Nikola Grbić przed rozpoczęciem sezonu postawił na kilkunastu debiutantów, a wielkie emocje wywołało m.in. powołanie dla Jakuba Przybyłkowicza. Utalentowany rozgrywający nie tylko pojawił się na zgrupowaniu, ale również dostał szansę od selekcjonera w sparingach, stając się tym samym najmłodszym debiutantem w historii seniorskiej reprezentacji Polski. W dniu rozgrywania meczu z Serbią, kiedy to zaliczył debiut, miał 17 lat i 13 dni.
"Rok temu nie przypuszczałem, że będę w kadrze. Szczególnie, że wtedy byliśmy na mistrzostwach świata do lat 19. Wydawało mi się, że do kadry seniorów jeszcze daleka droga, ale fajnie, że udało się zadebiutować" - komentował później po historycznym meczu.
Jakub Przybyłkowicz sięgnął po złoto ME U18. Siostra też walczy o medal
Przybyłkowicz na turniej Ligi Narodów już nie pojechał, dołączył za to do kadry U18 prowadzonej przez Jacka Nawrockiego. I razem z kolegami sięgnął po złoto mistrzostw Europy w swojej kategorii wiekowej, został zresztą uznany za najlepszego rozgrywającego i MVP turnieju.
Rodzice 17-latka mają jednak więcej powodów do dumy i radości. W momencie, gdy ich syn otrzymał powołanie, w rozmowie z Tomaszowskim Informatorem Tygodniowym przypomnieli, że nie tylko Jakub w ich rodzinie gra w siatkówkę.
Siostra Maja również gra w siatkówkę, na pozycji atakującej. Jest zawodniczką MUKS Dargfil Tomaszów, obecnie powołaną do szerokiej kadry Polski U17 dziewcząt. Można więc powiedzieć, że tworzy się siatkarska tradycja w naszym domu
Teraz to właśnie o młodszej siostrze Jakuba, Mai (rocznik 2011), może stać się głośno.
Maja Przybyłkowicz nie tylko znalazła się w szerokiej kadrze reprezentacji Polski do lat 17, ale także otrzymała powołanie na rozpoczynające się 6 sierpnia w Chile mistrzostwa świata w tej kategorii wiekowej. Nastolatka jest jedyną atakującą w kadrze Marcina Orlika, przedturniejowe sparingi pokazały już, że jest bardzo ważnym ogniwem drużyny.
"Biało-Czerwone" ostatnie mecze kontrolne rozegrały z Czeszkami. Najpierw wygrały 4:1 (trenerzy umówili się na rozegranie pięciu setów), a Przybyłkowicz zdobyła w sumie 12 punktów, była trzecią najlepiej punktującą zawodniczką. Następnego dnia to ona wiodła prym, zapisała na swoim koncie 18 punktów, najwięcej w polskiej drużynie, znacznie przyczyniając się do zwycięstwa 5:0.
Teraz uzdolniona nastolatka będzie miała okazję do tego, by potwierdzić wysoką formę podczas mistrzostw świata. "Biało-Czerwone" trafiły do grupy C, w tej zmierzą się z Argentyną (ten mecz już o godz. 20 czasu polskiego w czwartek), z Brazylią (7 sierpnia), Japonią (8 sierpnia), Chorwacją (10 sierpnia) i Hiszpanią (11 sierpnia). Cztery najlepsze ekipy z każdej z czterech grupy awansują do fazy pucharowej.
Jak w rozmowie opublikowanej na stronie PZPS zauważył trener Orlik, jego podopieczne trafiły do wymagającej grupy, a szczególnie niewygodnym rywalem może być Japonia. "Biało-Czerwone" do Chile pojechały jednak po medal.
"Tak, strefa medalowa to nasz cel. Ta grupa wywalczyła mistrzostwo Europy, więc jest świadoma swoich umiejętności i tego, po co pojechała na ten turniej. Dlatego też nie będziemy umniejszać tego celu, tym bardziej po tak długich przygotowaniach, dobrych sparingach. Nie da się ukryć, że te zwycięstwa budowały tę drużynę. W związku tym możemy tylko potwierdzić, że naszym celem jest wrócić do kraju z medalem na szyi" - podkreślił Orlik.













