Z siedmioma zwycięstwami i pięcioma porażkami fazę interkontynentalną Ligi Narodów zakończyły siatkarki reprezentacji Polski. Ekipa prowadzona przez Stefano Lavariniego w ten sposób nawet nie znalazła się w turnieju finałowym. W końcu przegrała decydujące spotkanie z Japonią 2:3, co sprawiło, że marzenia o czwartym z rzędu medalu tej imprezy szybko uległy w gruzach.
Po tym meczu wokół kadry wybuchło spore zamieszanie. Eksperci nie kryli swojego rozczarowania wspomnianym wynikiem, lecz nie ze względu na postawę zawodniczek, a wspomnianego trenera. W końcu ten już nie raz wstrzymywał się z dokonaniem zmian w kluczowych momentach (np. mecz z Belgią 3:2) i sprawia wrażenie nieco zobojętniałego.
Według wielu Włoch osiągnął już z naszym zespołem sufit i PZPS powinien pomyśleć o zakończeniu współpracy. Niemniej jednak reprezentację czeka ostatni i jednocześnie najważniejszy sprawdzian przed imprezą docelową tego sezonu - mistrzostwami Europy. Chodzi oczywiście o Memoriał Agaty Mróz-Olszewskiej.
Ostatnia szansa dla Lavariniego. Drugiej takiej nie będzie
W nim polskie siatkarki zmierzą się odpowiednio z Ukrainą, Francją oraz Włochami. I to dla włoskiego szkoleniowca będzie ostatnia szansa, by sprawdzić pewne schematy, ustawienia czy też zwyczajnie formę swoich zawodniczek. Będzie to o tyle ważne, że nasza drużyna ostatnie oficjalne spotkanie rozegrała niemal miesiąc temu - 12 lipca.
Jednocześnie Lavarini będzie miał okazję pokazać, że panujące wokół niego opinie marazmu i wypalenia to jedynie chwilowe wątpliwości w jego kompetencje. Wydaje się, że "Biało-Czerwone" nie powinny mieć problemu z Ukrainą oraz Francją. W końcu nasz zespół do rywalizacji przystąpi w możliwie najsilniejszym składzie na czele z Magdaleną Stysiak czy Aleksandrą Szczygłowską. A te już zapowiedziały, że forma kadry wzrosła.
- Wiele było takich aspektów, na których się skupiałyśmy. Myślę głównie blok-obrona i zagrywka. Wskazałyśmy sobie własny cel. Każda pojedynczo wskazała go sobie i to na pewno pomogło zespołowi, bo widać, że gramy lepszą siatkówkę. I mam nadzieję, że to się przełoży na mistrzostwa Europy - mówiła dla Polsatu Sport Stysiak.
- Ten okres spędzony w Spale czy też nieco wcześniej bardzo mi się podobał, bo też widziałam jak ciężko pracują inne dziewczyny. Zwłaszcza te ostatnie treningi były bardzo dobre, więc mam nadzieję, że uda nam się to przełożyć na ten turniej tutaj - dodała Szczygłowska.
Największe wyzwanie czeka na koniec turnieju. W czwartek po drugiej stronie siatki znajdą się Włoszki, które są absolutnymi faworytkami do złota ME. I to spotkanie można potraktować jako wyzwanie "ostateczne" przed fazą grupową czempionatu starego kontynentu (21 sierpnia - 6 września).
Wtorkowe spotkanie Polska - Ukraina odbędzie się o godz. 20:30. Transmisje meczów Memoriału Agaty Mróz-Olszewskiej na sportowych antenach Polsatu oraz na Polsat Box Go.















