Wilfredo Leon nagle zaczął mówić o Świątek. Przypomniał aferę dopingową
Pod koniec maja wybuchła wielka afera wokół Mikołaja Sawickiego. Kontrola przeprowadzona przez Polską Agencję Antydopingową wykazała pozytywny wynik na obecność substancji o nazwie modafinil w organizmie siatkarza Bogdanki Luk Lublin. Obecnie 25-latek jest zawieszony, grozi mu nawet czteroletnia dyskwalifikacja. W rozmowie z "TVP Sport" do całej sytuacji odniósł się jego kolega z drużyny - Wilfredo Leon - który przypomniał sytuację, jaka pod koniec zeszłego roku spotkała Igę Świątek.

3 maja, tuż po drugim meczu finału PlusLigi pomiędzy Bogdanką Luk Lublin a Aluronem CMC Warta, Polska Agencja Antydopingowa zleciła i przeprowadziła kontrolę, w wyniku której w organizmie Mikołaja Sawickiego znaleziono ślady modafinilu. Jest to środek stosowany m.in. w leczeniu narkolepsji czy ADHD. Analiza próbki B była gwoździem do trumny.
"Informujemy, że analiza próbki B zawodnika Mikołaja Sawickiego dała wynik pozytywny na obecność substancji o nazwie modafinil, należącej do grupy S6 - Stymulanty. Wynik badania analitycznego należy uznać za ostateczny" - podała POLADA na początku czerwca. W związku z tym zawodnik mistrzów Polski został tymczasowo zawieszony. W najgorszym przypadku czeka go dyskwalifikacja na cztery lata.
Leon przemówił ws. afery dopingowej w Bogdance. Te słowa nie pozostawiają wątpliwości
Sawicki otrzymał powołanie do reprezentacji Polski na pierwszy w tym sezonie turniej Ligi Narodów w chińskim Xi’an, jednak ze względu na zaistniałe okoliczności jego nazwisko zostało wykreślone z listy. Obecnie w interesie 25-latka jest jak najszybsze udowodnienie niewinności. W tę wierzy jego kolega z Bogdanki Luk Lublin, Wilfredo Leon.
Lider ekipy mistrzów Polski w wywiadzie dla "TVP Sport" wyraźnie stanął w obronie zawodnika ze swojego zespołu. - Rozmawiałem z Mikołajem twarzą w twarz. Nie wierzę, że przyjąłby niedozwoloną specjalnie po to, by poprawić swoje parametry, wiedząc, że może za to przypłacić karierą. Widziałem, jak przeżył tę sytuację. Jednak jest jak jest i musi teraz spróbować to wszystko wyjaśnić. Tyle. Powiedziałem mu też, że jasne jest, że ludzie będą mówić różne rzeczy, ale dobrze by było, gdyby się od tego odciął. Pomoże mu niewiele osób, przeciwko może być wielu. Ta pierwsza, nieliczna grupa, to ludzie, których on potrzebuje - tłumaczył reprezentant Polski kubańskiego pochodzenia.
Przy okazji tego tematu Leon posłużył się przykładem Igi Świątek i Jannika Sinnera, którzy w zeszłym roku również znaleźli się pod ostrzałem opinii publicznej po incydentach dopingowych. Przypomnijmy, była liderka rankingu WTA otrzymała miesięczne zawieszenie po tym, jak przyjęła zanieczyszczone leki na sen.
Czasami coś zostanie wykryte – jak choćby w przypadku Igi Świątek czy Jannika Sinnera, czyli u osób będących gwiazdami swojej dyscypliny. Na pewno nie szargaliby swojej reputacji celowym dopingiem, ale trzeba to udowodnić. Sytuacja jest wtedy niezwykle trudna. Choć staramy się wszystko skontrolować, nie zawsze jest to możliwe, nie zawsze mamy na wszystko wpływ
31-latek nie ukrywa również, że burza wokół Mikołaja Sawickiego oddziałuje na całą drużynę. - Sport drużynowy to sport drużynowy. Nie liczy się tylko "ja". Jeśli kogoś coś dotyka, przechodzimy to w jakimś stopniu razem. Kontrole pojawiają się w różnych sportach - uzupełnia Leon, którego jak na razie także nie ma na meczach kadry.
Na koniec siatkarz ponownie nawiązał do Igi Świątek, tym razem w kontekście swojej córki praktykującej tenisa. - Najstarsza córka Natalka trenuje tenisa (...) Iga kibicowała nam na igrzyskach i wygraliśmy tamten mecz. Może z moim wsparciem Iga także odniesie zwycięstwo - zakończył.













