Wstrząsające wyznanie siatkarskiej gwiazdy. O wszystkim opowiedział. "Jak jakaś bomba"
Sam Deroo, doświadczony belgijski siatkarz i były zawodnik ZAKSY Kędzierzyn-Koźle zmaga się z nawrotem nowotworu. Pomimo trudnej diagnozy zawodnik Lokomotiwu Nowosybirsk podchodzi do leczenia z determinacją i nadzieją na powrót zarówno do zdrowia, jak i na boisko. Jak przyznał w rozmowie z ojczystymi mediami, brutalna diagnoza nie jest dla niego jednoznaczna z zakończeniem kariery.

Sam Deroo to jeden z najbardziej utytułowanych belgijskich siatkarzy ostatnich lat. Doświadczony przyjmujący od lat występuje na najwyższym europejskim poziomie, reprezentując czołowe kluby we Włoszech, Polsce i Rosji. W barwach ZAKSY Kędzierzyn-Koźle sięgnął po trzy tytuły mistrza Polski oraz dwa Puchary Polski, a z reprezentacją Belgii zdobył złoto Ligi Europejskiej i zajął siódme miejsce na mistrzostwach świata. Jego nazwisko przez lata było synonimem solidności, techniki i ogromnego doświadczenia boiskowego.
Z pewnością jednak sportowe CV Sama Deroo byłoby jeszcze bardziej imponujące, gdyby nie problemy ze zdrowiem, które w ostatnich sezonach zaczęły odciskać coraz większe piętno na jego karierze. Choć Belg nigdy nie narzekał publicznie i długo traktował swoje dolegliwości jak przejściowe przeszkody, dziś wiadomo, że od dłuższego czasu zmagał się z czymś znacznie poważniejszym niż typowe urazy sportowców.
Sam Deroo walczy z nowotworem. "Obudźcie mnie z tego koszmaru"
8 grudnia siatkarski świat obiegła informacja, że 33-letni zawodnik Lokomotiwu Nowosybirsk choruje na nowotwór i wkrótce rozpocznie chemioterapię. Klub w oficjalnym komunikacie zapewnił o pełnym wsparciu dla siatkarza, podkreślając, że nadal jest on częścią zespołu. Dopiero teraz Deroo zdecydował się opowiedzieć o kulisach choroby. Jak ujawnił, problemy zdrowotne zaczęły się już w 2024 roku, gdy podczas pobytu w Rosji wyczuł guzek w jądrze. Diagnoza była jednoznaczna - rak jądra. Jeszcze tego samego dnia przeszedł operację, a kolejne badania dawały optymistyczne wyniki, dlatego szybko wrócił na boisko.
Niestety pod koniec listopada nastąpił nagły nawrót choroby. Badania wykazały obecność komórek nowotworowych w węzłach chłonnych i przerzuty. "To uderzyło jak bomba - przyznał Belg, wspominając moment, w którym otrzymał pierwszy wlew chemioterapii. "Doskonale pamiętam ten moment i nigdy go nie zapomnę… Leżałem w szpitalu, obok była moja partnerka, a pielęgniarka podłączała pierwszy wlew z chemią. Wtedy naprawdę myślisz: obudźcie mnie z tego koszmaru" - przyznał.
Deroo jest obecnie po pierwszym cyklu leczenia i przed nim jeszcze dwa kolejne. Rokowania są dobre, a statystyki dają ponad 90 procent szans na pełne wyleczenie. Sam podkreśla, że mimo strachu i niepewności nie myśli o końcu kariery. Jest zdeterminowany, by wrócić do zdrowia, a potem ponownie na boisko.











