Wilfredo Leon wyrównał rachunki. Kosmiczny występ, a potem takie słowa
Grając przeciwko tak dysponowanemu Wilfredo Leonowi trudno wygrać. Przekonali się o tym siatkarze JSW Jastrzębskiego Węgla. Przyjmujący Bogdanki LUK Lublin i reprezentacji Polski był w meczu o AL-KO Superpuchar Polski nie do zatrzymania. Zdobył 27 punktów i zasłużenie został wybrany MVP zawodów w katowickim Spodku. - Zrobiliśmy to, po co przyjechaliśmy - podkreśla po zwycięstwie. I zdradza, że miał z tą legendarną halą rachunki do wyrównania.

Wilfredo Leon podbił PlusLigę już w swoim pierwszym sezonie. Jego transfer do Bogdanki LUK Lublin był olbrzymim zaskoczeniem, ale też od razu ustawił klub półkę wyżej. A sam Leon udźwignął presję, prowadząc zespół do zwycięstwa w Pucharze Challenge i całej lidze.
Podobnie jest na początku drugiego sezonu w Polsce. W meczu o AL-KO Superpuchar Polski Leon był jednoosobową machiną ofensywną, która pomogła przełamać JSW Jastrzębski Węgiel. Bo choć lublinianie byli faworytem, to jednak rywale się im postawili i stworzyli wspólnie ciekawe czterosetowe widowisko.
- Zrobiliśmy to, po co przyjechaliśmy, czyli zwycięstwo. Było parę błędów, nie było do końca pewności, raz tu, raz tam, a trzeba mieć to pod kontrolą. Następnym razem rywale zagrają dużo lepiej, my też musimy - przekonuje Leon.
Wilfredo Leon wyznaje tuż po kolejnej nagrodzie. "Tylko jedno słowo"
Przyjmujący spisał się w środowy wieczór w Spodku kapitalnie. Zdobył aż 27 punktów, najwięcej na boisku. Błysnął w polu zagrywki, gdzie zanotował cztery asy i nie popsuł żadnego z aż 25 serwisów. W ataku był opcją numer jeden, kończąc 61 procent piłek. A do tego wszystkiego dołożył tzw. pozytywne przyjęcie na poziomie 50 procent. A przecież to właśnie ten element w arsenale Leona jest teoretycznie najsłabszy.
- Czy to był mój dzień, czy nie, najważniejsze, że to był dzień drużynowy. Naprawdę chłopaki zagrali niesamowicie, jestem bardzo zadowolony, że to tak od razu wygląda. Trochę przerwy było, wprowadziliśmy paru nowych zawodników. Mieliśmy też kłopoty, ale udało nam się wygrać Superpuchar. W polu serwisowym czułem się fantastycznie - uśmiecha się Leon.
Po spotkaniu długo odbierał kolejne nagrody dla MVP spotkania, a potem chodził wokół hali w akompaniamencie pisku kibiców proszących o autograf czy wspólne zdjęcie. Na pytanie, co znaczy dla niego nagroda dla MVP, odpowiedział jednak krótko.
Tylko jedno słowo: Bóg. Tylko on
Siatkówka. Wilfredo Leon "wyrównał rachunki". Zdradził tuż po meczu
Więcej Leon opowiedział o samej hali, w której było rozgrywane spotkanie. Katowicki Spodek to w Polsce obiekt wręcz legendarny, m.in. za sprawą mistrzostwa świata z 2014 r., ale wielkie siatkarskie wydarzenia odbywają się tu od niemal 30 lat. Leon po meczu przypomniał, że sam ma z halą swego rodzaju rachunki do wyrównania.
- Akurat pamiętam tutaj nieudane mistrzostwa Europy, na których zajęliśmy trzecie miejsce. A druga sprawa, tutaj teoretycznie miał być mój pierwszy występ w kadrze i się nie udało dzięki jednemu trenerowi. Ale nie mam do niego pretensji. A dzisiaj akurat ta sama hala i zwycięstwo - zaznacza Leon.
Damian Gołąb, Katowice












