Reklama

Reklama

Małgorzata Glinka-Mogentale: Coś się kończy, coś się zaczyna

Dwukrotna mistrzyni Europy w siatkówce Małgorzata Glinka-Mogentale ogłosiła zakończenie kariery. Czy jest przygotowana na nowe życie? - Nie jestem, ale życie trwa. Coś się kończy, coś się zaczyna - powiedział znakomita zawodniczka.

Rafał Bała: Ciężko było podjąć decyzję o zakończeniu kariery?

Małgorzata Glinka-Mogentale: - Bardzo ciężko, bo przez całe wakacje zastanawiałam się, co będzie lepsze dla mnie, mojej rodziny i klubu. Zdecydowałam w końcu, że sobie trochę odpocznę, a życie pokaże, bo nigdy nie wiadomo, co się wydarzy. Cały czas jestem przecież w tym środowisku i z nikim się nie żegnam.

Zabrzmiało tajemniczo, to znaczy że mogłabyś jeszcze wrócić na boisko?

- Nigdy nie mów nigdy. Może kiedyś wstanę rano i powiem sobie, a może bym jeszcze zagrała. Jeśli miałabym wrócić, to tylko do Chemika i jeżeli byłaby w klubie jakaś sytuacja podbramkowa, to zobaczymy.

Reklama

Chemik to końcówka kariery, a pamiętasz jeszcze początek?

- To była Skra Warszawa. Cały czas pamiętam halę, moi rodzice przychodzili mi kibicować.

Od początku chciałaś grać w siatkówkę?

- Pamiętam, że na początku mi to kolidowało ze szkołą i trzeba się było przystosować do tych warunków.

Wiele osób, łącznie z trenerem Teofilem Czerwińskim, łapało się za głowę, kiedy patrzyli w jaki sposób wyskakujesz do ataku, ale pokazałaś, że taki wyskok może być skuteczny...

- Jest kilka zawodniczek, które mają prawą nogę z przodu przed wyskokiem, np. Angelina Grun czy Carmen Turlea. Generalnie odradzałabym taki sposób ataku, bo powoduje to potem problemy z kręgosłup, ale pomaga to oszukać blok rywalek, który nie wie, jak się ustawić do takiego ataku.

Przygodę z reprezentacją Polski rozpoczęłaś w latach 90., ale to dopiero w XXI wieku na mistrzostwach Europy w Turcji nastąpił przełom pod wodzą trenera Andrzeja Niemczyka...

- Kiedy przyszedł trener, przestałyśmy wszystkie być "pod linijkę", miałyśmy więcej wolnego czasu i to nam być może pomogło. W jednej drużynie zebrały się też silne osobowości, charaktery. Wspólnie osiągnęłyśmy wielki sukces, który pozwolił nam otwierać sobie potem różne wyjścia w życiu.

Twoja kariera potoczyła się bardzo interesująco, zagrałaś w wielu zagranicznych klubach m.in. w RC Cannes.

- Poznałam wielu ciekawych ludzi, poznałam przyjaciół, nauczyłam się języków

Znasz polski, francuski, włoski, hiszpański, turecki...

- Trochę angielskiego, trochę tureckiego, na pewno bym tyle nie znała, gdybym nie grała. Ciężko by mi było siedzieć nad książkami.

Czy wszystko Ci się udało w karierze sportowej?

Nie zdobyłam medalu olimpijskiego. Indywidualnie dużo zdobyłam, ale drużynowo mogło być lepiej. No ale siatkówka to nie tenis. Dałam z siebie wszystko.

Rozpoczynasz nowe życie, jesteś na to przygotowana?

- Nie jestem, ale życie trwa. Coś się kończy, coś się zaczyna.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje