Czarne chmury nad głową Lavariniego. Jest duża obawa o to, co będzie dalej
Dotąd zawodniczki biły się o to, żeby grać w kadrze Stefano Lavariniego. Teraz aż siedem zawodniczek odmówiło mu gry. Część miało dobre wytłumaczenie, ale już sama liczba robi wrażenie. I jednak większość pań nie przyjęła nominacji. - Dotąd Włoch poruszał się z wdziękiem i potrafił to wszystko zaczarować, ale nic nie trwa wiecznie. Teraz Lavarini sam musi sobie odpowiedzieć na pytanie, czy ta kadra nie zaczyna mu się rozłazić w rękach - analizuje były trener męskiej reprezentacji Ireneusz Mazur, bo tak źle dawno nie było.

Już zdążyliśmy zapomnieć o czasach, gdy siatkarki nie chciały grać w reprezentacji Polski. Kiedy Stefano Lavarini w 2022 roku przejął kadrę, to problem zniknął, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Wtedy wydawało się, że bezpowrotnie. Przy ostatnich powołaniach wyszło jednak na jaw, że zawodniczki masowo rezygnują z gry w Biało-Czerwonych barwach.
Masowa rezygnacja z gry w reprezentacji Polski
- Ja tylko cały czas powtarzam i mam nadzieję, że dla każdego sportowca bycie reprezentantem to jest zaszczyt. Że każdy idzie na trening po to, żeby na końcu być w kadrze. Jak Lavarini przejmował reprezentację, to aż miło było popatrzeć, jak te dziewczyny chcą jeździć na kadrę i jak to się układa. I mam nadzieję, że nadal tak jest - mówiła kilka dni temu w rozmowie z Polsatem Sport Joanna Podoba-Malicka, która z reprezentacją była na dobre i na złe zdobywając też dwa tytuły mistrzyni Europy.
Dzięki Lavariniemu wiemy już jednak, że kadra nie dla każdego jest zaszczytem, że nie każdy trenuje, mając reprezentację z tyłu głowy. Julia Nowicka, Olivia Różanski i Joanna Lelonkiewicz zwyczajnie odmówiły Lavariniemu przyjęcia powołań do kadry. To samo zrobiły Agnieszka Korneluk, Marlena Kowalewska, Weronika Centka-Tietaniec i Dominika Pierzchała. Dwie ostatnie zasłoniły się zdrowiem, Korneluk zakończyła karierę, a Kowalewska nie była zainteresowana tym, by być na liście rezerwowej.
Mazur przyznaje: "To robi ogromne wrażenie"
- Byłem pod wrażeniem, kiedy Lavarini przejął kadrę i nagle okazało się, że wszystkie panie chcą w niej grać, że chętnie zaczynają przyjeżdżać na zgrupowania. A teraz mamy aż siedem zawodniczek, które odmówiły. Wiem, że niektóre miały swoje powody, ale ten wynik, w swojej masie, robi ogromne wrażenie. Raz, że tak dużo, a dwa, że zdążyliśmy zapomnieć o tym, że ktoś może nie chcieć grać w reprezentacji - zauważa były trener reprezentacji Ireneusz Mazur.
- Cały czas mam nadzieję, że będzie, jak kiedyś z Joanną Wołosz, że zrobiła sobie przerwę, ale wróciła, bo nie było nikogo lepszego na jej miejsce. Jeśli jednak jest inaczej, to muszę powiedzieć, że dotąd Włoch poruszał się z wdziękiem i potrafił to wszystko zaczarować, ale nic nie trwa wiecznie. Teraz Lavarini sam musi sobie odpowiedzieć na pytanie, czy ta kadra nie zaczyna mu się rozłazić w rękach - analizuje Mazur.
Lavarini będzie musiał odłożyć dumę
Z drugiej strony nasz rozmówca zwraca uwagę na jedną istotną sprawę. Jeśli musiało dojść do takich masowych odejść z kadry, to był na nie ostatni dobry moment. - Za dwa lata mamy igrzyska, więc jakby doszło do tego za rok, to mogłoby to doprowadzić do potężnych reperkusji. A tak, to Lavarini ma czas na budowę i przemyślenia. Jeśli zauważy, że jednak potrzebuje jednej z tych pań, które teraz mu odmówiły, to pójdzie do niej, odłoży dumę, uklęknie i przeprosi - stwierdza Mazur.
- W sumie i tak jestem pełen podziwu, że Włoch przez tyle lat radził sobie bez wielkich tąpnięć, bo jednak z paniami trudno się pracuje. Prowadząc je, trzeba stale być czujnym i nie można robić wyjątków. Zawodniczki oczekują od trenera, że poświęci im uwagę, że będzie o nie walczył. Może tym, które powiedziały "nie", tego właśnie zabrakło. Może czuły się niedoceniane i dlatego zrezygnowały - zastanawia się ekspert.
Czy czar Lavariniego prysł i teraz będzie już tylko gorzej? - Nie stawiałbym tak kategorycznych sądów. Może jeszcze zdarzyć się tak, że część pań wróci, że tylko potrzebowały tej przerwy, żeby odpocząć od trenera i pewne sprawy przemyśleć. Dalej wierzę, że Lavarini ma ten zmysł, że ta jego włoska dyplomacja jest skuteczna. Moment jest jednak trudny, bo wiele zawodniczek odeszło, a dobrze by było zrobić progres, bo dotąd ta reprezentacja szła do przodu. Na szczęście Lavarini wciąż ma kim grać i oby te odejścia na niczym nie zaważyły, bo gra o igrzyska wchodzi w decydującą fazę - kwituje Mazur.












