Klaudia Łyduch znalazła się na szerokiej liście powołanych siatkarek na tegoroczny sezon reprezentacyjny, ale Stefano Lavarini finalnie nie zabrał jej na Ligę Narodów. Włoch stawiał na dwie inne libero: Aleksandrę Szczygłowską i Justynę Łysiak. To te dwie zawodniczki zabrał też na mistrzostwa Europy. Gdy w trakcie turnieju okazało się, że pierwsza z wymienionych zmaga się z poważnymi problemami zdrowotnymi i nie będzie już w stanie pomóc koleżankom, Lavarini postanowił sięgnąć po Łyduch.
"Libero pomoże reprezentacji Polski w treningach, pod nieobecność Aleksandry Szczygłowskiej. Jednocześnie informujemy, że Aleksandra Szczygłowska pozostaje w Turcji, pod opieką sztabu medycznego kadry" - przekazał PZPS w komunikacie. Początkowo wydawało się, że Łyduch będzie brała udział tylko w treningach, nie zagra w oficjalnym meczu. A tym samym na oficjalny debiut będzie musiała poczekać co najmniej do kolejnego sezonu.
Sytuacja jednak się zmieniła, Łyduch zajęła miejsce Szczygłowskiej w składzie, ponieważ polski sztab zdecydował się na skorzystanie z procedury tzw. dżokera medycznego. Podstawową libero pozostaje Łysiak, ale dowołana awaryjnie 22-latka z UNI Opole też dostała swoją szansę. W ostatnim meczu fazy grupowej z Turczynkami oficjalnie zadebiutowała w seniorskiej drużynie narodowej.
Klaudia Łyduch spełniła marzenie o grze w reprezentacji Polski
Urodzona w 2004 roku zawodniczka ma doświadczenie występów w biało-czerwonych barwach, ale dotychczas grała tylko w kadrach juniorskich. Jej potencjał zauważono już w 2020 roku, wówczas zaledwie 16-letnia siatkarka została powołana na mistrzostwa Europy do lat 17, razem z koleżankami zajęła na nich szóste miejsce. Rok później zagrała już na mistrzostwach świata do lat 21. A miała wówczas dopiero 17 lat.
Łyduch występowała na kolejnych szczeblach reprezentacji młodzieżowych, a największy sukces odniosła w 2022 roku, kiedy to razem z kadrą wywalczyła brąz mistrzostw Europy do lat 19. Co ciekawe, nie jest jedyną zawodniczką z tej drużyny, która w kolejnych sezonach znalazła uznanie w oczach Stefano Lavariniego.
W 2022 roku po brąz ME U19 sięgnęły dwie rozgrywające: Pola Janicka i Wiktoria Szewczyk. Pierwsza z nich już dwa lata później została zaproszona na zgrupowanie seniorskiej kadry, ale finalnie oficjalnego debiutu w Lidze Narodów nie zaliczyła. Rok później sytuacja powtórzyła się z udziałem Szewczyk, Lavarini także powołał ją do kadry, pokazując, że jej potencjał nie pozostał niezauważony.
W kadrze brązowych medalistek mistrzostw Europy była też Natalia Kecher, 22-letnia środkowa pierwsze powołanie od Lavariniego otrzymała w 2026 roku. Ona debiutu doczekała, zagrała nie tylko w towarzyskim turnieju w Genui, ale także w Lidze Narodów.
Włoch zabrał ją na dwa pierwsze turnieje fazy zasadniczej, Kecher do końca liczyła się też w walce o powołanie na mistrzostwa Europy. Razem z koleżankami przygotowywała się do turnieju na zgrupowaniu w Szczyrku, ale finalnie została skreślona, selekcjoner postawił na inne środkowe. Wówczas zapewne mało kto spodziewał się, jak wielką szansę otrzyma jej rówieśniczka i koleżanka z reprezentacji młodzieżowej.
Łyduch zresztą w przeszłości przyznała, że gra w biało-czerwonych barwach w seniorskiej drużynie byłaby dla niej spełnieniem marzeń. Miała jednak świadomość, jak kręta i wyboista jest droga prowadząca do reprezentacji kraju.
"Chcę rozwijać swoje umiejętności w jak najlepszych klubach. Nie boję się wyzwań i ciężkiej pracy; wręcz przeciwnie, jest to dla mnie motywujące. W przyszłości chciałabym powalczyć o miejsce w seniorskiej reprezentacji Polski. Będzie to trudne zadanie, ale trzeba mieć cel i starać się go zrealizować" - mówiła w 2023 roku w rozmowie z mojgdowmagazyn.pl.
Trzy lata później Lavarini zrealizował jej wielkie marzenie, powołując ją na mistrzostwa Europy. Razem z koleżankami z drużyny awansowała już do ćwierćfinału turnieju, a wymarzony medal seniorskiej imprezy jest coraz bliżej.













