Zbigniew Bartman zszokował wtedy tą decyzją. Pierwszy taki ruch od dziesięciu lat
Zbigniew Bartman jest postacią niezwykle barwną i charyzmatyczną, były reprezentant Polski słynie z barwnych wypowiedzi i często dosadnych stwierdzeń. Zawodnik często też czerpie ze swoich licznych doświadczeń, grał bowiem w wielu klubach, również w egzotycznych ligach. Swego czasu zszokował wyjeżdżając do dalekiej Argentyny, a tam po roku podjął decyzję, która pokazała, że Polak ma dość ciągłych zmian. To było o tyle zaskakujące, że wcześniej Bartman przez dekadę nigdzie nie zagrzał na dłużej miejsca.

Zbigniew Bartman jest siatkarskim obieżyświatem, jako 18-latek po raz pierwszy wyjechał z Polski i zaczął zbierać doświadczenie w zagranicznych klubach. Grał m.in. we Włoszech, Turcji, Rosji, Chinach, Francji i Katarze, w międzyczasie wracał też do Polski, można go było oglądać chociażby w Jastrzębskim Węglu czy Asseco Resovii Rzeszów. Zawodnik, który w międzyczasie był też powoływany do reprezentacji Polski i wywalczył z nią w 2009 roku mistrzostwo Europy, często zmieniał kluby, nigdzie nie potrafił zagrzać na dłużej miejsca.
Siatkarz nie bał się przy tym nowych wyzwań, w 2017 roku zaskoczył swoją decyzją, podpisując kontrakt z argentyńskim UPCN Vóley Club. Był pierwszym polskim siatkarzem występującym w tamtejszych rozgrywkach.
"Wydaje mi się, że to będzie fajna przygoda. Nie tylko sportowo, ale też życiowo. UPCN San Juan jest jednym z najlepszych klubów Ameryki Południowej, bo regularnie gra w klubowych mistrzostwach tego kontynentu i zdobywa medale. W 2014 i 2015 roku wywalczył też brązowe medale klubowych mistrzostw świata. A więc ten zespół prezentuje bardzo wysoki poziom" - opowiadał po podpisaniu kontraktu w rozmowie z "Przeglądem Sportowym".
Bartman wcześniejszy sezon rozegrał tureckim Galatasaray, tam występował na pozycji atakującego. Po transferze do argentyńskiego klubu otrzymał gwarancję, że będzie występował na pozycji przyjmującego. Cieszyła go nie tylko ta zmiana, ale też możliwość walki o mistrzostwo kraju. Zwracał również uwagę na kwestie pozasportowe.
Traktuję to jako przygodę życiową. San Juan, miasto na północny zachód od Buenos Aires, leży pod Andami. Byłem tam w 2010 roku. Graliśmy mecz Ligi Światowej, gdy trenerem był Castellani. Mają dobre steki i wina. Zapowiada się więc fajne życie
Zbigniew Bartman błyszczał w Argentynie. Tytuł w pierwszym sezonie
Transfer do Argentyny okazał się strzałem w dziesiątkę. Wprawdzie grając poza Europą przyjmujący nie ułatwiał sobie walki o powrót do reprezentacji Polski, do której od 2014 roku nie był już powoływany, ale sportowo jego decyzja się obroniła. Debiutancki sezon w Ameryce Południowej Bartman zwieńczył wywalczeniem mistrzostwa, rozgrywki zakończył z 599 punktami na koncie, był najlepiej punktującym siatkarzem ligi. Błyszczał też w finałach, tam również zdobył najwięcej "oczek", uznano go MVP finałów.
Zaskakująca w tamtym czasie była nie tylko decyzja o przeprowadzce do Argentyny. Bartman po pierwszym sezonie w UPCN Vóley Club postanowił przedłużyć kontrakt, co zszokowało kibiców śledzących jego karierę. Polak bowiem wcześniej regularnie zmieniał kluby, dość wspomnieć, że poprzedni raz, gdy przedłużył kontrakt, miał miejsce... dekadę wcześniej. Po sezonie 2005/2006 19-letni wówczas siatkarz prolongował umowę z włoskim Marmi Lanza Werona.
Bartman pozostał w Argentynie na sezon 2018/2019, tę kampanię zwieńczył brązem mistrzostw kraju oraz srebrem w Klubowych Mistrzostwach Ameryki Południowej. Kontraktu o kolejny rok już nie przedłużył, po dwóch latach w Argentynie wrócił do Polski, a konkretnie do Asseco Resovii Rzeszów.
Wpływ na decyzję Bartmana o powrocie do Polski mogło mieć to, co wydarzyło się w trakcie drugiego sezonu w Argentynie. Wówczas to na świat przyszedł syn siatkarza, jego ówczesna żona zdecydowała się na poród w Polsce, a zawodnik chcąc być z bliskimi, musiał odbywać długie podróże z Ameryki Południowej do Europy.
"Teraz już do końca sezonu zostaję w San Juan i to będzie najcięższy okres w mojej karierze. Tęsknota do synka będzie ogromna. Miłość do dziecka jest bezgraniczna, jeszcze zanim się urodzi. Te trzy miesiące będą bolesne, ale taki mam zawód. Podpisałem kontrakt zanim dowiedziałem się, że zostanę ojcem" - tłumaczył w rozmowie z "Przeglądem Sportowym" już po tym, jak jego dziecko przyszło na świat, a on musiał wracać do klubu.
Bartman, jak donosiła Polska Agencja Prasowa, podpisał w 2019 roku dwuletni kontrakt z Asseco Resovią Rzeszów. Z klubu z Podkarpacia odszedł jednak już po jedynym sezonie. Do końca kariery w żadnym z klubów nie spędził więcej niż dwóch lat.













