Duży znak zapytania w kadrze siatkarek. Z tym musi zmierzyć się Lavarini
W szerokim składzie reprezentacji Polski siatkarek, jaki w czwartek ogłosił Stefano Lavarini, najwięcej znaków zapytania pojawia się przy obsadzie środka siatki. Selekcjoner będzie musiał znaleźć kogoś, kto zastąpi Agnieszkę Korneluk. - Boję się, że na początku możemy mieć trochę problemów, szczególnie z systemem blok - obrona. Bo jeśli nie będzie bloku, trudniej funkcjonuje się obronie - komentuje w rozmowie z Interia Sport Joanna Kaczor-Bednarska. Była reprezentantka Polski zastanawia się też nad niektórymi brakami w kadrze Lavariniego.

Damian Gołąb, Interia Sport: Widzisz w składzie reprezentacji Polski siatkarek powołanym przez Stefano Lavariniego duże zaskoczenia?
Joanna Kaczor-Bednarska, medalistka ME 2009, ekspertka Polsatu Sport: Dużych nie ma, ale zdziwiła mnie na przykład absencja Olivii Różański i Julii Nowickiej. W kuluarach słyszałam, że te nazwiska powinny się pojawić. Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że Olivia była w kadrze w poprzednich latach i rozegrała świetny sezon w Japonii. Julia Nowicka znakomicie sobie radzi w Brazylii. Spodziewałam się, że będą w tym gronie.
Lavarini w komentarzu do powołań stwierdził, że odrzuciły zaproszenie na kadrę. Wymienił zresztą łącznie sześć zawodniczek, które z różnych powodów odmówiły gry w reprezentacji. A do tego Marlena Kowalewska, którą chciał mieć w odwodzie, miała stwierdzić, że chce dać w kadrze przestrzeń młodszym.
- Z Marleną spierać się za bardzo nie można. Jeśli przy pozostałych zawodniczkach zdecydowały względy zdrowotne, jestem w stanie to zrozumieć. Z kolei Agnieszka Korneluk swoje już dla kraju wygrała. I przychodzi moment, że podejmuje się taką decyzję. Kończy karierę reprezentacyjną, a z tego, co wiem, zawiesza też klubową. To mnie nie dziwi. Cały czas myślimy też o Aleksandrze Gryce, jaka będzie ostateczna diagnoza jej kontuzji. Co do innych brakujących nazwisk, wiem, że Asia Lelonkiewicz też ma problemy zdrowotne, może nie dać rady rozegrać całego sezonu w klubie i kadrze. Jestem w stanie to zrozumieć. Ale Olivii i Julii nie do końca. Cieszę się jednak, że trener Lavarini zdecydował się od razu poinformować, dlaczego tych konkretnych nazwisk nie ma. To bardzo fajne.
Wielkie zmiany na środku siatki. Stefano Lavarini będzie próbować zastąpić Agnieszkę Korneluk
Po zakończeniu kariery przez Korneluk, przy problemach zdrowotnych Weroniki Centki-Tietianiec i Dominiki Pierzchały, a do tego urazie Gryki, na środku siatki pojawia się wyrwa. A przynajmniej znak zapytania.
- Duży znak zapytania. Tym bardziej nie dziwi mnie powołanie dla Magdaleny Jurczyk. Zastanawiałam się, jaka będzie decyzja trenera Lavariniego, biorąc pod uwagę, że Magda w tym sezonie nie gra. Ale pamiętamy takie powroty, na przykład Magdy Stysiak czy Olivii Różański. Wracała do kadry po sezonie, w którym nie występowała w klubie. Często okazywały się to dobre powroty, może dlatego, że w klubie siatkarki nie były tak mocno obciążone meczami. Jestem bardzo ciekawa Magdy Jurczyk. Na liście środkowych jest Maja Koput, to bardzo młoda siatkarka. Tak samo Natalia Kecher, która w tym sezonie sporo razy dała nam okazję podziwiać jej dobre akcje. Ale czy to one, czy Marta Orzyłowska, czy Sonia Stefanik powołana na ubiegłoroczne mistrzostwa świata, to zawodniczki z bardzo małym doświadczeniem na arenie międzynarodowej. Dla nich to będzie bardzo duży sprawdzian.
Kto ma więc największe szanse na grę na środku?
- Nie wyobrażam sobie, że ostatecznie w grze nie będzie Ani Obiały. Myślę, że to będzie punkt wyjścia: Ania Obiała i kto do niej? Najpewniej Magda Jurczyk, która ma największe doświadczenie. Wydawało mi się, że w szerokim składzie powinna się też może znaleźć Rozalia Moszyńska. To dziewczyna, która jest bardzo wysoko w statystykach najlepiej blokujących TAURON Ligi, ale widzę, że akurat ona nie znalazła uznania w oczach trenera.
Gdybyś miała wskazać którąś z młodych siatkarek powołanych do szerokiego składu, które mają szansę wykonać skok na poziom reprezentacyjny, na kogo zwróciłabyś uwagę?
- Właśnie na Kecher i Koput. To dziewczyny z młodego pokolenia, które pokazały już trochę umiejętności. Potrzeba im jednak jeszcze trochę obycia, doświadczenia, powtórzeń. To wszystko pewnie może im dać kadra. Tylko pytanie, czy my znów potrzebujemy szkolenia młodych dziewczyn, czy też potrzebujemy wyników? Jeśli myślimy o reprezentacji za parę lat, fajnie, że są młode dziewczyny, które będą mieć okazję się sprawdzić na dużym poligonie. Wiele reprezentacji postawi bardzo wysokie wymagania. W ostatnich latach inne drużyny się odmładzały i wzmacniały. Już w grupie na mistrzostwach Europy mamy zespoły, z którymi będzie się ciężko rywalizowało.
Zdecydowanie stabilniejsza wydaje się sytuacja na skrzydłach.
- Trzon od lat jest bardzo podobny. Wśród przyjmujących oprócz Olivii Różański nie ma też Zuzanny Góreckiej. Pytanie, czy to zawodniczka, którą trener Lavarini skreślił, a może nie do końca się z nią rozumie, nie widzi w swoim planie? Tego nazwiska brakuje, patrząc na to, jak trzymała przyjęcie w swoim zespole w Turcji. Natomiast kiedy patrzymy na te dziewczęta, poza Martyną Czyrniańską, Weroniką Szlagowską i Julitą Piasecką, reszta powołanych przyjmujących to raczej niższe zawodniczki. Ale też mamy tu dziewczyny, które grają na dobrym, międzynarodowym poziomie, więc akurat o przyjęcie trener może być w miarę spokojny.
Podobnie z atakiem. Bardzo się cieszę, że Malwina Smarzek mimo swojego wieku cały czas decyduje się na to, by przyjeżdżać na reprezentację. Fajna szansa dla Oliwii Sieradzkiej, która nieraz pokazała, że potrafi być i pierwszą, i drugą atakującą. Tyle że nie mieliśmy jeszcze okazji zobaczyć jej w wersji reprezentacyjnej.
I Julia Szczurowska, która dla mnie jest wyborem oczywistym. Zwłaszcza patrząc na to, jak prezentowała się w lidze tureckiej, przez długi czas będąc jedynką lub dwójką wśród najlepiej punktujących siatkarek, nawet wyprzedzając Arinę Fiedorowcewą.
Szczurowska była już powoływana przez Lavariniego, ale cały czas czeka na debiut w Lidze Narodów. W tym sezonie powinna dostać szansę?
- To zależy od tego, jak trener jest umówiony z Magdą Stysiak i Malwiną Smarzek. Pytanie, ile dziewczyny dostaną wolnego, jak zaplanowane będą pierwsze turnieje Ligi Narodów. Czy trener weźmie na nie którąś z dziewczyn, które jeszcze nie miały okazji grać w oficjalnych meczach LN - Sieradzką lub Szczurowską. Chciałabym je zobaczyć na tle międzynarodowych rywali, na dobrym poziomie. Będziemy mieć wtedy odnośnik, gdzie jesteśmy my, gdzie są dziewczyny, które wybijają się w TAURON Lidze lub lidze tureckiej.

Joanna Kaczor-Bednarska o reprezentacji Polski. "Boję się, że na początku możemy mieć trochę problemów"
Na rozegraniu i libero też hierarchia wydaje się jasna, Lavarini powołał po dwie ograne zawodniczki. Może Justyna Łysiak nie ma tak dużo meczów rozegranych w reprezentacji, ale brała już z kadrą udział w ważnych imprezach.
- Jest obyta z graniem międzynarodowym. Już w poprzednim sezonie szansę, by przyjechać na zgrupowanie, dostała powołana również w tym roku Klaudia Łyduch. Cieszę się, że wyróżniona została Karolina Pancewicz. Ona w tym sezonie faktycznie pokazywała się z kapitalnej strony, podbijając piłki, które wydawały się nie do wyjęcia. Jestem ciekawa, jak ona wypadłaby na tle tych dobrze zagrywających zespołów - Turczynek, Brazylijek, Amerykanek. Może być jednak tak, że w obliczu rywalizacji z Olą Szczygłowską i Justyną Łysiak dwóm pozostałym paniom trudno będzie się przebić.
Tym bardziej że trener Lavarini nie przyzwyczaił nas do wielkich rotacji. Zwykle, o ile się dało, od początku Ligi Narodów stawiał na trzon kadry.
- Myślę, że to będzie 14-tka plus może trzy zawodniczki, które cały czas będą w obiegu, przygotowaniu. Zobaczymy, jakie będą potrzeby trenera w zależności od sytuacji zdrowotnej dziewczyn. A może będzie szukać ostatecznej 14-tki na Ligę Narodów i mistrzostwa Europy trochę szerzej.
Myślisz, że tę kadrę stać na powtórzenie wyników z ostatniego sezonu? A może na postawienie kroku do przodu, wychylenie się poza ćwierćfinał turnieju docelowego?
- Bardzo bym chciała, by tak było. Trzon kadry jest bardzo podobny - w ataku, przyjęciu, rozegraniu i na libero. Pojawia się tylko znak zapytania na środku. Agnieszka Korneluk była jednak bazową zawodniczką, która dawała nie tylko dużo punktów w ataku, ale też dodawała skuteczny blok. Często był to element, który charakteryzował naszą reprezentację. Do tego Magda Jurczyk, która była bardzo dynamiczną siatkarką. Na pewno zrobi wszystko, by wejść na wysoki poziom, który prezentowała wcześniej. Dla tych młodych dziewczyn to będzie natomiast duże wyzwanie. Pytanie, jak one będą w stanie podążyć za dynamicznym, szybkim stylem siatkówki, jaki w tej chwili jest prezentowany w Europie i na świecie.
Boję się, że na początku możemy mieć trochę problemów, szczególnie z systemem blok - obrona. Bo jeśli nie będzie bloku, trudniej funkcjonuje się obronie. A do tej pory to był system, który mieliśmy wypracowany na dobrym poziomie.
Wierzę, że trener Lavarini po raz kolejny użyje swojej magii, zaczaruje nasze dziewczyny i od początku będą funkcjonowały bardzo dobrze. Zdaję sobie jednak sprawę, że wymagania w Europie i na świecie są coraz wyższe. Zastanawiam się, jak od początku przystąpią do rywalizacji inne zespoły. Czy pierwszy tydzień będzie testowy, trochę na regenerację dla najlepszych siatkarek? Może to też będzie coś, co będziemy mogli wykorzystać - przynajmniej w tych początkowych etapach budowania formy i całego zespołu na nowo.
Rozmawiał Damian Gołąb














