Już 21 sierpnia rozpoczną się mistrzostwa Europy w siatkówce kobiet, Polki do gry wkroczą następnego dnia, kiedy to w pierwszym meczu fazy grupowej zmierzą się z Węgierkami. Później czekają je jeszcze potyczki z Łotyszkami, Słowenkami, Niemkami i Turczynkami. Awans do fazy pucharowej uzyskają cztery najlepsze zespoły w stawce.
"Biało-Czerwone" miały więcej czasu na przygotowania do tego turnieju niż czołowe drużyny świata, nie awansowały bowiem do finałów Ligi Narodów. W drugiej połowie lipca "Biało-Czerwone" rozpoczęły zgrupowanie przed zbliżającymi się mistrzostwami - najpierw przez dziewięć dni trenowały w Szczyrku, później przeniosły się do Spały. Teraz przebywają w Koszalinie, gdzie rozgrywają towarzyski Memoriał Agaty Mróz-Olszewskiej.
Podopieczne Stefano Lavariniego w pierwszym meczu turnieju rozbiły 3:0 Ukrainki, następnego dnia również bez straty seta poradziły sobie z Francuzkami. Bohaterką środowego starcia z "Trójkolorowymi" została Julia Szczurowska, która wywalczyła 20 punktów, była najlepiej punktującą zawodniczką na parkiecie.
Julia Szczurowska o tym, jak ciężko Polki pracowały ze Stefano Lavarinim
Atakująca od lat uchodziła za kandydatkę do gry w kadrze, jednak dopiero w 2026 roku zadebiutowała w seniorskiej reprezentacji kraju. I wykorzystała nieobecność Malwiny Smarzek - wprawdzie jest zmienniczką Magdaleny Stysiak, ale gdy już Lavarini daje jej szansę, zazwyczaj nie zawodzi. Po meczu z Francuzkami w rozmowie z Polsatem Sport dała jednak jasno do zrozumienia, że zwycięstwo nad Francuzkami to zasługa całej drużyny.
"Przede wszystkim cieszę się, ze wygrałyśmy 3:0, bo zasługiwałyśmy na to, żeby żadna wpadka się nie pojawiła. To na pewno cieszy, że szczególnie w końcówce nie zwiesiłyśmy głowy nawet na chwilę, mimo że zdarzyło się kilka błędów. Grałyśmy bardzo zespołowo, każda dołożyła swoją cegiełkę" - podkreśliła.
25-latka nie ukrywa, że obecność w seniorskiej kadrze to dla niej spełnienie marzeń. Od dawna bowiem chciała zagrać w biało-czerwonych barwach, ale nie wszystko układało się po jej myśli.
Cieszę się z każdej sekundy na boisku, z każdego seta, z każdego meczu w którym trener postanowi mnie wystawić. Cieszę się, że tu jestem. Ja sobie to obiecałam już dawno temu, ale trochę mnie kontuzje powstrzymywały i różne przeciwności losowe. Skoro tu jestem, to jestem z tego powodu na maksa szczęśliwa i korzystam
Nie zabrakło także tematu przygotowań do mistrzostw Europy i tego, co działo się na ostatnim zgrupowaniu w Spale. Szczurowska zasugerowała, że Lavarini i jego sztab nie mieli litości dla Polek, treningi były bardzo intensywne. Zawodniczka aż w pewnym momencie ugryzła się w język.
"Codziennie miałyśmy po dwie i pół godziny treningu. I codziennie wychodziłyśmy z niego jak... no nie powiem bo nieładnie tak w telewizji. Ale myślę, że to dało nam kopa, że ta siatkówka zaczęła lepiej wyglądać" - wyznała.
Przed polskimi siatkarkami jeszcze ostatni mecz z Włoszkami w Koszalinie, spotkanie zostanie rozegrane o godz. 18 w czwartek. Transmisja na antenach Polsatu Sport, na relację tekstową zapraszamy do Interii.













