Reklama

Reklama

Wilfredo Leon przeprosił dziennikarzy. Mój polski nie jest jeszcze najlepszy

Wilfredo Leon był najlepszym zawodnikiem środowego meczu w siatkarskiej Lidze Mistrzów, pomiędzy Jastrzębskim Węglem a Zenitem Kazań, który klubowy mistrz świata pewnie wygrał 3-0. Po meczu Kubańczyk z polskim paszportem odpowiadał na pytania dziennikarzy.

24-letni przyjmujący, to jeden z największy talentów światowej siatkówki. W reprezentacji Kuby grał już, kiedy miał... 14 lat. Kilka lat temu zrezygnował z występów w niej, a jednocześnie rozpoczął procedurę związaną z otrzymaniem polskiego obywatelstwa. W lipcu 2019 roku będzie mógł już grać w "Biało-Czerwonych" barwach.

Jaką siłą i klasę prezentuje mogli się przekonać fani w jastrzębskiej w hali w meczu grupy D siatkarskiej Champions League. Zenit Kazań, z Leonem w składzie, po raz drugi rozbił Jastrzębski Węgiel 3-0 i już jest w drugiej rundzie rozgrywek. Naszpikowany gwiazdami rosyjski zespół, który w LM triumfował w sumie pięć razy, w tym trzy lata z rzędu, a ostatnio zdobył też klubowe mistrzostwo świata, jest głównym faworytem rozgrywek. Leon jest oczywiście gwiazdą drużyny prowadzonej przez doskonałego szkoleniowca, jakim jest Władimir Alekno.

- Przygotowywaliśmy się dokładnie do tego meczu w Kazaniu. Nie grało nam się łatwo, bo grać na wyjeździe, to nie to samo, co u siebie. Najważniejsze jednak, że cel został osiągnięty i zanotowaliśmy kolejną wygraną - komentował po meczu w Jastrzębiu-Zdroju Kubańczyk z polskim paszportem.

Gospodarze tylko w pierwszym secie zagrozili poważniej klubowemu mistrzowi świata. - Mecz w Jastrzębiu rozpoczął się o godzinie 20.30. W Kazaniu było o dwie godziny później. To miało wpływ na naszą dyspozycję i na to, jak graliśmy. Nie było może tak, jak chcieliśmy, no ale najważniejsze, że wygraliśmy - podkreślił.

Wilfredo Leona zapytaliśmy, czy będzie w Kazaniu w czerwcu, podczas piłkarskich mistrzostw świata. W tym mieście, w swoim drugim spotkaniu w grupie H, reprezentacja Polski zmierzy się z Kolumbią.

- To trudne pytanie. Na ten moment jestem w Kazaniu, ale jak potoczy się sytuacja po zakończeniu sezonu, to zobaczymy - odpowiedział siatkarz.

Na koniec Leon... przeprosił dziennikarzy. - Chciałem jeszcze przeprosić, że mój polski nie jest jeszcze najlepszy - mówił skromnie. Nie ma się jednak czego wstydzić, bo z polskim daje sobie radę naprawdę znakomicie.

Reklama

Z Jastrzębia-Zdroju Michał Zichlarz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje