Lavarini dał upust emocjom. To były jego pierwsze słowa po wygranej
Stefano Lavarini doprowadził reprezentację Polski do awansu na igrzyska olimpijskie. "Biało-Czerwone" czekały na to od 2008 r. - To było niesamowite. Pełno emocji, dziewczyny pokazały wielkiego ducha walki. W najważniejszych momentach, akcjach i sytuacjach robiliśmy różnicę - podkreśla po wygranej z Włoszkami szkoleniowiec. Ale zdradza też, że tego wieczoru najbardziej ucieszył się z czegoś innego.

To był być może najważniejszy mecz polskich siatkarek od 15 lat. Wygrana z Włoszkami dała im przepustkę na igrzyska olimpijskie, czego z drużyną nie potrafiło wywalczyć kilku poprzednich selekcjonerów.
Co prawda nawet w przypadku porażki "Biało-Czerwone" miały szansę na awans na podstawie wysokiego miejsca w rankingu FIVB, ale na to trzeba by czekać do czerwca przyszłego roku. I liczyć punkty w przyszłorocznej Lidze Narodów.
Stefano Lavarini postępy Polski w światowym zestawieniu sprawdzał niemal codziennie. I właśnie z tym było związana jego pierwsza myśl po wygranej 3:1 z Włoszkami.
Kiedy ostatnia piłka spadła na ziemię, odwróciłem się do Nicol [Vettoriego, asystenta selekcjonera - przyp. red.] i powiedziałem: pie...ć ranking! Koniec ze sprawdzaniem go co dnia, odświeżaniem telefonu, dodawaniem i odejmowaniem punktów. Czy Dominikana wygrała, czy Holandia przegrała... Być może najlepszym uczuciem tego wieczoru jest to, że nie oglądam już rankingu
Stefano Lavarini dostrzegł tysiące błędów. Ale najważniejsze było co innego
Polska została jedną z sześciu drużyn, które wywalczyły awans na igrzyska już na wiele miesięcy przed ich rozpoczęciem. Droga do tego sukcesu nie była usłana różami. Również w ostatnim meczu z Włochami polskie siatkarki musiały przezwyciężyć trudności.
Podobnie jak w kilku poprzednich spotkaniach, tak i tym razem rozpoczęły od kilku nieudanych akcji i przegranego seta. Ale w końcówce czwartej partii zdominowały już czwartą drużynę ostatnich mistrzostw Europy.
- To było niesamowite. Pełno emocji, dziewczyny pokazały wielkiego ducha walki. Prawdopodobnie to nie był mecz pełen świetnej siatkówki, popełniliśmy tysiące błędów, w wielu momentach przeciwnik przeważał. Ale na końcu, w najważniejszych momentach, akcjach i sytuacjach robiliśmy różnicę. Dziewczyny miały wtedy odwagę - podkreśla Lavarini.
Trener polskich siatkarek o przełomowym momencie spotkania. "Szalona piłka"
Ważna była też sytuacja z końcówki drugiej partii. Trwała gra na przewagi, gdy nagle akcję Polski przerwał charakterystyczny brzęczek. To jeden z członków sztabu polskiej kadry, Krystian Pachliński, zdecydował się przerwać akcję.
Lavarini na początku był wściekły, a potem dziękował współpracownikowi - okazało się bowiem, że rywalki dotknęły siatki. Polska wygrała akcję i całego seta.
- W dwóch ostatnich turniejach, na mistrzostwach Europy i tutaj, prosiłem sztab, by zwracał uwagę na takie rzeczy najmocniej, jak tylko się da. To była szalona piłka, zero-jedynkowa sytuacja - przyznaje Włoch.
Z Łodzi Damian Gołąb











