Reklama

Reklama

El. MŚ siatkarek. Jacek Nawrocki: Wiele nam do czołówki brakuje

Polskie siatkarki nie zagrają na przyszłorocznych mistrzostwach świata w Japonii. W turnieju eliminacyjnym w Warszawie "Biało-czerwone" zajęły dopiero trzecie miejsce. - Na razie ciągle wiele nam do czołówki brakuje - skomentował trener Jacek Nawrocki.

Bezpośredni awans na MŚ wywalczyły triumfatorki turnieju. Zgodnie z przewidywaniami pierwsze miejsce zajęły Serbki. Wicemistrzynie olimpijskie z Rio de Janeiro nie zostawiły rywalkom złudzeń. W całym turnieju nie straciły ani jednego seta. W niedzielę gładko rozprawiły się z Polkami. Dla naszego zespołu realnym celem było drugie miejsce w zawodach, które dawało prawo gry w barażach. Kluczowy okazał się sobotni pojedynek "Biało-czerwonych" z Czeszkami. Podopieczne Jacka Nawrockiego przegrały 2:3 mimo że w tie-breaku prowadziły już 8:2, ale przegrały 9:15 i całe spotkanie.

Reklama

"Awans to turnieju barażowego był dla nas bardzo ważny. To byłoby kolejne pięć ważnych spotkań. Teraz czekają nas kolejne zawody (m.in. wrześniowe mistrzostwa Europy - przyp. red). Być może na niektórych pozycjach będziemy musieli sięgać jeszcze głębiej, po młodsze zawodniczki. Generalnie trzon drużyny jednak pozostanie. Turniej w Warszawie przyniósł odpowiedzi na temat kilku zawodniczek. Szczególnie jeśli chodzi o "mental" w grze o punkty, pod presją" - stwierdził Jacek Nawrocki.

Polki zgodnie podkreślały, że najważniejsze było spotkanie z Czeszkami. "Zawaliłyśmy go. W niedzielę nie miałyśmy nic do stracenia, ale trochę nam jednak do Serbii brakuje. Każda z nas chciała pokazać się na koniec turnieju, no ale nie udało się. Jestem trochę zdenerwowana po tym meczu. Wiem, że nie powinno się tak mówić, ale w sobotę zagrałyśmy beznadziejnie. Przegrałyśmy dwa mecze i trudno o optymizm. Z Czechami przegrałyśmy same z sobą" - mówiła atakująca reprezentacji Polski Berenika Tomsia.

"Sobotni mecz siedział nam z tyłu głowy. Mogłyśmy przecież już po spotkaniu z Czechami awansować do turnieju barażowego. Przecież to było 13 punktów rywalek i jeden nasz. To boli, to była nasza szansa" - zaznaczyła libero "Biało-czerwonych" Aleksandra Krzos.

"Wiem, że po drugim secie meczu z Polską awans mieliśmy już w kieszeni. Nie zdecydowałem się jednak na zmiany. Wymieniłem tylko rozgrywającą. To byłoby naprawdę nie fair by odpuścić mecz. Nawet sobie tego nie wyobrażam. Ja nie jestem od tego by decydować kto ma awansować: Polska czy Czechy. Nie będę facetem, który będzie ustalał kolejność w tabeli, zawsze gramy do samego końca i tyle. Pierwsze miejsce było naszym celem w tym turnieju. Oczywiście patrząc na ranking każdy mówił, że awans mamy w kieszeni. Ja byłem jednak ostrożny, bo mieliśmy dosłownie jeden dzień na przygotowanie się do imprezy. Z meczu na mecz graliśmy jednak coraz lepiej. Jestem bardzo usatysfakcjonowany, przecież nie przegraliśmy nawet jednego seta" - ocenił trener reprezentacji Serbii Zoran Terzić.

Serbki zgarnęły niemal wszystkie nagrody indywidualne, oprócz dwóch. Najlepszą blokującą została środkowa "Biało-czerwonych" Agnieszka Kąkolewska, a wśród przyjmujących wyróżniona została Czeszka Michaela Mlejnkova. MVP turnieju została Serbka Tijena Bosković.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama