Zaskakujące wieści, a teraz taki sukces. Polka przed historyczną szansą w Lidze Mistrzyń
Magdalena Stysiak ma szansę na pierwszy w karierze triumf w Lidze Mistrzyń. Jej Eczacibasi Stambuł jest już w Final Four, a droga wiodła przez Rzeszów. Stysiak pokazała się z dobrej strony w meczu z mistrzyniami Polski i wraz z zespołem pozostaje w grze o trzy trofea. Największa odpowiedzialność za sukces spoczywa na barkach Polki i Ebrar Karakurt, idolki tureckich kibiców. "Jest super osobą, super zawodniczką. Czasem wybuchową, ale to dodaje nam energii" - podkreśla Stysiak, która niedługo ma grać w zupełnie innym rejonie świata.

Magdalena Stysiak w środowy wieczór po raz pierwszy w karierze zagrała w rzeszowskiej hali Podpromie. Przyjechała na rewanżowy ćwierćfinał siatkarskiej Ligi Mistrzyń z DevelopResem. Jej Eczacibasi Stambuł w pierwszym meczu pokonało polski zespół 3:1, ale Rzeszowianki mocno postawiły się Turczynkom.
W drugim meczu już tak nie było. Dwa pierwsze sety zespół Stysiak wygrał gładko, a to wystarczyło do zapewnienia sobie awansu do Final Four Ligi Mistrzyń.
"Liczyłyśmy, że to będzie zacięte spotkanie. Trener wykorzystał całą drużynę. Po dwóch wygranych setach, kiedy osiągnęłyśmy cel, zmienił wszystkie dziewczyny. Wyszła druga szóstka. I tutaj chciałabym pogratulować dziewczynom z DevelopResu, bo pokazały fajną siatkówkę, dobrą walkę" - mówi Stysiak.
Magdalena Stysiak poprowadziła do awansu w Lidze Mistrzyń. "Presji nie ma aż tak bardzo"
Rzeszowianki po dwóch przegranych setach walczyły do końca i ostatecznie pokonały wielkie rywalki 3:2, ale to tylko zwycięstwo na osłodę odpadnięcia z rozgrywek. Jedyną Polką, która mogła w pełni się cieszyć, była Stysiak. Od trzeciego seta odpoczywała, ale wcześniej pokazała się z bardzo dobrej strony i zdobyła 10 punktów.
Atakująca została jedną z dwóch polskich siatkarek, które w środę wywalczyły awans do Final Four Ligi Mistrzyń. To samo osiągnęła Joanna Wołosz, rozgrywająca Imoco Conegliano. O ile jednak Wołosz ma już na koncie trzy złote medale Ligi Mistrzyń, o tyle Stysiak takiego sukcesu w swojej kolekcji jeszcze nie ma.
I ma szansę na więcej, bo Eczacibasi pozostaje w grze o trzy trofea. Już za kilka dni będzie rywalizować w turnieju finałowym Pucharu Turcji. Zespół ze Stambułu jest też w czołowej czwórce ligi tureckiej, gdzie zagra w półfinale z Vakifbankiem.
"Musimy od razu być nakręcone i wracać do Turcji z chłodną głową, bo jeden cel został osiągnięty, ale tych celów jest dużo i musimy po prostu nadal o nie walczyć. Presja? Nie, myślę, że mamy jasno postawione cele, ale tej presji akurat nie ma aż tak bardzo. skupiamy się na swojej dobrej siatkówce. Wiemy, że jesteśmy w top 4 najlepszych zespołów w Turcji i po prostu staramy się z chłodną głową podchodzić do każdego spotkania. Patrzeć na naszą siatkówkę, a nie, że coś musimy" - przekonuje Stysiak.
Polska siatkarka stworzyła duet z idolką tureckich kibiców. "To jest ogień w zespole"
Polska siatkarka jest jednym z dwóch najważniejszych ogniw ofensywy Eczacibasi, które mogą przesądzić o sukcesach drużyny w końcówce sezonu. Drugie to Ebrar Karakurt, która występuje na pozycji przyjmującej, podobnie jak to ma miejsce w reprezentacji Turcji.
Karakurt jest jedną z idolek tureckich kibiców, co można zauważyć w trakcie meczów reprezentacji, ale także po zainteresowaniu nią w mediach społecznościowych. Stysiak przekonuje, że stworzyła z nią zgrany duet.
"Ebrar jest super osobą, super zawodniczką. Czasem wybuchową, ale to nam dodaje energii. To jest ogień w zespole, nie tylko jeśli chodzi o siatkówkę, ale też i poza nią. Cieszę się, że mogłyśmy z nią grać" - podkreśla.
Od początku sobie mówiłam: albo po prostu nam "pyknie" i będziemy mieć ze sobą dobry kontakt, albo będziemy się kłócić na co dzień. Mamy więc bardzo dobry kontakt i jest super
Stysiak przy okazji meczu w Polsce mogła spotkać na trybunach znajome twarze. To ona najdłużej z całej drużyny pozowała do zdjęć i rozdawała autografy. Za granicą występuje od niemal siedmiu lat, ale od czasu do czasu odwiedza Polskę - poza meczami kadry - również właśnie przy okazji występów w europejskich pucharach.
W przyszłym sezonie do takich spotkań jednak nie dojdzie. Stysiak wybrała dość zaskakujący kierunek: ma zostać zawodniczką Osasco São Cristóvão Saúde, klubu z Brazylii, co już potwierdziła w "Magazynie TAURON Ligi".
"Na razie skupiam się na tym sezonie, a co będzie w przyszłości, to się okaże. Ale myślę, że czemu by nie" - ucina temat przenosin do Ameryki Południowej.
Z Rzeszowa Damian Gołąb















