To był dla polskich siatkarek jeden z najważniejszych turniejów ostatnich lat. Polski Związek Piłki Siatkowej postarał się o organizację kwalifikacji olimpijskich w kraju, by maksymalnie ułatwić reprezentacji walkę o powrót na igrzyska olimpijskie. W końcu od ostatniego olimpijskiego meczu polskich siatkarek mijało 15 lat.
I jesienią 2023 r. Łódzka Atlas Arena okazała się dla nich szczęśliwa. Co prawda po drodze były trudne chwile, jak porażka z Tajlandią, ale w kluczowych momentach "Biało-Czerwone" potrafiły pokonać Niemki, Amerykanki i Włoszki. Awans na imprezę w Paryżu wywalczyły właśnie Polki i reprezentacja USA. Włoszki musiały obejść się smakiem.
Jego siatkarki sprawiły sensację. Tak mówi o Polsce i drużynie Lavariniego
Włoskie siatkarki od razu poczuły "złe wibracje". Tak przywitała je polska hala
Trzon włoskiej kadry doskonale pamięta tamten turniej w Łodzi, który okazał się dla drużyny wielkim rozczarowaniem. W rozmowie z Interia Sport mówi o tym kapitan włoskiej kadry Anna Danesi. Przyznaje, że złe wspomnienia wróciły do nich tuż po wejściu do hali.
"Po pierwszym treningu w Atlas Arenie razem z kilkoma zawodniczkami przypomniałyśmy sobie to miejsce sprzed dwóch lat. To były złe wibracje. Musimy je zmienić, rozpoczęłyśmy ten proces zwycięstwem w ćwierćfinale" - podkreśla środkowa włoskiej kadry.
O tym samym opowiada Ekaterina Antropova. 22-letnia dziś siatkarka była wówczas podstawową atakującą włoskiej kadry.
"Z tą halą wiążą się złe wspomnienia. Ale nadal uważam, że w Polsce gra się niesamowicie i mam nadzieję na mecz przy pełnej hali, po to przecież gramy w siatkówkę" - zaznacza Antropova.
Polskie siatkarki musiały zareagować. Ta rozmowa zmieniła wszystko
Liga Narodów siatkarek. Polska - Włochy w półfinale, rywalki mówią o kibicach
Tamten turniej okazał się jednak dla Włoszek przełomowy. Niedługo po nim pracę stracił trener Davide Mazzanti, który nie dogadywał się z niektórymi zawodniczkami, m.in. Paolą Egonu. Zastąpił go Julio Velasco, a z nim włoskie siatkarki święcą triumfy.
Od poprzedniego sezonu śrubują serię meczów bez porażki. Nie przegrały żadnego spotkania na ubiegłorocznych igrzyskach olimpijskich, sięgając po złoto. W tym sezonie nie przegrały w Lidze Narodów. Historyczna seria trwa już 27 meczów. A i w Łodzi zaczęły już zacierać wspomnienia sprzed dwóch lat, bo w ćwierćfinale pewnie pokonały 3:0 reprezentację USA.
Teraz spotkają się z Polską i prowadzącym je Włochem Stefano Lavarinim. Przed sobotnim półfinałem Polska - Włochy mistrzynie olimpijskie są faworytkami, a ponadto liczą na grę przy pełnych trybunach. Biletów na sobotę nie ma już w sprzedaży.
"Czuję się tutaj jakbym grała w Brazylii lub innym podobnym kraju. Siatkówka jest w Polsce bardzo ważnym sportem. Bardzo się cieszę, że mogę tutaj wystąpić. Mecz przeciwko Polsce w półfinale będzie trudny, ponieważ trybuny na pewno będą pełne. To będzie nieco skomplikowane, ale ok, kocham grać tutaj" - podkreśla Danesi.
Początek spotkania w sobotę o godz. 16. W drugim półfinale zagrają Brazylijki i Japonki. W niedzielę mecze o medale.
Z Łodzi Damian Gołąb














