy zwycięstwie Bułgarii nad Serbią wszystko w tej grupie jest możliwe.

We wcześniej rozegranym meczu grupy D Serbia przegrała z Bułgarią 2:3 (25:23, 25:13, 22:25, 28:30, 13:15).

Polska - Czechy 2:3 (26:24, 21:25, 21:25, 26:24, 12:15)

Polska: Efimienko, Sieczka, Kasprzak, Radecka, Kąkolewska, Skowrońska-Dolata, Maj (libero) oraz Wołosz, Konieczna, Różycka, Kaczor.

Czechy: Kossanyiova, Havliczkova, Monzoni, Vanzurova, Plchotova, Vincourova, Jasova (libero) oraz Hodanova, Dostalova, Pastulova, Mlejnkova.

Grupa A (Halle)

Niemcy   - Hiszpania     3:0 (25:15, 25:15, 25:17)

Holandia - Turcja        2:3 (15:25, 16:25, 29:27, 26:24, 12:15)

grupa B (Zurych)

Włochy  - Szwajcaria     3:0 (25:13, 25:11, 25:13)

Francja - Belgia        1:3 (25:22, 19:25, 17:25, 17:25)

grupa C (Drezno)

Azerbejdżan - Chorwacja  0:3 (15:25, 23:25, 21:25)

Białoruś    - Rosja      1:3 (21:25, 25:22, 14:25, 14:25)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje