Reklama

Reklama

LN siatkarek. Polki w Nankinie o kolejną niespodziankę

Miejsce w czołowej czwórce Ligi Narodów byłoby kolejną, po awansie do turnieju finałowego, miłą niespodzianką ze strony polskich siatkarek. Od środy w chińskim Nankinie "Biało-Czerwone" powalczą w elitarnym gronie w Final Six tych rozgrywek.

"Biało-Czerwone" w fazie interkontynentalnej odniosły dziewięć zwycięstw i doznały sześciu porażek, co pozwoliło im zająć szóste miejsce i przedłużyć sobie przygodę z LN o występ w Chinach.

Reklama

"To duży sukces dziewczyn, które zagrały naprawdę kilka bardzo dobrych spotkań. Założyliśmy sobie, że będziemy walczyć o zwycięstwo w każdym meczu, ale osiągnęliśmy naprawdę bardzo dobry wynik i jestem pełen słów uznania dla zawodniczek. Skłamałbym jednak, gdybym powiedział, że tego oczekiwałem. Ten turniej wypadł nam niespodziewanie i jest to wypadkowa kilku rzeczy, m.in. podejścia różnych federacji do tej edycji rozgrywek oraz dyspozycji naszej i przeciwników. Cieszę się, że dziewczyny pierwszą część sezonu spuentowały wejściem do Final Six" - powiedział szkoleniowiec kadry Jacek Nawrocki.

Teraz poprzeczka wymagań powędruje jeszcze wyżej, bo w grupie turnieju finałowego Polki zmierzą się z siatkarskimi potęgami - Amerykankami i Brazylijkami. W drugiej grupie rywalizować będą Chinki, Turczynki oraz Włoszki.

Z broniącą tytułu ekipą USA "Biało-Czerwone" już raz w tym roku zmierzyły się w Chinach - w Jiangmen przegrały 1:3, tocząc wyrównaną walkę przez dwa sety. Drużyna prowadzona przez legendę siatkówki Karcha Kiraly'ego, który jako zawodnik był mistrzem olimpijskim w obu odmianach tej dyscypliny - w hali i na piasku, z bilansem 12-3 była trzecia w fazie zasadniczej. Polki w ostatnich latach nie miały okazji zbyt często mierzyć się z tą drużyną, a na zwycięstwo czekają od World Grand Prix (poprzedniczki Ligi Narodów) w 2010 roku, kiedy po raz ostatni wystąpiły w turnieju finałowym.

"Jeśli miałabym upatrywać jakieś szanse, to chyba w meczu z Brazylijkami, z którymi coraz częściej udaje nam się wygrywać. Amerykanki z kolei grają bardzo szybką siatkówkę i mają niezwykle szeroką, wyrównaną ławkę. Kto tam nie wejdzie na boisko, to gra drużyny się nie burzy" - analizowała rozgrywająca reprezentacji Joanna Wołosz.

Polki pokonały zespół z Ameryki Płd. 3:2 w tegorocznej LN podczas turnieju w holenderskim Apeldoorn, podobnie jak przed rokiem w imprezie Volley Masters w szwajcarskim Montreux.

Wołosz nie ukrywa, że po cichu liczy na udział w półfinale, bowiem drużyny, które zajmą trzecie miejsce w grupach, zakończą udział w turnieju.

"Chcemy sprawić niespodziankę. Nie zamierzamy tylko odhaczyć obecności. Nie po to tyle męczyłyśmy się przez pięć tygodni. Ale też kibice nie powinni nie wiadomo czego od nas oczekiwać. Bez względu na wyniki, zostajemy do końca turnieju i będziemy po prostu trenować. Ale każda z nas zamiast treningu wolałaby zagrać jeszcze dwa kolejne spotkania, bo to byłoby tylko i wyłącznie z korzyścią dla reprezentacji" - zaznaczyła.

Choć awans do Final Six zmusił go do drobnych korekt w planach na najbliższe tygodnie, to wątpliwości, że występ w Chinach przyniesie pozytywne efekty nie ma też trener reprezentacji.

"To może tylko pomóc i wpłynąć na rozwój tego zespołu, który cały czas potrzebuje meczów na najwyższym poziomie. Są zawodniczki ograne, ale też jest spora grupa dziewczyn, która takiej okazji nie ma zbyt często. Chciałbym okres całego Final Six przepracować tak, jak sobie założyliśmy i wykorzystać fakt, że zagramy z czołówka światową. Nie oznacza to absolutnie, że teraz się położymy i te mecze potraktujemy tylko i wyłącznie jako przygotowania do kolejnych imprez. To jest też gra pod presją i o wynik" - podkreślił Nawrocki.

Drużyna wyleciała do Chin już w sobotę i w 14-osobowym składzie. Do "12", która miała już za sobą występy w LN, dołączyły Martyna Łukasik i Natalia Murek, niezgłoszone wcześniej do rozgrywek. W kadrze zabraknie natomiast libero Moniki Jagły oraz przyjmującej Zuzanny Góreckiej.

Dziewięciodniową przerwę między ostatnim występ w fazie zasadniczej w Korei Płd. a ponowną podróżą do Chin zawodniczki poświęciły głównie na odpoczynek i załatwienie spraw prywatnych. Malwina Smarzek - najlepiej punktująca siatkarka tegorocznej LN - wyszła za mąż, Wołosz gościła m.in. na koncercie Phila Collinsa w Warszawie, a Zuzanna Efimienko-Młotkowska odpoczywała na Mazurach podczas - jak sama wspomniała - "czterech dni wakacji".

Sześć zawodniczek z szerokiej kadry, które nie poleciały do Chin, cały czas trenuje w Spale. "Po powrocie zaczniemy przygotowania do olimpijskiego turnieju kwalifikacyjnego we Wrocławiu i mistrzostw Europy w Łodzi" - nadmienił Nawrocki.


Skład reprezentacji Polski kobiet na turniej finałowy LN:

rozgrywające: Julia Nowicka, Joanna Wołosz;

atakujące: Malwina Smarzek-Godek, Martyna Łukasik;

środkowe: Klaudia Alagierska, Kamila Witkowska, Agnieszka Kąkolewska (kapitan), Zuzanna Efimienko-Młotkowska;

przyjmujące: Martyna Grajber, Natalia Mędrzyk, Olivia Różański, Magdalena Stysiak, Natalia Murek;

libero: Maria Stenzel

Program:

3 lipca, środa

USA - Polska                (godz. 9.00 czasu polskiego)

Chiny - Turcja              (13.30)

4 lipca, czwartek

Brazylia - Polska           (9.00)

Włochy - Turcja             (13.30)

5 lipca, piątek

USA - Brazylia              (9.00)

Chiny - Włochy              (13.30)

6 lipca, sobota

półfinały                   (9.00, 13.30)

7 lipca, niedziela

o 3. miejsce                (9.00)

finał                       (13.30) 

pp/ co/

Dowiedz się więcej na temat: Liga Narodów siatkarki | Malwina Smarzek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama