Zszokował Leona, a teraz chce być Polakiem. Padła deklaracja, już się zaczęło
Siatkarska PlusLiga z roku na rok zdaje się coraz bardziej rosnąć w siłę. Choćby przed obecnie trwającą kampanią do naszego kraju zawitało kilku naprawdę ciekawych zawodników. Jednym z nich jest Daenan Gyimah. Póki co środkowy wciąż się rozkręca, ale zdołał choćby zszokować Wilfredo Leona. Za chwilę wielkie oczy mogą zrobić także kibice. Sportowiec zapowiedział starania o polskie obywatelstwo. Działania w zasadzie już się rozpoczęły. A ze szczęśliwego zakończenia sprawy szczęśliwy będzie zwłaszcza klub 27-latka.

Zawodnik urodzony w Toronto to jedna z najciekawszych postaci stacjonujących obecnie nad Wisłą. Do Lublina Kanadyjczyk przyleciał jako topowy środkowy ligi francuskiej, wobec czego stawiano mu spore wymagania. Może i nie miał piorunującego debiutu, lecz drzemie w nim spory potencjał. Same za siebie mówią sceny sprzed kilku miesięcy. Pod wrażeniem nowego kolegi z zespołu był Wilfredo Leon. Szczegóły wyszły dopiero na początku grudnia, gdy Daenan Gyimah porozmawiał z portalem "siatkarskieligi.pl".
Chodziło dokładnie o kosmiczny zasięg w ataku, jakim dysponuje 27-latek. "Z tego, co wiem, nie ma innego siatkarza na świecie, który skakałby teraz na taką wysokość. Gdy trafiłem do BOGDANKI LUK Lublin, Wilfredo Leon na jednym z pierwszych treningów spytał mnie, jaki mam zasięg w ataku. Gdy usłyszał, że 390 cm, powiedział tylko: "O rany, brawo". Kiedyś próbował zaatakować nad moim blokiem. Uśmiechnąłem się i powiedziałem: 'Spróbuj lepiej tej sztuki z kimś innym' (śmiech)" - przyznał Kanadyjczyk.
Daenan Gyimah z szansą na polskie obywatelstwo. Podzielił się ciekawą historią
Sportowiec pochodzący zza oceanu przygotował także niespodziankę dla kibiców. Okazuje się, że ma on korzenie sięgające kraju nad Wisłą. "W Polsce mieszkali moi pradziadkowie, dziadkowie urodzili się już w Kanadzie" - poinformował. Wobec tego pojawił się pomysł powalczenia o nasze obywatelstwo. "Mam już akt urodzenia mamy, potrzebuję jeszcze takiego samego dokumentu dziadków, podobnie jak dowodu emigracji za Ocean. Wiesz, że mój dziadek, ten, który urodził się już w Kanadzie, walczył w II wojnie światowej przeciwko nazistom? Był pilotem, jego samolot się rozbił, ale on jakimś cudem przeżył" - pochwalił się.
O grze w narodowych barwach może jednak zapomnieć. Na początku przyszłego roku zadebiutują nowe przepisy FIVB, o których więcej piszemy TUTAJ. 27-latek reprezentował już Kanadę, wobec czego nie zagra z biało-czerwoną flagą na piersi. Jednak jeśli zostanie w PlusLidze, szczęśliwi będą działacze, bo środkowy stanie się krajowym zawodnikiem. A tacy często są na wagę złota.













