Reklama

Reklama

Wlazły: Jestem wkurzony

- Jestem wkurzony. Popełniłem w dzisiejszym spotkaniu tyle błędów, że szkoda gadać. Na szczęście koledzy spisywali się lepiej ode mnie i odnieśliśmy zwycięstwo nad jednym z faworytów rozgrywek - powiedział po spotkaniu Skra - Pamapol (3:1), atakujący bełchatowian Mariusz Wlazły.

- Mecz był bardzo wyrównany. W decydujących momentach sprzyjało nam szczęście, a podobno szczęście sprzyja lepszym - podkreślił Wlazły.

Reklama

Początek meczu należał jednak do częstochowian, którzy wygrali inauguracyjną partię 25:19.

- Ostatnio pierwsze sety w naszym wykonaniu są fatalne. Tak było w Olsztynie i tak było dzisiaj. Ciężko powiedzieć z czego to wynika. Moim zdaniem brakuje nam mobilizacji od pierwszej piłki. Rywale zyskują przewagę, a później trudno jest nam odrobić straty - stwierdził atakujący Skry.

- Mimo porażki u nas Częstochowa jest na najlepszej drodze, żeby zakończyć fazę zasadniczą na pierwszym miejscu. Oczywiście, chcielibyśmy przystąpić do play off z jak najwyższego miejsca i dlatego przede wszystkim musimy się skupić na naszej grze. PZU AZS Olsztyn traci do nas tylko dwa punkty - dodał.

Wlazły znalazł się w 22-osobowej kadrze na Ligę Światową 2005.

- Bardzo się cieszę z powołania i doceniam to, że zostałem zauważony przez Raula Lozano. Zdaję sobie sprawę, że ciężko będzie "załapać" się do "18" czy "12". Konkurencja jest silna. Paweł Papke czy Grzegorz Szymański to świetni siatkarze. Ja dopiero zdobywam niezbędne doświadczenie. To dopiero mój drugi sezon w PLS - wyznał 22-letni siatkarz.

Andrzej Łukaszewicz, Robert Kopeć - Bełchatów

Dowiedz się więcej na temat: szczęście | Mariusz Wlazły

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje