"Zasady fair play zostały naruszone" - wypalił na konferencji prasowej przed turniejem Michał Winiarski. Trenera Aluron CMC Warty Zawiercie rozsierdziły informacje, że PGE Projekt Warszawa, jego półfinałowy rywal, przeprowadził trening w Tauron Arenie w Krakowie już w czwartek - dzień przed pozostałymi drużynami.
Winiarskiego nie przekonały tłumaczenia Artura Popki, prezesa Polskiej Ligi Siatkówki, który wyjaśniał, że nikt poza PGE Projektem nie poprosił o możliwość wcześniejszego treningu w hali meczowej. Podenerwowanie trenera dostrzegli też zawodnicy Warty.
"Winiar jest honorowym człowiekiem i jego takie rzeczy strasznie irytują. Powiedziałbym dosadniej, ale powiedzmy, że irytują. Po prostu nie lubi tego typu zachowań. Powiedział, co miał na sumieniu, i tyle. My bardziej się śmialiśmy z tego. Nie było jakichś poważnych rozmów. Co też nas to obchodzi z drugiej strony, to nie fair zagrywka, ale tyle" - opisuje Bartosz Kwolek, przyjmujący drużyny z Zawiercia.
Michał Winiarski: "Broniłem zespołu". Jakub Kochanowski: "Nie mieliśmy gdzie trenować"
Temat wrócił już po spotkaniu, w którym przewagi dodatkowego treningu PGE Projektu w hali nie było widać ani przez moment. Wręcz przeciwnie, to siatkarze z Zawiercia od początku naciskali na rywali i dobrze radzili sobie w polu zagrywki, w którym błyszczał choćby Miguel Tavares.
Sam Winiarski zapytany o to, czy jego wystąpienie przed turniejem miało też ściągnąć presję z jego drużyny, zdecydowanie zaprzeczył.
Nie, ja po prostu głośno mówiłem i broniłem zespołu, bo zostaliśmy postawieni w innej sytuacji. I tyle
Warszawianie przegrali rywalizację z Wartą w trzech setach, a po porażce do zamieszania odniósł się jeden z tych, który pośrednio je wywołał, czyli Jakub Kochanowski. To wykonane przez niego zdjęcie z treningu klub pokazał w swoich mediach społecznościowych - a Winiarski przyznał, że to właśnie w ten sposób jego sztab dowiedział się, że warszawianie trenują w Tauron Arenie dzień przed wszystkimi rywalami.
Środkowy PGE Projektu zdradził kulisy sytuacji. Według niego drużyna przyjechała do Krakowa wcześniej, bo nie miała gdzie trenować w stolicy.
"Możecie pytać każdego zawodnika Projektu i Zawiercia, a większość odpowie tak, że jedna jednostka treningowa więcej tutaj nie ma znaczenia. Jedna jednostka plus poranny rozruch to wystarczająco dużo, żeby zapoznać się z halą. A my tutaj trenowaliśmy o jeden dzień wcześniej nie dlatego, że jesteśmy super cwani, tylko dlatego, że nie mieliśmy gdzie trenować, bo nas wywalili z Areny Ursynów. I taka jest prawda" - podkreśla Kochanowski.
Winiarski swoje uwagi także kierował zresztą do organizatorów, a nie do rywali. Środkowy PGE Projektu wyjaśnia, że z ich strony nie było w tym przypadku żadnej nieczystej gry.
Dzięki uprzejmości organizatorów mogliśmy przyjechać od razu, ale nie jesteśmy nie wiadomo jak cwani, żeby szukać sobie przewag jeszcze przed turniejem. Po prostu tak wyszło. Wiem, że drużyna z Zawiercia się troszeczkę zdenerwowała za to na organizatorów, ale ostatecznie uważam, że to nie miało żadnego znaczenia
Z Tauron Areny Damian Gołąb














