Reklama

Reklama

ME siatkarek. Dziś półfinał Turcja - Polska

Polskie siatkarki są o krok od wywalczenia medalu mistrzostw Europy, pierwszego od 10 lat. W sobotnim (18.30) półfinale w Ankarze zagrają z Turczynkami. - Jeśli złapiemy właściwy rytm, to jesteśmy w stanie rywalizować z każdym - mówił trener Polek Jacek Nawrocki.

"Biało-Czerwone" razem z Włoszkami jednym samolotem czarterowym w czwartek późnym wieczorem dotarły do Ankary, gdzie rozegrane zostaną decydujące pojedynki mistrzostw Starego Kontynentu. Polki zmierzą się z Turczynkami, które w półfinale nadspodziewanie gładko pokonały Holandię 3:0. Do ćwierćfinałowego meczu reprezentacja "Oranje" prezentowała się niezwykle solidnie, w sześciu wcześniejszych spotkaniach nie straciły seta. Z kolei w innym półfinale Włochy zmierzą się z Serbią.

Reklama

W piątkowe popołudnie przedstawiciele uczestników spotkali się na konferencji prasowej. Trener Jacek Nawrocki zaznaczył, że już sam awans do półfinału jest dla całej polskiej żeńskiej siatkówki bardzo znaczącym wydarzeniem.

- Apetyty jednak rosną w miarę jedzenia. Przylecieliśmy tutaj, by walczyć o każdą piłkę, o każdy punkt i szukać naszej szansy. Moje dziewczyny w trakcie turnieju pokazały, że jeśli tylko złapią swój właściwy rytm, to potrafią rywalizować z każdym. Wiemy, że Turcja będzie bardzo zdeterminowana, żeby nas pokonać, ale my nie zamierzamy się poddawać i też będziemy walczyć o zwycięstwo - zapewniał selekcjoner "Biało-Czerwonych".

16 lat temu polskie siatkarki, prowadzone przez Andrzeja Niemczyka, właśnie w Ankarze zdobyły swój pierwszy w historii złoty medal mistrzostw Europy.

- Polska odnosiła sukcesy, kiedy właśnie tutaj rywalizowała, ale ja nie lubię tych historycznych aspektów i porównań. Teraz jesteśmy zupełnie nowym zespołem, piszemy swoją historię i nowy rozdział żeńskiej siatkówki w Polsce - podkreślił.

Prowadzący od nieco ponad dwóch lat Turcję Giovanni Guidetti to obecnie jeden z najbardziej utytułowanych szkoleniowców na świecie. Włoch z powodzeniem trenował wcześniej reprezentację Niemiec, z którą dwukrotnie zdobył wicemistrzostwo Europy (2011, 2013). W 2015 roku z Holandią też sięgnął po srebrny medal, a dwa lata temu z Turcją zajął trzecie miejsce.

Guidetti przyznał, że jest niezwykle dumny ze swojego zespołu i z tego, co osiągnął do tej pory.

- Jesteśmy niezwykle szczęśliwi, że mamy szansę rozegrać jeszcze dwa mecze przed naszymi fantastycznymi kibicami. Chcemy oczywiście zakończyć te mistrzostwa w najlepszy, możliwy sposób. Polska jest bardzo silna, przede wszystkim w ataku, mają też bardzo wysokie zawodniczki. Musimy przygotować się do tego meczu niezwykle starannie. To będzie dla nas niezwykle ważny pojedynek - stwierdził.

W podobnym tonie wypowiadała się kapitan tureckiej reprezentacji Eda Erdem Dunar.

- Jesteśmy szczęśliwe, że udało nam się znaleźć w gronie czterech najlepszych drużyn w Europie. Polska awansowała do półfinału po bardzo długiej przerwie i jest to drużyna bardzo zdyscyplinowana. Jest to też silny zespół z bardzo dobrymi atakującymi. Mam nadzieję, że uda nam się zagrać jak najlepszą siatkówkę - przyznała.

Oba zespoły w tym sezonie spotkały się tylko raz - w Lidze Narodów. W chińskim Jiangmen "Biało-Czerwone" przegrały 2:3. Turczynki zajęły czwarte miejsce, Polki sklasyfikowane zostały lokatę niżej.

W drugim półfinale broniące tytułu Serbki zmierzą się z Włoszkami. Ten mecz został określony mianem "starciem gigantów" i będzie jednocześnie rewanżem za ubiegłoroczny finał mistrzostw świata. W Japonii po dramatycznym spotkaniu Serbki wygrały 3:2.

Program spotkań:

sobota

półfinały

Serbia - Włochy (16.00)

Turcja - Polska (18.30)

niedziela

mecz o trzecie miejsce (16.00)

finał (18.30)

Marcin Pawlicki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje