Reklama

Reklama

Jacek Nawrocki: My idziemy własnym torem

- Zdaję sobie sprawę, że wszyscy chcieliby żeby ta kadra już teraz grała o medale na mistrzostwach świata, Europy czy na igrzyskach, ale my idziemy własnym torem - mówi trener reprezentacji seniorek - Jacek Nawrocki.


Jak spędza pan Boże Narodzenie w tym roku?
- Święta Bożego Narodzenia spędzam u siebie w domu. Pojawiła się już cała rodzina, blisko dwadzieścia osób. Jest naprawdę bardzo gwarno i radośnie. Ja w tym roku jestem w pewnym sensie rekonwalescentem, bo w ostatnim czasie doleczam wszystkie urazy i problemy zdrowotne z jakimi się mierzę, dlatego nie zbyt aktywnie uczestniczę w przygotowaniach.

Skoro o przygotowaniach mowa - kto w pana domu był odpowiedzialny za zakup świątecznej choinki?
- Podział zadań w naszym domu jest bardzo równomierny, a decyzję podejmujemy wspólnie. Oczywiście najwięcej jest na barkach żony, ponieważ ona odpowiada chociażby za tą kulinarną część Bożego Narodzenia. Myślę jednak, że każdy z nas pomaga w różnych obowiązkach i stara się odciążyć jeden drugiego.

Rodzina jest tym elementem bez którego nie wyobraża pan sobie Świąt?
- Tak, ona jest bardzo ważna, ale też nie możemy zapominać, że są to Święta Bożego Narodzenia i to jest najważniejsze. Gdybym jednak miał wskazać rzeczy przyziemne, to rodzina jest podstawą tego pięknego czasu. Ona nas spaja i jest nieodzownym elementem Świąt. Wiem, że nie wszyscy mają okazję, by świętować wspólnie, dlatego tym bardziej doceniam czas jaki mogę spędzić w gronie najbliższych.

Zdarzyło się panu kiedyś pełnić rolę Świętego Mikołaja?
- Tak! Zdarzało mi się to dość często. Często przebierałem się dla swoich dzieci kilkanaście lat temu, jak również występowałem w tej roli specjalnie dla dzieci siostry.

Nigdy pana nie poznali?
- Przynajmniej byli na tyle dyplomatyczni, że nie powiedzieli mi wprost... (śmiech).

To piękna tradycja.
- Tak bycie Świętym Mikołajem i radość dzieci kiedy się do nich przychodzi jest czymś bardzo sympatycznym. Jeśli jednak spojrzymy na kwestię prezentów znacznie szerzej i bardziej metaforycznie, to tak naprawdę wszyscy jesteśmy w te Święta Mikołajami, bo każdy z nas woli dawać niż brać.

Jakie wydarzenie było dla pana tym najważniejszym w 2018 roku?
- W każdej dziedzinie życia są różne wydarzenia, które zapamiętałem. Odchodząc jednak od kwestii prywatnych, a skupiając się tylko na sporcie to dla mnie bardzo ważne było to, co się stało z reprezentacją kobiet. Ten rok pokazał, że zrobiliśmy kolejny krok do przodu. Zdaję sobie sprawę, że wszyscy chcieliby żeby ta kadra już teraz grała o medale na mistrzostwach świata, Europy czy na igrzyskach, ale my idziemy własnym torem odbudowy i cieszę się, że dziewczyny zrobiły ogromny postęp. Mieliśmy w końcu okazję grać z czołówką światową i pokazać, że my także nie stoimy na przegranej pozycji.

Czego chciałby pan życzyć kibicom na Święta?
- Życzę wszystkim błogosławionych Świąt Bożego Narodzenia. Wszystkim ludziom, którzy pracują w siatkówce na co dzień, życzę aby w ten radosny czas trochę od niej odpoczęli i przede wszystkim nabrali dystansu, który jest bardzo często potrzebny w naszej pracy. Natomiast kibicom, którzy akurat w święta znajdą czas na rozmowy o naszej dyscyplinie, życzę trafnych ocen i spostrzeżeń oraz takiej rzetelnej analizy opartej tylko o pozytywne emocje.  

Rozmawiała: Anna Daniluk
Za: PZPS

Dowiedz się więcej na temat: reprezentacja Polski | Jacek Nawrocki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje