Reklama

Reklama

Andrzej Niemczyk pozostawiony bez pomocy

Polskiej żeńskiej siatkówce zapewnił największe sukcesy, dba też o pielęgnowanie tradycji Widzewa Łódź, został wyróżniony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, ale ludzie, którzy powinni służyć mu pomocą, siedzą z założonymi rękoma. Wybitny trener Andrzej Niemczyk potrzebuje pomocy.

Dzisiaj, gdy roztrząsamy przyczyny kolejnej klęski narodowej pod siatką, warto się zastanowić nad tym, jak traktujemy tych, którzy przysparzali nam w przeszłości najwięcej radości związanej z piłką siatkową. A Andrzej Niemczyk jest z pewnością na czele tej listy. Zrobił sukces z niczego, z kobiecej reprezentacji zrobił tak zgrany team, z tak wspaniałą atmosferą, że doczekaliśmy się dwóch mistrzostw Europy - w 2003 r. w Turcji i w 2005 r. w Chorwacji. Po tych sukcesach żeńską reprezentację siatkarek zwykło się określać mianem "Złotek".

Reklama

Trener Niemczyk był ciężko chory na nowotwór węzłów chłonnych, z którym walkę na śmierć i życie wygrał w 2006 roku. Teraz 69-letni trener znowu ma kłopoty ze zdrowiem, przez co nie było go na meczu "Złotek" z reprezentacją Polski, jaki rozegrano w poniedziałek w Gdyni (2:2).

Jak donosi "Fakt", pan Andrzej leży schorowany w Warszawie i nie może ruszać się z łóżka. Po upadku, do jakiego doszło w styczniu 2012 roku, Niemczyk doznał kontuzji kręgosłupa, potem złamał biodro, następnie kość udową, przez co kuleje, a ostatnio dokucza mu też wodobrzusze. Najsmutniejsze jest to, że wybitny trener ma kłopoty z utrzymaniem się! "Stracił emeryturę w Niemczech - mieszkał w tym kraju przez wiele lat. Był na garnuszku ZUS, ale to też się skończyło" - wylicza "Fakt".

"Mirosław Przedpełski, prezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej, od roku obiecuje Niemczykowi, że zatrudni go jako konsultanta, ale na razie słów nie zamienił w czyn. Słynny trener bez pracy, bez renty czy emerytury czuje się coraz gorzej fizycznie i psychicznie" - alarmuje gazeta.

Trudno nie dojść do wniosku, że jest mało klasy w tym, jak się w Polsce traktuje wybitnego człowieka, gdy - z powodu stanu zdrowia - przestał już być potrzebny. Kto jak kto, ale akurat Polski Związek Piłki Siatkowej nie należy do najbiedniejszych i ma sporo możliwości na przyjście z pomocą Niemczykowi. Jeśli nie widzi go w roli konsultanta, może przecież zorganizować mecz charytatywny, z którego dochody poprawiłyby konto trenera, który jak mało kto na to zasługuje.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy