Reklama

Reklama

Bunt w reprezentacji Polski siatkarek. Zawodniczkom nie podobają się decyzje Nawrockiego

W kobiecej reprezentacji Polski w siatkówce kobiet zawrzało. Wszystko przez pismo, które do związku skierowały niektóre zawodniczki. Uważają w nim, że trener Jacek Nawrocki za bardzo faworyzuje Magdalenę Stysiak i Marię Stenzel. Tymczasem dzisiaj PZPS przedłużył kontrakt z trenerem do 2022 roku, nic nie robiąc sobie z nieporozumień w kadrze.

Sprawę rzekomego buntu w reprezentacji opisuje "Gazeta Wyborcza".

Reklama

W ostatnich miesiącach trener Jacek Nawrocki wprowadził do składu kobiecej kadry młode zawodniczki. W składzie pojawiła się 18-letnia Magdalena Stysiak, mierząca 203 cm wzrostu. To najlepsza atakująca mistrzostw Europy juniorek, jednak Nawrocki wymyślił, żeby przesunąć ją na przyjęcie zagrywki. Polska ze Stysiak, Smarzek-Godek i 19-letnią libero Marią Stenzel była o włos od sprawienia ogromnej sensacji w pierwszym turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk w Tokio. Prowadziła z mistrzem świata Serbią 1-0, a w trzecim i czwartym secie była o krok od sukcesu.

Coraz lepszą grę Polki potwierdziły w mistrzostwach Europy, gdzie zajęły 4. miejsce pokonując pod drodze Włoszki. Wtedy największą gwiazdą reprezentacji była Stysiak, która najlepiej grała w najważniejszych spotkaniach. Błyszczały też Stenzel i Smarzek-Godek, które usunęły w cień starsze i bardziej doświadczone koleżanki.

Jak opisuje "Gazeta Wyborcza", już wtedy krążyły plotki że w drużynie nie dzieje się najlepiej, ale trener uspokajał, że to tylko plotki. Wszystkie zawodniczki miały wtedy godzić się z rosnącym znaczeniem Stysiak, która jako najmłodsza, była otaczana przez trenerów szczególną opieką.

Jednak po zakończeniu mistrzostw Europy większość siatkarek wystosowała pismo do zarządu z wnioskiem o zmianę sztabu trenerskiego. Tę informację potwierdzili szefowie PZPS. Zawodniczkom, które podpisały się pod dokumentem, nie podoba się faworyzowanie młodych - Stysiak i Stenzel - a także braku odpowiedniej komunikacji z selekcjonerem i jego współpracownikami.

"Jestem młodą zawodniczką, pierwszy rok gram w kadrze i nie widziałam nic złego. Moim zdaniem atmosfera była bardzo dobra" - powiedziała Stysiak "Wyborczej".

Związek zapowiada, że nie ugnie się pod presją zawodniczek i jeżeli będzie trzeba, oprze kadrę na młodych siatkarkach. "Przedstawiona przez trenera Jacka Nawrockiego koncepcja pracy na kolejne lata jest komplementarna i rzeczowa - w ocenie zarządu wymagająca działań długofalowych i realizacji kolejnych celów w stabilnych warunkach" - napisano dziś w komunikacie PZPS-u po przedłużeniu kontraktu ze szkoleniowcem.

Czytaj też na rmf24.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje