Zaskakująca moda na polskie siatkarki. To już trend, reprezentacja może sporo zyskać
O sile reprezentacji Polski siatkarek przekonało się w ostatnich sezonach kilka ekip ze światowego topu. Teraz po czołowe polskie zawodniczki wręcz hurtowo sięgają zagraniczne kluby, zwłaszcza z ligi tureckiej. Latem rodzimą TAURON Ligę ma opuścić co najmniej sześć reprezentantek Polski. Co to może oznaczać dla kadry Stefano Lavariniego i samej ligi? "Bardzo fajnie, że dziewczyny decydują się, by wyjechać za granicę. To świetny trend" - przekonuje w rozmowie z Interią Joanna Kaczor-Bednarska, była atakująca polskiej kadry. Ale widzi też jedno zagrożenie.

Kiedy w ubiegłym roku Stefano Lavarini wybierał 13 zawodniczek na igrzyska olimpijskie w Paryżu - 12 do głównej kadry i jedną rezerwową - w zagranicznych klubach występowało pięć z nich. Ostatnią była właśnie rezerwowa Olivia Różański. Jeśli do skutku dojdą wszystkie zapowiadane latem transfery, przy powołaniu takiej samej kadry na jakiś turniej w tym roku, siatkarki z zagranicy stanowiłyby już w drużynie większość.
Po reprezentantki Polski ustawiła się bowiem kolejka chętnych, zwłaszcza z ligi tureckiej. Agnieszka Korneluk ma trafić do Fenerbahce Stambuł, Magdalena Jurczyk jest łączona z Besiktasem Stambuł. Turcję miały też wybrać zawodniczki, które pokazywały się już w kadrze choćby w meczach Ligi Narodów, jak Monika Fedusio, Monika Gałkowska czy Weronika Centka-Tietianiec. Aż do Brazylii wybiera się z kolei Julia Nowicka, która może rywalizować w kadrze o schedę po kończącej karierę reprezentacyjną Joannie Wołosz.
"Bardzo fajnie, że dziewczyny decydują się, by wyjechać za granicę. I włoska, i turecka liga są bardzo silne, będą miały tam okazję cały czas rywalizować na najwyższym poziomie" - ocenia w rozmowie z Interią Joanna Kaczor-Bednarska.
Polskie siatkarki chcą podbić Europę. Ale jest jeden warunek
Była reprezentantka Polski, medalistka mistrzostw Europy z 2009 r., a dziś komentatorka Polsatu Sport, sama w trakcie kariery sportowej próbowała sił za granicą, w lidze włoskiej. Wcześniej występowała również w lidze uniwersyteckiej w Stanach Zjednoczonych. Dziś wskazuje jedno zagrożenie dla siatkarek opuszczających TAURON Ligę.
Najgorsza sytuacja byłaby wtedy, gdyby okazało się, że pójdą do lepszej ligi, ale nie będą grały - jak jest na przykład w przypadku Martyny Łukasik. Pod warunkiem, że będą występować w nowych klubach, to jest to świetny trend
Wspomniana Martyna Łukasik, podstawowa przyjmująca kadry Lavariniego, przy zagranicznym transferze od razu rzuciła się na głęboką wodę. Przed rokiem rozstała się z Chemikiem Police i przeniosła do Prosecco Doc Imoco Conegliano, triumfatora ostatniej edycji Ligi Mistrzyń. We Włoszech najczęściej przegrywa jednak rywalizację o podstawowy skład i najważniejsze mecze ogląda tylko z perspektywy rezerwowej.
Do czołowego klubu wybiera się Agnieszka Korneluk. Środkowa reprezentacji Polski ma się przenieść z DevelopResu Rzeszów do Fenerbahce Stambuł, w którym występuje obecnie Magdalena Stysiak - i ma podobne problemy jak Łukasik. Tyle że dla 30-letniej środkowej nie będzie to pierwszy zagraniczny wyjazd. W latach 2018-2020 spędziła już dwa sezony we Włoszech.
To decyzja Agnieszki, czy idzie rywalizować tam o miejsce w szóstce, czy jako pewniak do składu. To wszystko pokaże nam już sezon, będzie też decydować zdrowie. Agnieszka jest w tym momencie jedną z najlepszych środkowych na świecie. I jeżeli ona sobie tam tego miejsca nie wywalczy, to będę zaskoczona

Ameryka, ceniona kadra i pieniądze. W Turcji zapanowała moda na polskie siatkarki
To właśnie liga turecka najszerzej otwiera się na polskie siatkarki. Już w tym sezonie występuje tam pięć polskich zawodniczek, w następnym ma być ich tam aż 11. Oprócz siatkarek z TAURON Ligi do Turcji przenieść Malwina Smarzek, która ma występować z Centką-Tietianiec w Kuzeyboru.
Z pewnością Polki zrobiły swoim koleżankom dobrą reklamę. Stysiak w tym sezonie gra rzadziej, ale w poprzednich rozgrywkach do transferu Melissy Vargas była mocnym punktem drużyny. Świetnie na wypożyczeniu w Bahcelievler radzi sobie Martyna Czyrniańska, na transfer do Besiktasu Stambuł już po połowie sezonu zapracowała Julia Szczurowska. Ale przyczyn, dla których w Turcji nastała moda na polskie siatkarki, jest więcej.
"Są dwa faktory, które o tym decydują. Pierwszy to odpływ amerykańskich zawodniczek, ale też niektórych nazwisk cenionych na europejskim rynku do Stanów Zjednoczonych. Mamy tam dwie bardzo poważne ligi, to 12 zespołów, które muszą się wzmocnić. W związku z czym otwiera się sporo pozycji dla zawodniczek z kolejnych lig. Polki są cenioną reprezentacją. Widać, że dobrze trenują, fajnie wkomponowują się w zespoły. Świadczą o tym Polki, które już grają w zagranicznych ligach. Stąd taki trend" - ocenia Kaczor-Bednarska.
Ale jest jeszcze jeden powód - pieniądze. Tureckie kluby, nawet spoza wielkiej trójki ze Stambułu, jaką stanowią Fenerbahce, Eczacibasi i Vakifbank, są w stanie zaoferować zawodniczkom kontrakty na bardzo dobrym poziomie.
Wiele drużyn jest wspieranych przez możnych sponsorów i duże przedsiębiorstwa - od banków po linie lotnicze. W przeciwieństwie do Polski to kobieca siatkówka jest w Turcji zdecydowanie bardziej popularna od męskiej. Zainteresowanie napędzają zresztą sukcesy, Turczynki to aktualne mistrzynie Europy, które po drodze do tytułu w 2023 r. pokonały m.in. "Biało-Czerwone". A w siłę rosną nie tylko czołowe kluby.
Pieniądze zawsze będą dużym czynnikiem. A jeżeli ktoś chce dużo zapłacić, by ktoś mógł wyjechać, spełniać swoje marzenia, grając w lidze, która jest destynacją-marzeniem, to dlaczego nie? Jak ktoś zajrzy w składy pozostałych zespołów, to znajdzie tam sporo znaczących zawodniczek. Wyjeżdżają do ligi tureckiej nawet do gorszego zespołu, by jednak grać i cały czas rywalizować z topowymi rywalkami. Eczacibasi, Vakifbank, Fenerbahce - tych marek nikomu nie trzeba przedstawiać. A pozostałe kluby też prężnie się rozwijają i za moment może okazać się, że to będzie najlepsza liga w Europie
Luka w TAURON Lidze. Kto zastąpi reprezentantki? "To też szansa"
O ile na regularnej grze polskich siatkarek w Fenerbahce, Kuzeyboru czy Besiktasie reprezentacja Polski może zyskać, o tyle na wyjeździe dużej grupy kadrowiczek Lavariniego z pewnością straci TAURON Liga. W tym sezonie dwa polskie kluby dostały się do ćwierćfinałów Ligi Mistrzyń, bez reprezentantek nie będzie łatwo o powtórzenie tego wyniku.
Kaczor-Bednarska ma jednak nadzieję, że te braki uda się uzupełnić młodymi zawodniczkami, między innymi wracającymi do Polski ze studiów w Stanach Zjednoczonych. A do tego TAURON Liga może być nadal ciekawą opcją dla zagranicznych siatkarek.
"Jeżeli nie będziemy mieć topowych zawodniczek, które stanowią o tym, jak silna jest nasza liga, to na pewno będzie dużą szkodą. Ale z drugiej strony będzie to też szansa dla zawodniczek młodego pokolenia. Możemy spoglądać w kierunku Chemika Police, który bardzo dobrze pracuje za sprawą trenera, ale też zawodniczek. Także wracających po studiach w Stanach Zjednoczonych, o co też niektórzy szkoleniowcy się obawiali. Ale musimy poczekać, dać im troszeczkę czasu do przystosowania się do innych warunków. Wydaje mi się jednak, że są w stanie sprostać tym wyzwaniom. Spoglądamy też w kierunku kolejnych zawodniczek z Europy, które tutaj przyjeżdżają i traktują polską ligę jako trampolinę do tego, by pokazać się w Europie" - zaznacza była atakująca polskiej kadry.
Damian Gołąb










