Reklama

Reklama

Heynen następcą Nawrockiego? Gwiazda nie chce o tym słyszeć

Trzęsienie ziemi w polskiej siatkówce trwa. Ze stanowiskami żegnają się selekcjonerzy pierwszych reprezentacji: Vital Heynen i Jacek Nawrocki. Ten pierwszy mógłby zająć miejsce tego drugiego? Nie wszystkim taki pomysł się podoba.

Celem strategicznym męskiej reprezentacji był medal olimpijski. Michał Kubiak i spółka nie ukrywali, że marzy się im złoto. Skończyło się na ćwierćfinale. W turnieju pocieszenia, jakim były zakończone w ostatnią niedzielę mistrzostwa Europy, "Biało-Czerwoni" też nie dobrnęli do finału, mimo że rywalizowali na własnych boiskach. Ostatecznie musieli zadowolić się brązowym medalem.

Co zrobi Vital Heynen?

Heynen, który trzy lata temu obronił z reprezentacją Polski mistrzostwo świata, nie zrealizował kolejnego nadrzędnego celu, jakim był sukces na igrzyskach. Po zakończeniu ME wygasa jego kontrakt. Nie zostanie on przedłużony, chyba że Belg znów stanie do konkursu na nowego selekcjonera.

Reklama

Niemal natychmiast po zakończeniu turnieju pojawiła się wiadomość, że Heynen nie wyklucza wzięcia udziału w rywalizacji o fotel selekcjonera reprezentacji Polski kobiet, który w ubiegłym tygodniu zwolnił Jacek Nawrocki.

Heynen? Glinka nie chce o tym słyszeć

Pomysł to zaskakujący i nie wszystkim przypadł do gustu. W mocnych słowach wypowiedziała się na ten temat legenda żeńskiej siatkówki i ekipy "Biało-Czerwonych", Małgorzata Glinka.

"Heynen rezygnuje z męskiej kadry i chce teraz trenować kobiety. Znowu to my jesteśmy kopciuszkami. Jeżeli jest taki dobry, to niech zostanie przy mężczyznach" - grzmi Glinka w rozmowie z tvpsport.pl.

"Dlaczego tam ma być zmiana, a kobiety mają dostać trenera, który zdaniem związku nie sprawdził się u facetów? Cały czas jesteśmy królikiem doświadczalnym. Jacek Nawrocki też nigdy wcześniej nie pracował z kobietami" - dodaje dwukrotna mistrzyni Europy z reprezentacją Polski.

Zdaniem Glinki, idealnym kandydatem na trenera reprezentacji kobiet byłby Giovanni Guidetti, ale, jak sama przyznaje, jest dla nas nieosiągalny.

WS

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy