Winiarski przyleciał z siatkarzami do Brazylii i zaczęły się problemy. Na jaw wychodzą kulisy
Aluron CMC Warta Zawiercie nie bez problemów, ale wygrała pierwszy mecz Klubowych Mistrzostw Świata rozgrywanych w Brazylii. Jeden z podopiecznych Michała Winiarskiego przyznał po tym spotkaniu, że nie było ono idealne w wykonaniu "Jurajskich Rycerzy" i zasugerował, że zawodnicy napotkali pewne problemy. Przestrzegał przed nimi zresztą sam trener jeszcze przed rozpoczęciem starcia z Volei Renata Campinas.

W ostatnich latach polskie kluby konsekwentnie odmawiały udziału w Klubowych Mistrzostwach Świata, nie chcąc w trakcie sezonu wysyłać drużyny na turniej, który rozgrywany jest daleko od Polski - na pięć poprzednich edycji cztery odbyły się w Brazylii, jedna w Indiach. Po raz ostatni przedstawiciela PlusLigi. w boju o trofeum oglądaliśmy w 2018 roku, gdy gospodarzami KMŚ były trzy miasta: Płock, Rzeszów i Częstochowa.
Teraz nadszedł koniec tej serii, bo na udział w rozgrywkach przystał srebrny medalista ostatniej Ligi Mistrzów, czyli Aluron CMC Warta Zawiercie. "Jurajscy Rycerze" udali się więc do brazylijskiego Belem, gdzie w nocy z wtorku na środę czasu polskiego rozegrali pierwsze spotkanie w ramach rywalizacji w grupie A. Podopieczni Michała Winiarskiego zmierzyli się z jedną z brazylijskich ekip, Volei Renata Campinas.
Pierwszy set padł łupem Warty (25:19), później dogłosu doszli gospodarze, wygrywając po grze na przewagi. W trzeciej partii ponownie górą byli wicemistrzowie Polski, ale nie udało im się później pójść za ciosem. Brazylijski zespół wygrał czwartą odsłonę meczu, doprowadzając do tie-breaka. W tym górą byli już siatkarze prowadzeni przez Winiarskiego. Wicemistrzowie Polski wygrali 3:2, dzięki czemu przybliżyli się do awansu do fazy pucharowej.
"Dobrze zaczęliśmy to spotkanie. Powinniśmy ich dobić i wybić dalsze możliwości oraz chęci dalszej gry. Jednak w końcówce pierwszego seta podaliśmy im rękę i zaczęli dobrze grać. W drugiej partii mocniej zagrywali. Mieliśmy z tym dużo problemów. Ten mecz nie był idealny w naszym wykonaniu" - mówił po tym meczu Miłosz Zniszczoł, który udzielił wywiadu klubowym mediom.
Michał Winiarski ostrzegał swoich siatkarzy. A i tak mieli problemy
39-letni środkowy bez ogródek przyznał, że jego zdaniem razem z kolegami lepiej prezentował się podczas treningu przeprowadzonego dzień przed meczem. Taka obniżka formy go jednak nie dziwi, ponieważ trener ostrzegł siatkarzy przed skutkami długiej podróży, które mogą zacząć odczuwać.
Trener ostrzegał nas, że może nadejść zmęczenie związane z podróżą i aklimatyzacją. Mam nadzieję, że z meczu na mecz będzie coraz lepiej
Co więcej, polski szkoleniowiec poprosił swoich zawodników, by mimo zmęczenia, nie próbowali "dosypiać" w ciągu dnia, a po prostu nastawiali się na sen i regenerację nocą. Ta porada jednak i tak nie uchroniła zawodników Warty przed problemami związanymi z aklimatyzacją.
"Miałem wrażenie, że czuję się dobrze. Nadszedł jednak mecz i wszyscy byliśmy nieco ociężali. Nie czuliśmy się tak, jak zazwyczaj. Z reguły mówi się, że trzeci dzień jest najgorszy. Myślę, że to właśnie przyszło" - skwitował Zniszczoł.
"Jurajscy Rycerze" kolejny mecz grupowy rozegrają w środę o godz. 21 czasu polskiego. Rywalem Warty będzie katarski Al-Rayyan, a na relację tekstową z tego spotkania zapraszamy do Interii.















