Polskie siatkarki na kontynentalnym czempionacie do lat 16 spisywały się wręcz wzorowo. W drodze do finału nasze rodaczki poniosły zaledwie jedną porażkę. W fazie grupowej lepsze okazały się Włoszki. Reprezentantki Italii nie wytrzymały jednak ciśnienia podczas najważniejszej części zmagań. Po tie-breaku pokonały je Turczynki, które zmierzyły się z "Biało-Czerwonymi" o złoty medal. Trudno było wskazać faworytki.
W swoje podopieczne wierzył Maciej Dobrowolski. Już przed turniejem selekcjoner stwierdził zresztą czym najbardziej będą straszyć jego zawodniczki. "Siłą naszej grupy jest to, że my nie bazujemy na jednej czy dwóch zawodniczkach. Oczywiście, mamy w zespole indywidualności, ale dysponujemy wyrównanym składem. Na każdej pozycji mamy możliwość dokonywania rotacji bez obniżenia poziomu gry. To w tak długim turnieju może być naszą siłą" - przyznał w rozmowie z portalem "Siatka.org".
Już pierwszy set pokazał, że ekipa znad Bosforu tanio skóry nie sprzeda. Dopiero w końcówce Polki zdołały odskoczyć rywalkom i nie wypuściły przewagi z rąk, triumfując 25:22. Na boisku błyszczała przede wszystkim Aleksandra Wika. Córka Marcina, wielokrotnego reprezentanta kraju, zdobyła aż dziewięć punktów, atakując z ponad 50-procentową skutecznością. Ponadto dobrze przyjmowała zagrywki przeciwniczek.
To była miazga. Polki rozbite w półfinale MŚ. Nie było czego zbierać, otwiera się w nowym oknie
Turczynki urwały Polkom tylko jednego seta. Wielki sukces naszych siatkarek
Po przerwie Turczynki odzyskały rezon. W pewnym momencie wyszły na czteropunktowe prowadzenie. Zawodniczki Macieja Dobrowolskiego szybko jednak rzuciły się w pogoń. Połowicznie udaną, bo w pewnym momencie wyprzedziły punktowo rywalki, ale ostatecznie to przeciwniczki po grze na przewagi wyrównały stan meczu. Radość siatkarek Ozera Ozgera nie trwała długo. Zimny prysznic pozytywnie podziałał na Polki. I choć te początkowo przegrywały 1:6, zdołały ostatecznie triumfować w trzeciej części potyczki 25:22.
Siatkarski nokaut już na początek. Demolka w meczu polskich siatkarek, otwiera się w nowym oknie
Czwarty set na szczęście okazał się tym ostatnim. Doszło w nim do nerwowej końcówki, lecz nasze rodaczki zachowały w niej zimną krew i utrzymały minimalną przewagę aż do zdobycia 25 punktu dającego tytuł mistrzyń Europy.
Turcja - Polska 1:3 (22:25, 28:26, 22:25, 23:25)














