Lavarini "skreślił" ją na ostatniej prostej, teraz powrót do gry. Już zdradziła cel
Już w środowy poranek siatkarska reprezentacja Polski kobiet rozpocznie walkę w rozgrywkach Ligi Narodów. Te są w pewnym sensie specjalne dla Alicji Grabki. Rozgrywająca zdobyła przed rokiem swój pierwszy medal na arenie międzynarodowej właśnie w tych rozgrywkach. Mimo to została odstawiona przez Stefano Lavariniego tuż przed imprezą docelową. W rozmowie z Interią zdradza nieco szczegółów, jak wówczas radziła sobie z tą decyzją. A to nie wszystko.

Mistrzostwo Polski i Puchar Polski - takie sukcesy w barwach PGE Budowlanych Łódź w sezonie klubowym 2025/2026 odniosła Alicja Grabka. Wydaje się, że miniona kampania była dla niej zdecydowanie najlepszą w karierze, bowiem wymienione wspomniane triumfy odniosła pierwszy raz w karierze. W ubiegłym roku była ważną częścią "brązowej" ekipy Ligi Narodów, lecz mimo świetnego meczu decydującego o medalu nie załapała się na mistrzostwa świata w Tajlandii. W tym roku do gry w kadrze pochodzi z ogromnym szacunkiem, co tłumaczy w rozmowie z Interią.
Paweł Nowak, Interia: - Dwie porażki i jedno zwycięstwo. Tak z sezonem reprezentacyjnym 2026 przywitał się wasz zespół. Jak twoim zdaniem wyglądał okres przygotowawczy przed rozpoczęciem Ligi Narodów?
Alicja Grabka, rozgrywająca reprezentacji Polski: - Myślę, że jesteśmy ze sobą bardzo krótko, więc te pierwsze spotkania Ligi Narodów wiele nam pokażą. Ten turniej we Włoszech, który grałyśmy był turniejem sprawdzającym dla nas. Dużo, dużo zmian, dużo rotacji. Trener mógł sobie sprawdzić wiele rozwiązań na boisku. My też same się docierałyśmy i wydaje mi się, że ciągle się docieramy. Jak przyjeżdżasz do klubu na sezon, to tak naprawdę dwa miesiące ma się na to, żeby się przygotować do pierwszego spotkania. A my tutaj miałyśmy dwa tygodnie, żeby się przygotować. Większość z nas się zna, ale musimy przypomnieć sobie po prostu niektóre systemy. Najważniejsze, że fajnie się czujemy w tym zespole i to będzie coś, co będzie decydowało w momentach trudniejszych.
Jesteśmy jeszcze na dość wstępnym etapie sezonu, lecz czy trener Lavarini określił już twoją rolę w zespole? Mam wrażenie, że po tym sezonie klubowym są argumenty, by powalczyć o "jedynkę".
- Nie, nie rozmawialiśmy na ten temat. Ja przyjmę każdą rolę, jaka zostanie mi nadana w reprezentacji. Cieszę się, że tutaj jestem i jeśli będzie moja rola taka, jaka była do tej pory, to też się będę z tego bardzo cieszyć. I rozumiem też, że tę układankę nie tworzy się też w dwa tygodnie, tylko ona też musi trwać. Więc tak jak mówię, cieszę się, że jestem. Nie mam żadnych oczekiwań. Rola, jaka zostanie mi przydzielona nie ma znaczenia. Mam nadzieję, że jak najlepiej się z niej wywiążę.
Czyli nawet ewentualnie rola rezerwowej będzie okej?
- Będzie okej. Dla mnie reprezentacja to jest takie miejsce, gdzie mogę się pokazać. Jest to dla mnie duma i cieszę się, że mogę to być z dziewczynami najlepszymi w Polsce, z trenerami najlepszymi, z jakimi miałam okazję pracować, więc będę chciała po prostu wykorzystać ten czas też dla swojego rozwoju. Także biorę to w ciemno.
Po zeszłym roku i wywalczeniu brązowego medalu można po zeszłym sezonie Ligi Narodów i tym turnieju finałowym można powiedzieć, że ta Liga Narodów to takie specjalne dla ciebie rozgrywki?
- W tamtym na pewno był spełnienie jakichś moich marzeń, bo to pierwszy medal międzynarodowy dla mnie. Te rozgrywki, to jest też fajne przygotowanie, jeśli chodzi o tę imprezę docelową [mistrzostwa Europy - przyp. red]. W tamtym roku miałam okazję i szansę być z dziewczynami na wszystkich turniejach razem z tym finałowym, który odbył się w Łodzi. To w ogóle było coś niesamowitego zagrać przed polską publicznością. W tym roku zobaczymy.
Alicja Grabka już postawiła sobie cel. "Nie ma co ukrywać"
Jak mówisz, przed rokiem udało się pojechać na wszystkie turnieje w VNL, ale jednak na turniej docelowy, mistrzostwa świata nie udało się pojechać. Jest obawa, że sytuacja może się powtórzyć?
- Dam z siebie na pewno maksa jak dałam w tamtym roku. Wydaje mi się, że w tamtym wyjeżdżając z reprezentacji powiedziałam sobie stając przed lustrem, że zrobiłam wszystko. Nie udało się i szanuję tamtą decyzję trenera. I takie samo mam podejście do tego sezonu reprezentacyjnego. Dam z siebie maksa. Chciałabym pomóc drużynie jak najlepiej bym pomogła i chciałabym odnaleźć się też w tej roli, która zostanie mi przydzielona. Jaka ona nie będzie naprawdę dam z siebie wszystko. A jaka będzie decyzja trenera to już nie zależy ode mnie. Mam nadzieję, że w tym roku na tej imprezie docelowej, czyli mistrzostwach Europy zagram.
Czyli można śmiało powiedzieć, że w tym roku mistrzostwa Europy to jest twój cel?
- Tak. Myślę, że to jest impreza docelowa i nie ma co ukrywać, że większość reprezentacji też myśli o tym jako celu na ten sezon reprezentacyjny. Nigdy nie miałam okazji zagrać na takim większym turnieju, więc mam nadzieję, że nadejdzie okazja oraz zaszczyt, by w końcu to zrobić.
Jak długo zajęło ci pogodzenie się z tym faktem, że zostałaś "skreślona" na ostatniej prostej w ubiegłym sezonie z turnieju MŚ? Jednak cały rok się walczy o tę imprezę docelową, niezależnie czy to są igrzyska, mistrzostwa świata, mistrzostwa Europy.
- To, że pojechałam od razu do swojej rodziny i spędziłam czas z najbliższymi, gdzie tego czasu nie miałam w trakcie sezonu, w trakcie tych kilkunastu miesięcy to mi bardzo pomogło i ja też nie byłam ani zła, ani jakoś mocno rozczarowana. Było mi po prostu przykro, że to, co zrobiłam nie wystarczyło. Raczej nie jestem taką osobą. Nie potrafiłabym odmówić ani reprezentacji, ani być na kogoś zła. Staram się zaczynać od siebie i widocznie po prostu to, co pokazałam nie wystarczyło, żeby zmienić gdzieś tam postrzeganie mojej osoby w tej drużynie.
W Lidze Narodów w pierwszym turnieju Belgia, Czechy, Serbia, Chiny. Czy tylko cztery zwycięstwa będą cieszyć?
- No myślę, że trzeba mierzyć wysoko i jedziemy na ten pierwszy turniej, żeby te cztery spotkania wygrać. Wiemy, że dla nas ranking FIVB jest bardzo ważny, tak jak dla każdej reprezentacji, jeśli chodzi o walkę o igrzyska olimpijskie. Jest to trudna i daleka droga. To wszystko jest dla nas bardzo, bardzo ważne i będziemy chciały wycisnąć wszystko z każdego meczu. Też wiemy, jak wygląda to punktowanie do tabeli, że wygrywanie z zespołami, które są pod nami tak naprawdę tych punktów nam praktycznie w ogóle nie dodają, a odjąć mogą ogromną ilość. Będziemy na pewno walczyć. Zrobimy wszystko, żeby wycisnąć te cztery zwycięstwa.
Polki walkę w Lidze Narodów rozpoczną już 3 czerwca. W chińskim Nankin naszymi rywalkami będą zespoły Belgii, Czech, Serbii oraz Chin.
















