Reklama

Reklama

Andrzej Niemczyk: Przegraliśmy czas


Czasu już się nie cofnie. Najważniejszą imprezą w 2016 roku są właśnie igrzyska w Rio, które polskie siatkarki zobaczą w telewizji. Występ w Brazylii mógł być impulsem do rozwoju dla naszej kadry,a tak pozostają tylko rozgrywki World Grand Prix i eliminacje do mistrzostw Europy 2017. Czy to jest odpowiedni moment na drastyczne zmiany w kadrze? Odmłodzenie reprezentacji? - Przegraliśmy czas, bo gdybyśmy zakwalifikowali  się do igrzysk, to byłaby szansa, żeby popracować z tymi młodymi dziewczynami nad techniką, żeby w następnym sezonie dwie, trzy weszły do reprezentacji. Nie więcej. Są wspaniałe dziewczyny, mają wspaniałe warunki i do tego naprawdę dobre charaktery, znam je wszystkie, komentuję mecze, oglądam je często - stwierdził Niemczyk.

Szkoleniowiec ma pretensje do PZPS-u o częste zmiany trenerów kadry. Od 2006 roku przez reprezentację przewinęło się sześciu selekcjonerów (Nawrocki jest siódmym), a poważny sukces był tylko jeden. W 2009 roku Polki zdobyły brązowy medal mistrzostw Europy pod wodzą Jerzego Matlaka. - Uważam, że najbliżej sklecenia kadry na nowo był Alojzy Świderek, któremu nie pozwolono, bo jego koncepcja nie zgadzała się z koncepcją tych betonów ze związku. Sprawdzanie zbyt dużej ilości zawodniczek, jak to zrobił Piotr Makowski, bo mu najlepsze dziewczyny nie chciały grać, okazało się niewypałem. Z sezonu na sezon można wymieniać dwie, maksymalnie trzy zawodniczki. Ale nie psuć kręgosłupa zespołu - tłumaczył.

Zdaniem Niemczyka, receptą na wydźwignięcie kadry z kryzysu jest model włoski. Tam funkcjonuje coś takiego jak Club Italia, który został założony przed federację. Trafiają tam najbardziej utalentowane zawodniczki, a zespół prowadzi selekcjoner reprezentacji - teraz Marco Bonitta. Najmłodsze siatkarki mają po 17-18 lat, najstarsza niespełna 22 lata. Połowę wyjściowego składu Włoszek w meczu z Polkami stanowiły właśnie zawodniczki z Club Italia: Alessia Orro (17 lat), Paola Egonu (17 lat) i Anna Danesi (19 lat). Wspierały je doświadczone - Martina Guiggi i Antonella Del Core oraz utalentowana Valentina Diouf. "Biało-czerwone" przegrały więc z nastolatkami, które zajęły w Ankarze trzecie miejsce i jeszcze powalczą o przepustkę do Rio w Tokio.

- Dlaczego nie powielamy wspaniałej rzeczy, którą zrobili Włosi - Club Italia? Mamy zespół w Polsce Legionowo, który boryka się z problemami finansowymi. Ma tylko i wyłącznie polskie zawodniczki, bardzo dobrą pracę z młodzieżą, zdobywają medale we wszystkich kategoriach. Tutaj powinien siedzieć trener reprezentacji i trenować ten klub, a związek finansowo wzmocnić. Mielibyśmy Klub Polska, w którym można by było w krótkim okresie czasu poprawić technikę zawodniczek i szybciej wprowadzić je do kadry. Dlaczego my takich rzeczy nie jesteśmy w stanie zrobić? Już nie mówię, żeby wymyślić, bo to jest za trudne dla tych betonów, ale powielić.

- Decydują o powołaniu trenerów betony, które nie biorą za to odpowiedzialności. Zatrudniają, po dwóch latach zwalniają, znów zatrudniają i mają czyste ręce. To jest dla mnie nie do przyjęcia. Nie lubiłem nigdy kalać własnego gniazda, ja się wychowałem w tym związku, nauczyłem się wszystkiego z dobrymi trenerami, z dobrymi działaczami, ale dziś to jest polityka, układy. To już nie jest działalność dla siatkówki, to jest działalność przeciwko siatkówce - zakończył Niemczyk.

Autor Robert Kopeć

Reklama


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje