Reklama

Reklama

Jacek Nawrocki: Zjazd drużyn, które będą grały o wszystko

- Nie celujemy w nic. Staramy się jak najlepiej przygotować i absolutnie nie wywierać na siebie żadnej presji - powiedział trener reprezentacji Polski siatkarek Jacek Nawrocki o turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro, który 4 stycznia rozpocznie się w tureckiej Ankarze.

Grupa bardzo trudna, bo mamy mistrzynie Europy - Rosjanki, są też Włoszki - czwarty zespół mistrzostw świata oraz Belgia, z którą nam się dość ciężko w ostatnich latach grało.

Jacek Nawrocki selekcjoner reprezentacji Polski siatkarek: Nie jest tajemnicą, że dla nas jest to bardzo trudny turniej. Turniej, który tak naprawdę przytrafił się dzięki dobremu występowi siatkarek w Baku, bo inaczej byśmy tych zawodów nie mieli. Nie powiem, że na wyrost znaleźliśmy się w tych zawodach, ale trzeba też mieć świadomość, gdzie teraz jest nasza siatkówka. Trzeba zrobić wszystko, jak najlepiej przygotować się no i walczyć. Nie celujemy w nic. Staramy się jak najlepiej przygotować i absolutnie nie wywierać na siebie żadnej presji.

Ma pan już jakąś taktykę, jakiś pomysł na to jak wygrać dwa mecze, żeby awansować do półfinału?

- Nie ma chyba w tej chwili sensu przewidywać czy jeden, dwa czy też trzy mecze..., bo to różnie w tych tabelach się układa. Belgia - bardzo trudny przeciwnik. Graliśmy z tym zespołem mając najlepszy skład ostatnich lat, w Łodzi, mając swoją salę, kilkanaście tysięcy ludzi za sobą. Niestety Belgijki "spakowały" nas w godzinę. Przygotowujemy się starannie od strony taktycznej pod kątem wszystkich rywalek. Nie będziemy wybierać meczu. W każdym będziemy starali się grać jak najlepiej. Wiadomo Belgijki to gra szybka, techniczna. Grają w swoim składzie już od wielu lat. Wróci prawdopodobnie Rousseaux. Już pewne kroki poczyniliśmy jeżeli chodzi o przygotowanie pod tego przeciwnika. Na Rosjanki skoncentrujemy się w ostatnich dniach. Największą niewiadomą mogą okazać się Włoszki, bo tam są największe przetasowania w składzie, ale z Włoszkami gramy ostatni mecz i oby to nie był mecz o honor.

Pierwszy mecz z Rosją, chyba z faworytem tego turnieju. Jest pan zadowolony, że tak to jest ułożone czy wolałby pan stopniować to napięcie?

- To są tacy przeciwnicy, że tutaj kolejność nie ma większego znaczenia i to nie tędy droga. My musimy być przygotowani jak najlepiej i zagrać nie na miarę swoich możliwości ale tak, aby nam się te wszystkie elementy w dużym stopniu zgrały, bo inaczej z takimi przeciwnikami nie ma co szukać.

Podsumowując mistrzostwa Europy mówił pan, że zabrakło siły ataku, zabrakło armat. Czy tutaj już pan widzi możliwości większej "siły ognia" i co z Katarzyną Zaroślińską?

- No nie ma Kasi Zaroślińskiej z powodów zdrowotnych, ale wszystkich kibiców klubu uspokajam. Na pewno będzie gotowa na rozgrywki ligowe jak i pucharowe.

Czyli nie zobaczymy jej w Ankarze?

- Nie, nie zobaczymy.

Szkoda, bo tej armaty brakowało panu w mistrzostwach Europy, żeby ustawić Skowrońską i Zaroślińską w ataku?

- Dokładnie tak. Atak to jest to czego naszej reprezentacji brakuje. Postawimy na podobny system. Będzie na pewno jakaś tam alternatywa - Berenika Tomsia. Postawimy na te dziewczyny, które najczęściej grały w reprezentacji. Bardzo się cieszę, że jest z nami Ola Jagiełło - ona pomoże w przyjęciu i wtedy będziemy próbowali grać szybko, grać przy użyciu środkowych. Jest Gabi Polańska - nowa zawodniczka w stosunku do tego co mieliśmy na mistrzostwach Europy. Trzeba po prostu wykorzystać ten potencjał, który mamy do maksimum. Ale to nie znaczy, że my nagle będziemy jakąś wielką ofensywą. Punktów musimy szukać w innych elementach gry.

Jak pan przygląda się zawodniczkom to widzi większą mobilizację. To jest chyba taki moment, w którym większość z nich się najbardziej mobilizuje, bo jest to walka o igrzyska?

- Mobilizację na pewno widać. Ale trzeba pamiętać, że dotyczy to wszystkich zespołów. Tutaj będzie faktycznie zjazd drużyn, które będą grały o wszystko. Bardzo interesujący turniej, na pewno bardziej niż te ostatnie mistrzostwa Europy. To jest wielka sprawa. Na pewno marzeniem każdego sportowca czy trenera jest występ na igrzyskach olimpijskich, ale o tych igrzyskach marzą też i Rosjanki, Belgijki, Holenderki czy Turczynki. To będzie arcyciekawy turniej.

Do półfinałów tureckiego turnieju awansują po dwa zespoły z każdej z grup, a przepustkę do Rio zdobędzie tylko zwycięzca turnieju. Drugi i trzeci zespół wystąpią w majowym interkontynentalnym turnieju kwalifikacyjnym w Japonii.

Reklama


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje