Reklama

Reklama

Davis nie wyklucza powrotu do Polski

Libero reprezentacji Stanów Zjednoczonych Nicole Davis nie wyklucza, że w przyszłym roku może znów zagra w PlusLidze Kobiet. Przed pięcioma laty Amerykanka występowała w Nafcie Piła, zdobywając z tym klubem brązowy medal mistrzostw Polski.

- Mam bardzo miłe wspomnienia z Polski. Do dzisiaj utrzymuję kontakt z Kasią Skowrońską i Kasią Skorupą, z którymi wówczas grałam w Pile. Miałyśmy okazję spotkać się kilka miesięcy temu w Gdańsku podczas turnieju Grand Prix. Zmartwiłam się, gdy dowiedziałam się, że nie pojadą na mistrzostwa świata. Liczyłam, że w Japonii znów się zobaczymy - powiedziała siatkarka.

Mimo że w Nafcie Piła grała ponad pięć lat temu, pamięta jeszcze kilka słów po polsku. "Cześć", "jak się masz", "oczywiście", "na zdrowie" - wymienia z uśmiechem. Z kuchni polskiej najmilej wspomina pierogi.

Reklama

- Było jeszcze kilka potraw, na które chodziłyśmy z dziewczynami do restauracji, ale dziś nie potrafię sobie przypomnieć ich nazw" - przyznaje.

Davis nie wyklucza, że być może wróci do PlusLigi Kobiet. - Chciałabym znów zagrać w Polsce. Bardzo poważnie rozważyłabym taką propozycję, ale na razie żadnych oficjalnych rozmów nie było. Póki co w najbliższym sezonie grać będę w Azerrail Baku - zaznacza.

Amerykanki w sobotę przegrały batalię o finał, ulegając Rosji 1:3. Aktualnym wicemistrzyniom olimpijskim przyjdzie walczyć o brązowy medal z Japonią.

- Rosja to naprawdę bardzo silny, kompletny zespół, grają znakomicie w tym turnieju. Byłam dzisiaj pod wrażeniem ich kilku akcji w obronie. Tak dobrze broniącego rosyjskiego zespołu nie widziałam odkąd gram w reprezentacji. U nas z kolei nie najlepiej układała się współpraca na linii blok - obrona. To zadecydowało o naszej porażce - oceniła.

Podczas mistrzostw świata w Japonii pełni rolę drugiej libero i nie miała okazji zagrać w turnieju. Nie ukrywa rozczarowania tą sytuacją, tym bardziej, że podczas wcześniejszych ważnych imprez odgrywała istotną rolę w swojej reprezentacji.

- Po turnieju Grand Prix doznałam kontuzji i nie miałam później okazji by rywalizować o miejsce w składzie. Uważam, że nie jestem gorszą libero, na każdym treningu prowadzone są statystyki i nie wypadam w nich gorzej od Stacy Sikory. Na ostatnich mistrzostwach świata i igrzyskach olimpijskich była pierwszą libero. Jestem przekonana, że też pomogłabym drużynie - podsumowała.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje