Polskie siatkarki dały kibicom masę powodów do radości, znów potwierdzając, że zaliczają się do grona najlepszych zespołów na świecie. Kolejny, trzeci już brązowy medal Ligi Narodów z rzędu, tym razem smakuje jeszcze lepiej, bo został zdobyty przed własną publicznością, w Atlas Arenie w Łodzi. W najważniejszych meczach, w biało-czerwonej koszulce nie pojawiła się jednak Dominika Pierzchała, która rozegrała świetny pierwszy turniej Ligi Narodów. Włoski trener nie zdecydował się jej jednak powołać na kolejne mecze.
- Przede wszystkim czułam adrenalinę i szczęście. W praktyce mecz z Turcją to był mój debiut na boisku w Lidze Narodów. Pierwszych akcji i generalnie całego pierwszego seta nie do końca pamiętam. Emocje były naprawdę ogromne - wyznała w rozmowie z "TVP Sport".
Lewandowski wprost ws. religii. Ogłosił to publicznie. Poruszenie po słowach o Janie Pawle II
Stefano Lavarini śkreślił rewelację Ligi Narodów. Siatkarka zabrała głos
Urodzona w Rybniku 22-latka wykorzystała szansę otrzymaną przez Lavariniego, a we wspomnianym meczu zdobyła 15 punktów z ataku (61% skuteczności) i trzykrotnie zablokowała rywalki.
Pomimo bardzo dobrego występu w pierwszym turnieju Ligi Narodów, Stefano Lavarini nie zdecydował się zabrać młodej zawodniczki na kolejne mecze i jak sama wskazuje, trudno jej odpowiedzieć na pytanie redakcji, dlaczego tak się stało.
Miałam drobne problemy zdrowotne, ale nie wykluczały mnie one na tamten moment z gry. Kiedy trener wybrał inne zawodniczki do gry, zadbałam o swoje zdrowie, bo miałam na to możliwość i czas
Niemniej jednak decyzja selekcjonera nie zniechęciła Pierzchały, która w pełni rozumie, że włoski selekcjoner podjął decyzje, które uznał za najlepsze dla drużyny.
- Trener chciał dać nam szansę. Wobec mnie podjął takie, a nie inne decyzje, chciał postawić na inne zawodniczki, więc musiałam się z tym pogodzić - skwitowała.
Na jaw wyszła zaskakująca prawda o Karolu Nawrockim. "Nie za bardzo nad tym panował"
22-letnia środkowa z pewnością będzie miała jeszcze wiele okazji do tego, aby błysnąć w reprezentacji Polski i przekonać Stefano Lavariniego do tego, aby powoływał ją na najważniejsze turnieje sezonu reprezentacyjnego.
Teraz "Biało-czerwone" mają chwilę na to, aby odpocząć po trudnym turnieju Ligi Narodów i nacieszyć się zdobytym srebrem. Niebawem, bo już za niecały miesiąc rozpoczną one walkę na mistrzostwach świata i Dominika Pierzchała może mieć nadzieję, że włoski trener zdecyduje się ją powołać.














